Czy Sylwester Cacek oddał Widzew w ręce... Sylwestra Cacka?

W radzie nadzorczej i zarządzie RTS Widzew SA nastąpiły zmiany personalne. Jakie, to na razie tajemnica. Najciekawszą kwestią pozostaje jednak to, czy Sylwester Cacek podzielił się z kimś władzą w klubie
W piątek odbyło się walne zgromadzenie akcjonariuszy widzewskiej spółki, na którym dokonano zmian w jej władzach, zarówno w radzie nadzorczej, jak i zarządzie. Z tej pierwszej odchodzą Bogusław Sosnowski, Marek Kopczyński i Wojciech Kuś. Do zarządu - jak wiadomo nieoficjalnie - dokooptowana została nowa osoba, która stanie na jego czele. To ponoć ktoś już wcześniej związany z Widzewem.

Do niedawno p.o. prezesem była Monika Miłkowska-Bruczko, ale była to nominacja tymczasowa. Pani prezes miała za zadanie uporządkować klubowe finanse. Do piątku w zarządzie byli wiceprezesi Mateusz Cacek i Paweł Młynarczyk.

Klub na razie nie chce zdradzić, jakie zmiany zaszły we władzach. - W tej sprawie na pewno wydamy komunikat - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa. Kiedy? - Tego nie mogę w tej chwili powiedzieć na pewno. Być może jeszcze przed Nowym Rokiem, ale bardziej prawdopodobne, że zrobimy to już po nim - odpowiada Kulesza.

Nie wiadomo, czy w komunikacie będą informacje o zmianach w akcjonariacie spółki. W piątek po południu portal widzewiak.pl poinformował, że Sylwester Cacek nie jest już właścicielem 100 proc. akcji w RTS Widzew SA, a zmiana już 21 grudnia została zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym. Kto jest nowym udziałowcem widzewskiej spółki, a więc współwłaścicielem, i to większościowym, klubu z al. Piłsudskiego, wciąż nie wiadomo. Sylwester Cacek milczy, klub również. - Nic w tej sprawie nie mogę powiedzieć - mówi Kulesza.

Od piątku o zmianach w Widzewie m.in. na internetowych forach dyskutują kibice. Niektórzy popuścili wodze fantazji i dzielą się z "braćmi po szalu" zdobytymi informacjami. Nie brakuje też żartów. Ktoś słyszał, że właścicielem klubu stała się Polska Grupa Energetyczna, inny, że chodzi o kapitał rosyjski (Gazprom, Lukoil). Wymienia się też szejków arabskich i Niemców z firmy Hellmich, która chciała budować stadion przy al. Piłsudskiego. Na ślad niemiecki kibice trafili też na Facebooku. Na profilu Michała Wlaźlika, kierownika drużyny Widzewa, odnaleźli zdjęcie, na którym Wlaźlik w towarzystwie Mateusza Cacka pozuje do zdjęć m.in. z Andreasem Brehme i Klausem Augenthalarem, mistrzami świata z 1990 roku.

Wśród "podejrzanych" znalazł się też jednak Polak, biznesmen Grzegorz Waranecki, który nie tak dawno był jednym z kandydatów na nowego prezesa klubu. Waranecki jednak, m.in. na Facebooku, stanowczo zaprzeczył.

Dużą popularność ma też inna teoria dotycząca zmian w Widzewie. Akcje od Sylwestra Cacka odkupić miała firma z nim związana. Dziennikarze "Gazety" i lodz.sport.pl też słyszeli wersję, że może chodzić o fundusz inwestycyjny kontrolowany przez Cacka. Nie są to jednak informacje w 100 proc. potwierdzone.

Po co szef klubu miałby to robić? Być może to działania typowo biznesowe, a być może... - Prezes Cacek nie wierzy już w powstanie nowego stadionu, bez którego nie ma szans zbudować mocnego klubu. Może nie chce być personalnie, jako 100-proc. właściciel, kojarzony z upadkiem Widzewa - mówi nam jeden z naszych rozmówców.