Widzewskie plany transferowe. Na pierwszych zajęciach będą nowi piłkarze. Kto?

W poniedziałek Widzew rozpoczyna przygotowania do rundy rewanżowej. Na pierwszych zajęciach na pewno będą nowi piłkarze
Wciąż nie wiadomo, kto jest nowym większościowym udziałowcem RTS Widzew Łódź SA. Na razie wiadomo tylko tyle, że nie jest nim już Sylwester Cacek, chociaż najbardziej prawdopodobny trop wskazuje na fundusz inwestycyjny przez niego kontrolowany.

Dziś klub ma wydać komunikat, w którym poinformuje o zmianach w Radzie Nadzorczej i zarządzie. Czy znajdzie się w nim informacja o zmianach właścicielskich? - Nie potrafię tego powiedzieć - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.

O tym, kto jest nowym właścicielem spółki, nie wiedzą też trenerzy i piłkarze. Nikt nie spodziewa się jednak, by Widzew przejął ktoś, kto za chwilę wyłoży miliony na wzmocnienia drużyny. - Pewnie wkrótce dowiemy się o wszystkich zmianach. Cały czas pracujemy normalnie, nic się nie zmieniło - mówi trener Radosław Mroczkowski.

Piłkarze są jeszcze na urlopach, a on, oczywiście razem ze swoimi współpracownikami, szuka wzmocnień. Zakupowego szaleństwa na pewno w Widzewie nie będzie, do czego zresztą kibice zdążyli się już przyzwyczaić. Miejsce nowym piłkarzom najpierw muszą zrobić ci, którzy nie sprawdzili się jesienią. Łódź opuścili już Białorusin Aleksander Lebiediew oraz Adrian Pietrowski. Być może w ich ślady pójdą kolejni zawodnicy, ale na razie nie zapadły żadne decyzje.

Mroczkowski ma więc w kadrze miejsca dla dwóch nowych piłkarzy plus jedno dla środkowego obrońcy, którego drużyna potrzebuje już od pół roku. Latem przy al. Piłsudskiego trenował Djordje Djikanović, ale Czarnogórca nie udało się potwierdzić do gry i musiał wracać do domu. Później trenerom Widzewa brakowało jednego stopera i wiosną nie chcą już tego przeżywać. - Sprowadzenie takiego piłkarza to absolutny priorytet - mówi Mroczkowski. Najlepiej, by był to gracz lewonożny.

W poniedziałek na pierwszy trening przyjechać ma były piłkarz Lecha Poznań, szkockiego Heart of Midlothian, a ostatnio Pogoni Szczecin Dawid Kucharski. 28-letni obrońca ostatnie pół roku jednak stracił, bo nie zagrał w żadnym meczu. 7 stycznia na al. Piłsudskiego stawić ma się też Michał Płotka, piłkarz Warty Poznań, który może grać na bokach obrony i jako defensywny pomocnik, czyli na tych samych pozycjach co Łukasz Broź, który chce zimą odejść. Inna sprawa, że do łódzkiego klubu wciąż nie wpłynęła żadna oferta dla niego (dla innych piłkarzy zresztą też nie).

24-letni Płotka z powodu kontuzji - tak jak Kucharski - też nie grał jesienią, ale Mroczkowski zna go sprzed lat z juniorskiej reprezentacji Polski i zna jego umiejętności. Płotka na koncie ma prawie 50 meczów w ekstraklasie w barwach Arki Gdynia.

Na pierwszych zajęciach Mroczkowski spodziewa się także jednego obcokrajowca, 23-letniego środkowego obrońcy, reprezentanta swojego kraju, a także ofensywnego gracza, który jesienią zdobył kilka goli w pierwszej lidze. Trener Widzewa nie chce jednak na razie ujawniać nazwisk tych zawodników.

Widzew nie zrezygnował też ze Stefana Cicmila, czarnogórskiego obrońcy, który testowany był już w sparingu z GKS-em Bełchatów. Na pierwszym treningu raczej go nie będzie.