Michał Jonczyk, piłkarz Widzewa z Uniwersytetu Jagiellońskiego: Oprócz piłki mam jeszcze pomysł na życie

- Moim głównym celem jest wywalczenie miejsca w pierwszym składzie. Szanuję chłopaków z zespołu. Mają wysokie umiejętności. Ale nie przyszedłem tutaj siedzieć na ławce - mówi Michał Jonczyk, nowy piłkarz Widzewa Łódź.
Rozmowa z Michałem Jonczykiem, nowym piłkarzem Widzewa

Damian Bąbol: Jesteś pierwszym nowym piłkarzem, który w styczniu podpisał kontrakt z Widzewem. Szybko chyba dogadałeś się z trenerem Radosławem Mroczkowskim.

Michał Jonczyk: Już na początku listopada, kiedy rozwiązywałem kontrakt z Górnikiem Zabrze, w mediach pojawiły się jakieś wzmianki, że mogę trafić do Widzewa. Rozmowy z łódzkim klubem przebiegały spokojnie, bez żadnego szumu w gazetach. I być może to pomogło w sfinalizowaniu umowy. Jestem zadowolony, że tutaj trafiłem i od początku rozpocząłem przygotowania.

Podobno miałeś też inne propozycje m.in. z Cracovii. Czym Widzew ciebie przekonał?

- Na pewno dużą rolę odegrał trener Mroczkowski. Co prawda, wcześniej z nim nie pracowałem, ale szkoleniowiec pamięta mnie jeszcze z czasów gry w juniorach. Śledził też moje losy w Sandecji Nowy Sącz i Górniku Zabrze. Poza tym sytuacja Widzewa jest stabilna. Drużyna zajmuje bezpieczne miejsce w ekstraklasie. Dostałem też zapewnienie, że drużyna ma zagwarantowane pieniądze na bieżącą działalność. W mojej sytuacji jednak finanse nie odgrywały najważniejszej roli. Przede wszystkim chcę się odbudować i zacząć regularnie grać.

Jedni mówią o tobie, że jesteś pomocnikiem, drudzy, że napastnikiem. Jak to w końcu jest?

- Najlepiej czuję się na skrzydłach. Właśnie na bokach pomocy grałem w Górniku Zabrze. Teraz wszystko będzie zależało od trenera Mroczkowskiego. Oczywiście dostosuję się do jego zaleceń, ale najlepiej by było, gdybym grał jako skrzydłowy.

Boczny pomocnik musi zasuwać od jednego do drugiego pola karnego. Ty masz za sobą osiem miesięcy przerwy. Jak oceniasz swoją dyspozycję po pierwszych treningach.

- Na pewno ta długa przerwa, która wynikła z poważnej kontuzji [zerwanie więzadeł krzyżowych - przyp. red.], spowodowała pewne braki. Mam nadzieję, że szybko je nadrobię. Od lekarza usłyszałem, że z więzadłami jest już wszystko w porządku, więc zabieram się do ciężkiej roboty. Przede mną dwa obozy, na których muszę udowodnić swoją przydatność. Wywalczenie miejsca w pierwszym składzie to mój główny cel. Szanuję chłopaków z zespołu, ale nie przyszedłem tutaj siedzieć na ławce.

Urodziłeś się w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie jest duży fanklub kibiców Widzewa. Ty też od dziecka kibicowałeś temu klubowi?

- W tym temacie jestem neutralny. Uważam się za profesjonalnego piłkarza i w moim przypadku względy kibicowskie nie wchodzą w grę. Na pewno w Piotrkowie jest bardzo dużo fanów Widzewa, w tym wielu moich kolegów ze szkoły, którzy jeżdżą na mecze. Wiem, że trzymają za mnie kciuki.

Dobra postawa Widzewa czy Górnika, w którym ostatnio występowałeś, była dla ciebie większym zaskoczeniem?

- Na pewno oba zespoły rozegrały dobrą jesień. Przez dwa lata dosyć dobrze poznałem warsztat trenerski Adama Nawałki i wysoka pozycja Górnika nie jest dla mnie zaskoczeniem. Ten szkoleniowiec wykonał z zespołem naprawdę świetną robotę. Mam w tej drużynie wielu kolegów i życzę jej jak najlepiej. Z kolei Widzew początek rozgrywek miał rewelacyjny. Z zaciekawieniem oglądałem mecze tej drużyny. Szczególnie w trakcie rozmów związanych z przenosinami do Łodzi.

Oprócz tego, że niedawno podpisałeś kontrakt z Widzewem, to też studiujesz. W jaki sposób godzisz treningi z nauką.

- Jestem studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku zarządzania z elementami marketingu. To pierwszy rok studiów, więc przenosiny na Uniwersytet Łódzki nie są jeszcze możliwe. Mam nadzieję, że z pomocą uczelni i klubu będę mógł dokończyć ten rok. Nie będzie to proste, bo to są studia dzienne, ale wierzę, że dam radę. Edukacja jest dla mnie bardzo ważna. Przyznaję, że w pierwszym semestrze pod tym względem było mi trochę łatwiej, bo w Krakowie przechodziłem rehabilitację.

Pierwsza sesja dopiero przed tobą. Poradzisz sobie?

- No właśnie. Wtedy będę na obozie w Hiszpanii. Staram się o przystąpienie do egzaminów w drugim terminie. W ciągu kilku dni okaże się, czy otrzymam pozytywną odpowiedź uczelni. Bardzo zależy mi na tych studiach. Oprócz gry w piłkę mam jeszcze jakiś pomysł na życie. Poważnie interesuję się ekonomią i marketingiem.

Na co Widzew stać w tym sezonie? Może powalczyć o ścisłą czołówkę?

- Myślę, że tak. Nasza liga jest bardzo wyrównana. W większości meczów trudno wskazać zdecydowanego faworyta. Na pewno powalczymy o wyższe miejsce.

O puchary?

- Po co składać takiej deklaracje? A później za parę miesięcy w razie ewentualnego niepowodzenia ktoś mi to wypomni. Będziemy się skupiać na swojej robocie i jak najlepszych wynikach.