Łukasz Broź z Widzewa o powołaniu do reprezentacji Polski: "To kolejny krok do przodu, ale na pewno nie koniec drogi"

Teraz muszę się w tej grupie utrzymać, udowodnić, że należy mi się miejsce w reprezentacji - mówi Łukasz Broź, kapitan Widzewa, którego Waldemar Fornalik w trybie awaryjnym powołał na środowy mecz z Irlandią
Piłkarz Widzewa ma dużą szansę na swój trzeci występ w drużynie narodowej. Zadebiutował w niej w połowie grudnia w spotkaniu z Macedonią, a w sobotę rozegrał cały mecz przeciwko Rumunii. W obu pojedynkach w składzie Polski grali głównie piłkarze z naszej ekstraklasy. Teraz Broź ma szansę wystąpić w koszulce z orzełkiem na piersi u boku najlepszych polskich zawodników, m.in. Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego. - W niedzielę wieczorem wracałem pociągiem do domu, gdy zadzwonił trener Fornalik i poinformował mnie, że jestem też w kadrze na Irlandię. Czy się ucieszyłem? Jasne! - opowiada Broź.

Widzewiak został powołany awaryjnie po tym, jak kontuzji doznał Łukasz Piszczek, podstawowy prawy obrońca reprezentacji.

Niedawno w rozmowie z "Gazetą" i lodz.sport.pl pytaliśmy trenera Fornalika, czy Broź może wskoczyć na taki poziom, na jakim gra Piszczek. - Łukasz na pewno ma talent i moim zdaniem nie zatrzymał się w rozwoju, tylko systematycznie się rozwija. Także dlatego jest w kadrze - wyjaśnił selekcjoner reprezentacji.

Wczoraj 28-letni piłkarz Widzewa poleciał z drużyną narodową do Dublina. - Cieszę się, że jestem w tej grupie. To dla mnie naprawdę świetna sprawa. Ale zdaję też sobie sprawę, że to, owszem, kolejny krok do przodu, ale też nie koniec drogi. Teraz muszę się w tej grupie utrzymać, udowodnić, że należy mi się miejsce w reprezentacji - mówi Broź.

Kilka dni temu w Europie Zachodniej zamknęło się okno transferowe. Kapitan Widzewa chciał tej zimy odejść z al. Piłsudskiego. - Nic z tego nie wyszło i wygląda na to, że zostaję w Widzewie. Wiadomo, że coś jeszcze może się wydarzyć, ale wszystko wskazuje na to, że wiosną dalej będę grał w łódzkiej drużynie - mówi reprezentant Polski.

Więcej o: