Mieli oddać, a nie chcą. Czy Widzew i miasto porozumieją się wreszcie w sprawie dzierżawy?

Umowy dzierżawy stadionu przy al. Piłsudskiego wciąż nie została rozwiązana. Jak dowiedziała się ?Gazeta? i Łódź.sport.pl, miasto nie pali się do rozliczenia wydanych przez klub pieniędzy, które... obiecało oddać
Rozmowy władz Łodzi i szefów Widzewa w sprawie rozwiązania umowy dzierżawy trwają już od ponad roku. Jak pisaliśmy niedawno, w klubie z al. Piłsudskiego liczyli, że do ostatecznego porozumienia dojdzie jeszcze w styczniu i od 1 lutego obiekt przejdzie we władanie MOSiR-u. Tak wciąż się jednak nie stało. Mimo że od tygodnia do rozmów przedstawicieli klubu z urzędnikami dochodzi niemal każdego dnia, wciąż nie dogadano się w kluczowej sprawie: czyli rozliczeniu kosztów, jakie przez ostatnie lata poniósł klub, aby dostosować stadion do wymogów licencyjnych.

Jak ustaliła "Gazeta", pod koniec ubiegłego roku wynajęty przez miasto rzeczoznawca wykonał tzw. operat szacunkowy, w którym ustalił wartość nakładów koniecznych i nakładów ulepszających stadion. Te pierwsze Widzew musiał ponieść, by otrzymać licencję, te drugie zaś służyły polepszeniu warunków na obiekcie.

O tym, które nakłady były konieczne, a które tylko ulepszające, decyduje jednak miasto. I tu pojawił się problem. Z naszych informacji wynika bowiem, że miasto najpierw zgodziło się oddać Widzewowi kilkaset tysięcy złotych, lecz ostatnio zmieniło zdanie i mocno zmniejszyło tę kwotę. To zaskoczyło szefów klubu. I porozumienie, które było już praktycznie gotowe do podpisania, znów się oddaliło.

Dla Widzewa jak najszybsze załatwienie sprawy jest bardzo ważne, bo wielkimi krokami zbliża się rozpoczęcie rundy wiosennej. Wcześniej wszystkie stadiony klubów ekstraklasy będą wizytowane i dokładnie sprawdzane pod kątem bezpieczeństwa. To warunek konieczny do uzyskania zgody na organizację imprezy masowej. W klubie z al. Piłsudskiego liczą na to, że ewentualne zastrzeżenia czy usterki zgłaszane będą już do nowego zarządcy obiektu. Wiedząc, że stadion przejmie miasto, nie chcą już w niego inwestować swoich pieniędzy.

Tłumaczą, że skoro do MOSiR-u należy stadion przy al. Unii, to tak samo powinien być potraktowany także ten przy al. Piłsudskiego. Tym bardziej że oficjalnie miasto wciąż nie wycofało się z partnerstwa publiczno-prywatnego na Widzewie, do którego niezbędne jest m.in. rozwiązanie umowy dzierżawy.

Władze Łodzi mimo próśb nie odpowiedziały na nasze pytania.