Sylwester Cacek pisze do kibiców: "Główny interes łódzkiego PO to kolejna reanimacja trupa, nawet kosztem uśmiercenia..."

"Przepraszam za mój po raz pierwszy pesymistyczny ton, ale trudno spodziewać się dobrego rozwiązania dla Widzewa, mając informacje, że główny interes rządzących łódzką PO jest w kolejnym reanimowaniu trupa, nawet kosztem uśmiercenia utrzymującego się jeszcze w elicie sportowej organizmu" - napisał w emocjonalnym liście do kibiców Sylwester Cacek, właściciel Widzewa.
W piątek w magistracie doszło do drugiego spotkania szefów Widzewa i ŁKS z władzami Łodzi w sprawie przyszłości stadionów. Tak jak już pisaliśmy, żadne decyzje nie zostały podjęte, a tą najbardziej rozważaną była budowa dwóch 15-tysięcznych obiektów dla obu klubów (więcej tutaj). W rozmowie z "Gazetą" Sylwester Cacek przyznał, że rozważanych wariantów było więcej, a on osobiście byłby w stanie przystać na budowę przy al. Piłsudskiego obiektu na 19-23 tys. miejsc. Właściciel Widzewa podkreślił też, że teraz wszystko jest w rękach miasta, które musi wreszcie podjąć jakąś decyzję. Sam sugerować rozwiązań nie zamierza. - Nie zgadzamy się na to, by obarczać nas odpowiedzialnością za tak ważne decyzje. To władze mają mandat polityczny i muszą same radzić sobie z ciężarem podejmowanych działań. Czekamy więc na informację ze strony miasta - powiedział (więcej tutaj).

Nie czekając na decyzję miasta, Cacek postanowił napisać do kibiców emocjonalny list, w którym opowiada o szczegółach piątkowego spotkania i dzieli się obawami co do przyszłości podejmowanych decyzji. Oto jego treść:

"Szanowni Kibice i Sympatycy Klubu RTS Widzew,

Mimo wielu wcześniejszych nacisków z Waszej strony i propozycji wsparcia Klubu w sprawie budowy stadionu postanowiłem nie wypowiadać się na ten temat do momentu spotkania z przedstawicielami Urzędu Miasta w Łodzi. Takie spotkanie z moim udziałem odbyło się w dniu 12 kwietnia, a w którym uczestniczyli przedstawiciele Urzędu na czele z Panią Prezydent Hanną Zdanowską oraz p. Jarosław Turek jako reprezentant ŁKS-u.

Spotkanie trwało około 1,5 godziny z czego około 90% czasu dyskusji poświęcone było stadionowi Widzewa. Chciałbym w tym miejscu zaznaczyć, iż poniższa informacja nie jest dokładną relacją ze spotkania, a informacją o moich decyzjach i odczuciach dotyczących perspektywy budowy stadionu dla naszego Klubu.

Starałem się podczas tego spotkania nie tylko uzasadnić, dlaczego jest potrzebny większy stadion naszemu Klubowi, ale także dlaczego jest potrzebny większy stadion miastu Łódź. Trzeba sobie zdać sprawę, że Widzew jest na dzień dzisiejszy marką najmocniej promującą Łódź zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Jednocześnie jest to obecnie najtańsza forma promocji dla miasta.

Generalnie odniosłem wrażenie, że spotkanie było zorganizowane głównie po to, aby poszukać uzasadnienia i rozgrzeszenia decyzji budowy stadionu miejskiego dla ŁKS-u przy Al. Unii. Nie usłyszałem żadnych konkretnych decyzji, ani propozycji. Sam fakt prowadzenia tak długiej dyskusji na temat stadionu Widzewa w obecności przedstawiciela klubu niegrającego w żadnych rozgrywkach uznaję za policzek dla mnie, jak i dla Widzewa. Równie dobrze mogli uczestniczyć w spotkaniu przedstawiciele każdego klubu piłkarskiego w Łodzi i używając takich samych banalnych argumentów, jak przedstawiciel ŁKS-u domagać się budowy 15-tysięcznego stadionu dla każdego z nich. Tym bardziej że posiadają drużyny uczestniczące w rozgrywkach.

Podczas spotkania Pani Prezydent przekazała informację, że trwały poszukiwania miejsca, gdzie byłoby można wybudować jeden większy stadion miejski, ale nie udało się takiego miejsca znaleźć. W dalszej części spotkania padały pytania o naszą opinię na temat trzech rozwiązań związanych z budową stadionów:

Pierwsze: Budowa planowanego stadionu miejskiego ŁKS-u i rozpisanie nowego przetargu w ramach PPP na budowę stadionu Widzewa. Poinformowałem przedstawicieli Urzędu, że nie akceptujemy takiego rozwiązania, gdyż nasze zaufanie, co do skuteczności jego przeprowadzenia w tej chwili jest żadne.

Drugie: Propozycja budowy dwóch małych 15-tysięcznych stadionów dla obu klubów.

Zwróciłem uwagę, że jeżeli zostanie podjęta taka decyzja, to nie należy spodziewać się w najbliższych kilkudziesięciu latach budowy większego stadionu, co nie pozwala myśleć o ambitnych celach. Wyraziłem także przekonanie, że do miejskiego stadionu ŁKS-u Urząd Miasta z całą pewnością będzie musiał co roku dopłacać spore pieniądze. Dodałem także, że w przypadku małego stadionu Widzewa uniemożliwiającego osiąganie odpowiednich przychodów Urząd Miasta powinien także rozważać, kto będzie dokładał środki do budżetu Widzewa, gdyby ten miał skutecznie rywalizować choćby na krajowej arenie, czego My wszyscy oczekujemy. Nie spotkało to się z żadną odpowiedzią ani polemiką. Podsumowując, stwierdziłem, że z punktu widzenia naszego klubu takie rozwiązanie nie jest satysfakcjonujące.

Trzecie: Budowa jednego ok. 20-tysięcznego stadionu. W tej kwestii zająłem stanowisko, że jeżeli taki stadion byłby wielkości 19-24 tysiące, to miałoby to sens przy założeniu, że:

w perspektywie kilku lat powstałaby koncepcja budowy dużego miejskiego stadionu. Przy takim podejściu decyzje mogłyby być już podejmowane w oparciu o zainteresowanie kibiców oglądaniem meczów na stadionie, pozycję klubu, jak i wiedzę czy mistrzostwa Europy byłyby co 4 lata rozgrywane w wielu krajach równolegle i jakie

są szanse promocji Łodzi poprzez uczestnictwo w organizacji rozgrywek EURO, co cztery lata.

taki stadion powstanie na terenach obecnego stadionu Widzewa, co uzasadnione jest uczestnictwem Widzewa w rozgrywkach na najwyższym szczeblu, pewnością, że tej wielkości nowoczesny stadion kibice Widzewa wypełnią praktycznie w całości, na co wskazują przykłady wzrostu liczby kibiców na innych nowych stadionach. Także z punktu widzenia finansów klubu ma znaczenie rozgrywanie meczów w terminach ustalanych przez telewizję, a nie w terminach dopasowanych do innych imprez odbywających się np. na Atlas Arenie, które zawsze będą kontraktowane z większym wyprzedzeniem, niż terminarz podawany przez telewizję.

Podsumowując. Przekazałem Pani Prezydent jasno i wyraźnie, że to Pani Prezydent musi podjąć ryzyko polityczne, za siebie i za łódzką PO, związane z decyzjami dotyczącymi budowy stadionów lub stadionu w Łodzi. Wyraziłem także przekonanie, że nie będzie to łatwa decyzja, gdyż jest to decyzja polityczna. Decyzja podejmowana na bazie praktycznych i merytorycznych przesłanek byłaby jednoznaczna i łatwa do przewidzenia. Jednocześnie przekazałem Pani Prezydent, że moje decyzje związane z Widzewem zostaną podjęte po ogłoszeniu decyzji w sprawie budowy stadionu. Pani Prezydent nie podała konkretnego terminu podjęcia ostatecznej decyzji.

Szanowni Państwo,

Jest mi przykro, że zawiodłem siebie i Was wszystkich, sądząc, że podchodząc rozsądnie i proponując wcześniej rozsądne i korzystne dla miasta rozwiązania, wybudujemy odpowiedni dla ambicji Widzewiaków stadion.

Przepraszam, że nie przewidziałem, że dla niektórych polityków PO rządzących z tylnego fotela Łodzią nie są ważne dziesiątki tysięcy obywateli, którzy często mimo własnych problemów wspierają swój Klub, wpłacając pieniądze z tytułu zakupów biletów, pamiątek klubowych, darowizn na poziomie nieosiągalnym przez kibiców innych klubów w Łodzi.

Przepraszam z góry za przyszłe decyzje akcjonariuszy, które zapewne nie spotkają się z Państwa pełną akceptacją, ale które będziemy musieli podjąć po spodziewanej niekorzystnej dla Widzewa decyzji.

Przepraszam w końcu za mój po raz pierwszy pesymistyczny ton, ale trudno spodziewać się dobrego rozwiązania dla Widzewa, mając informacje, że główny interes rządzących łódzką PO jest w kolejnym reanimowaniu trupa, nawet kosztem uśmiercenia utrzymującego się jeszcze w elicie sportowej organizmu.

Z pewnością usłyszycie jeszcze wielokrotnie demagogiczne wypowiedzi uzasadniające polityczne decyzje w tej kwestii. Obiecuję, że każdą z nich będę starał się publicznie omawiać w celu przybliżenia nam wszystkim prawdziwych faktów.

Obiecuję także, że postaram się zrobić co w mojej mocy, aby Widzew jak najdłużej mógł pozostać w piłkarskiej elicie, grając przy Piłsudskiego. Z pewnością dłużej niż do 7 kwietnia [tego dnia minęły trzy lata, przez które ŁKS miał grać w ekstraklasie bądź I lidze, aby nie zapłacić miastu 1 mln zł kary - przyp. red.].

Mam pełną świadomość, że oczekiwanie na decyzję w sprawie stadionu będzie dla Państwa bardziej stresujące, niż czekanie na zdobycie kolejnego mistrzostwa Polski, że trudno będzie zachować w tej kwestii powściągliwość w Państwa wypowiedziach lub czynach. Ale proszę pamiętać, że każde działanie, czy wypowiedź powinny być nacechowane dbałością o dobre imię Widzewa.

Dziękuję wszystkim, którzy do tej pory starali się wspierać Widzew w dążeniach do posiadania odpowiedniego stadionu.

Z poważaniem,

Sylwester Cacek"