Marcin Kaczorowski, niewidomy kibic Widzewa, w liście do Hanny Zdanowskiej: Stadion na Orle? Pamiętajmy o pacjentach szpitala WAM

Chciałbym, żeby ludzie, którzy zdecydują o lokalizacji stadionu miejskiego, kierowali się interesami Łodzi i zdrowym rozsądkiem. Pragnę poprzeć budowę tego obiektu przy al. Piłsudskiego - pisze Marcin Kaczorowski, niewidomy kibic Widzewa.
Kaczorowski to były pracownik (był masażystą drużyny) oraz wierny kibic klubu z al. Piłsudskiego. W 2007 r. był bohaterem obsypanego nagrodami filmu "Henio, idziemy na Widzew" w reżyserii Michała Jóźwiaka.

W środę Kaczorowski napisał list do prezydent Hanny Zdanowskiej, w którym apeluje, aby stadion miejski został wybudowany na Widzewie, i tłumaczy, dlaczego druga lokalizacja - tereny Orła przy ul. 6 Sierpnia - nie jest najlepszym miejscem na taki obiekt.

"Szanowna Pani Prezydent!

Drodzy Łodzianie

Moje ukochane miasto Łódź zawsze nazywam Łódeczką dlatego, że jest w nim coś, co dostarcza mi wielu wzruszeń, radości i pozytywnej energii.

Przeprowadziłem się tutaj przed dwunastoma laty z odległych Suwałk. Zostałem Łodzianinem z wyboru i nie wyobrażam sobie mieszkać nigdzie indziej.

Przyciągnął mnie tutaj Widzew, klub, w którym się zakochałem i który po przeprowadzce stał się moim całym życiem.

W Łódeczce brakuje mi tylko jednego, nowoczesnego stadionu, na który bez obaw będę mógł zabrać swoje dzieci.

Z wielką uwagą śledzę to wszystko, co dzieje się wokół budowy stadionu miejskiego w naszym mieście. Smucą mnie bardzo kolejne doniesienia o zmianach lokalizacji, terminów budowy oraz samego wyglądu obiektu.

Jestem zawodowym masażystą, rehabilituję pacjentów w jednym z łódzkich szpitali. Dlatego ze zdziwieniem przyjąłem informację o planach budowy stadionu miejskiego na obiektach Orła. Czy ktoś z Państwa pomyślał o pacjentach pobliskiego szpitala Wojskowej Akademii Medycznej, gdzie mieści się jeden z lepszych oddziałów rehabilitacyjnych w naszym regionie?

Jeżeli stadion ma przynosić zyski, to muszą się na nim odbywać nie tylko mecze piłki nożnej, rugby, ale też koncerty czy inne imprezy masowe. Dokładając do tego ryk silników z żużla czy hałas wywołany przez tysiące przemieszczających się w dniu imprezy ludzi, zdecydowanie pogorszymy warunki leczenia pacjentów szpitala WAM. Tymczasem w procesie rehabilitacji oprócz wspólnej metodologicznie fachowej terapii niezwykle istotny jest spokój przy jej prowadzeniu.

Dla większości z nas sam pobyt w szpitalu nie kojarzy się zbyt dobrze. Jest to walka o zdrowie lub życie, niosąca za sobą nieprzyjemne doznania. Prawie wszyscy pacjenci pragną wracać do zdrowia w spokoju i z niecierpliwością wyczekują dnia wypisu. Krótko mówiąc, stadion piłkarski w pobliżu szpitala WAM wydaje mi się chybionym pomysłem.

Dalekie są mi antagonizmy, które mają miejsce między kibicami różnych klubów. Wiele razy pod moją opiekę trafiali kibice ŁKS-u, którzy dziwili się, że dokładam wszelkich starań, aby postawić ich na nogi. Tłumaczyłem wtedy, że piłka nożna to coś pozytywnego, co powinno wszystkim przynosić radość i wywoływać pozytywne emocje.

I dlatego chciałbym, żeby ludzie, którzy zdecydują o lokalizacji stadionu miejskiego, kierowali się interesami mojego miasta i zdrowym rozsądkiem, a nie kibicowskimi animozjami.

Pragnę poprzeć budowę stadionu Łódzkiego Stadionu Miejskiego przy al. Piłsudskiego.

Z poważaniem

Marcin Kaczorowski, masażysta, kibic Widzewa"