"Stadion dla Widzewa tylko na Widzewie!" - szczegóły manifestacji kibiców pod UMŁ [DUŻO ZDJĘĆ, WIDEO]

"Stadion dla Widzewa tylko na Widzewie" - skandowało około 1,5 tys. kibiców Widzewa, którzy w piątek manifestowali pod urzędem miasta. - To, że tu jesteście, świadczy o tym, że zależy wam bardzo na klubie - przemawiała prezydent Hanna Zdanowska.
Na manifestację fani Widzewa mobilizowali się od kilku tygodni. Do głośnego wyrażenia swojego sprzeciwu skłoniło ich działanie władz Łodzi, które - ich zdaniem - są nieprzychylne budowie nowego stadionu przy al. Piłsudskiego. Zamiast tego mają być zdeterminowane, by zbudować go przy al. Włókniarzy, co dla fanów jest nie do zaakceptowania. Podobnie uważają szefowie Widzewa, w tym najważniejsza osoba w klubie - Sylwester Cacek. Dlatego też razem z około 1,5-tysięczną grupą kibiców był pod urzędem miasta.

Mimo obaw części łodzian o przebieg manifestacji, nie doszło do żadnych poważniejszych ekscesów. Organizatorzy i kibice sami uspokajali pojedyncze osoby, które chciały protestować zbyt żywiołowo. Najlepiej o przebiegu manifestacji świadczy zresztą fakt, że policja nie miała do niej zastrzeżeń, a w jej trakcie nie doszło do żadnych zatrzymań.



Sama manifestacja nie trwała długo, bo zaczęła się tuż po godz. 14 i skończyła 20 minut później. W tym czasie zdążyło wydarzyć się jednak bardzo wiele. Najpierw kibice odczytali petycję do prezydent Zdanowskiej, w której dali wyraz swemu niezadowoleniu. "Dziś nasze pozytywne widzewskie emocje, ale i szacunek do pełnionego przez Panią urzędu każą nam jasno i wyraźnie powiedzieć, że NIGDY nie zaakceptujemy innej lokalizacji dla stadionu (...) Pani Prezydent, do podjęcia wielkiej decyzji potrzebne jest współdziałanie dwóch spraw: wielkiej odwagi wielkich ludzi. Proszę dać nam wszystkim szansę i ruszyć z nami pod hasłem: "Stadion dla Widzewa tylko na Widzewie" - napisali kibice, którzy zaprezentowali również projekt uchwały obywatelskiej w sprawie budowy obiektu przy al. Piłsudskiego

Gdy kibice odczytywali petycję, z magistratu wyszła do nich prezydent Zdanowska. Po wręczeniu jej pism, głos zabrał szef Widzewa, który podziękował za przyjście fanom oraz Zdanowskiej. - To czas na konkretne działanie. Nie mamy tego czasu nie tylko z powodu upływu lat, lecz także dlatego, że coraz bardziej zacieśniają się przepisy licencyjne. Za dwa lata nie będziemy mieli gdzie grać, bo nie dostaniemy licencji na ten stadion - przemawiał Cacek z kwietnika przy wejściu do urzędu miasta.



Zapowiedział, że czeka na przekazanie mu analiz finansowych, które mają decydować o wyborze lokalizacji dla stadionu miejskiego. Ma zapoznać się z nimi w poniedziałek, a dzień później ponownie spotkać się z prezydent. - Po otrzymaniu analiz na pewno dobrze się przygotuję. Tak, żeby znaleźć strategię, by było dwóch zwycięzców, a nie jeden. Mam też nadzieję, że to jest ostatnia demonstracja w sprawie stadionu Widzewa na Widzewie, a następną będzie otwarcie stadionu na Widzewie - zakończył.

Po nim na ten sam kwietnik weszła prezydent Zdanowska, którą do zabrania głosu zachęcił sam Cacek. - To, że tu jesteście, świadczy o tym, że zależy wam bardzo na klubie, z czego bardzo się cieszę - rozpoczęła. Po chwili ponownie zaprosiła do magistratu szefa Widzewa, a nawet - jeżeli będą mieli na to ochotę - przedstawicieli kibiców. - Dzisiaj życzę wam przede wszystkim jednego: powtórnej wygranej w Poznaniu [Widzew grał wczoraj z Lechem - przyp. red.], w którym wygraliście już rok temu - zakończyła.

Więcej o stadionie na blogach Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego.