Stadion dla Widzewa będzie na Widzewie? "Jeżeli w miejskich analizach nie będzie błędów, to się dogadamy"

Na Widzewie od trzech lat przygotowywaliśmy się do budowy stadionu. Od dawna mamy własne analizy. Chętnie zobaczę, jak wyglądają te miejskich fachowców i jeżeli nie będzie w nich dużych błędów, to jestem przekonany, że się dogadamy - mówił pod magistratem Sylwester Cacek
W manifestacji, którą zorganizowali w piątek kibice Widzewa domagający się budowy nowego stadionu przy al. Piłsudskiego, uczestniczyli m.in. Witold Skrzydlewski, łódzki biznesmen i wiceprzewodniczący rady nadzorczej Widzewa, oraz Sławomir Kowalewski z Trubadurów. - Skoro pani prezydent określiła się, że stadion powstanie w jednej z dwóch lokalizacji: al. Włókniarzy lub al. Piłsudskiego, to musiałem się konkretnie określić, którą opcję popieram. Jestem widzewiakiem, więc apeluję, aby taki obiekt powstał na Widzewie - stwierdził Skrzydlewski.

Na demonstrację wraz ze swoimi współpracownikami przyjechał ubrany w czerwoną koszulkę Sylwester Cacek. W piątek przed południem szef Widzewa opublikował kolejny list do Zdanowskiej. Tym razem, w przeciwieństwie do poprzedniego, w znacznie łagodniejszym i bardziej wyważonym tonie. "Widzew jest, był i będzie. Jestem przekonany, że przeżyje mnie, Panią, kilka pokoleń polityków i kibiców. Jeżeli ma się klub w sercu, to tak jakby miało się w sercu ojczyznę. Wtedy niezależnie, czy jest dobrobyt, niewola, bieda czy życie na wygnaniu, zawsze walczy się o jej niepodległy byt i swoje miejsce na ukochanej ziemi. Ja wydawałem pieniądze, ratując Widzew, nie dlatego, że chciałem go zniszczyć, nie dlatego, że go kochałem, ale dlatego że chciałem ratować jeden z najbardziej zasłużonych klubów polskiej piłki. Jednak po sześciu latach wspólnego życia można się w nim zakochać. (...) Oczekując na potwierdzenie przez Panią terminu spotkania, pozostaję w wierze, że dzięki wspólnym, skutecznym działaniom wszyscy będziemy mogli być dumni z przyszłych dokonań Widzewa" - napisał m.in. Cacek.

- Na Widzewie od trzech lat przygotowywaliśmy się do budowy stadionu. Od dawna mamy własne analizy. Chętnie zobaczę, jak wyglądają te miejskich fachowców i jeżeli nie będzie w nich dużych błędów, to jestem przekonany, że się dogadamy. Jeżeli tam będą duże błędy albo naciąganie w jakimś kierunku, to będą dalsze dyskusje - powiedział podczas manifestacji szef Widzewa.

Z kolei przedstawiciele kibiców odczytali petycję skierowaną do prezydent Zdanowskiej. "Do podjęcia wielkiej decyzji potrzebne jest współdziałanie dwóch spraw: wielkiej odwagi wielkich ludzi. Proszę dać nam wszystkim szansę i ruszyć z nami pod hasłem: "Stadion dla Widzewa tylko na Widzewie". Dziś nasze pozytywne widzewskie emocje, ale i szacunek do pełnionego przez Panią urzędu każą nam jasno i wyraźnie powiedzieć, że NIGDY nie zaakceptujemy innej lokalizacji stadionu dla Widzewa jak tylko tą na Widzewie. (...) W swej walce o Widzew na Widzewie nie ustaniemy aż do pozytywnego jej zakończenia, przypominając jednocześnie Pani, że warto realizować składane obietnice wyborcze" - napisali fani klubu z al. Piłsudskiego.

Kibice przygotowali też projekt uchwały obywatelskiej, w której uzasadniają konieczność budowy nowego stadionu na Widzewie. "Miasto Łódź posiada jeden profesjonalny klub piłkarski występujący obecnie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Widzew Łódź jako jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów piłkarskich, posiadający markę rozpoznawaną w całej Europie, jako jedyny nie posiada nowoczesnego stadionu" - tłumaczą fani. Szeroko opisują również propozycje dojazdu i utrzymania takiego obiektu.

To z pewnością nie jest jednak koniec łódzkiej walki o stadion. Na liczną manifestację kibiców Widzewa planują odpowiedzieć także fani ŁKS. Opublikowali list, w którym skrytykowali Zdanowską za to, że wykluczyła budowę stadionu przy al. Unii, chociaż to obiecała. W niedzielę po meczu juniorów ŁKS (godz. 11) chcą demonstrować na placu Wolności.

Więcej o stadionie na blogach Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego.