Czesław Michniewicz po meczu Widzewa z Podbeskidziem: "To był cud"

W ostatnim meczu sezonu Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało Widzew 2:1. Oto, co powiedział trener Czesław Michniewicz
- Jestem bardzo szczęśliwy, ja i moi zawodnicy, i nasi kibice w całej Polsce, których cały czas przybywało - komentował szkoleniowiec. - Cieszę się, że udało się dziś wygrać i zająć trzecie miejsce od dołu, więc nawet to zamieszanie z Polonią nie ma dla nas znaczenia. Utrzymaliśmy się i za to olbrzymi szacunek dla zawodników. Mam też szacunek do tego, co zrobił GKS Bełchatów. Szkoda, że nie było innego zespołu, który byśmy razem wyprzedzili.

GKS przeżywa teraz trudne chwile, ale jestem przekonany, że za rok wróci. Stoczyliśmy piękną walkę, walczyliśmy do końca. Chylę czoła przed Kamilem Kieresiem.

Dzisiejszy mecz? A co tu mówić o grze? Wygraliśmy i tyle. Gdy obejmowałem Podbeskidzie, mówiło się, że utrzymać go w lidze, to będzie cud. Od razu kazałem wykreślić piłkarzom z ich słowników słowo "niemożliwe". Nie było takiego słowa dla nas. Mówiłem też, że musimy ciężko pracować, pedałować szybciej niż inni, by dogonić peleton. W kinie w Bielsku pokazałem też chłopakom film "Cud na lodzie" o meczu Amerykanów ze Związkiem Radzieckim w hokeja w 1980 roku. Amerykanie byli skazywani na porażkę, a wygrali. I nam się to udało.