Były prezes ocenia sezon Widzewa: "Chwała trenerowi, że z tymi dziećmi osiągnął taki wynik" [WYWIAD]

- Widzew miał w tym sezonie swoje wzloty i upadki, ale w ogólnym rozrachunku jego pozycja jest adekwatna do jego możliwości - mówi w rozmowie z Łódź.sport.pl Jacek Dzieniakowski, były prezes klubu z al. Piłsudskiego.
Szymon Bujalski: Co sądzi pan o postawie Widzewa w ostatnim meczu z Podbeskidziem?

Jacek Dzieniakowski, były prezes Widzewa: Uważam, że widzewiakom zabrakło w nim determinacji. Ci zawodnicy powinni wiedzieć, że grają nie tylko dla klubu i kibiców, lecz także dla siebie. A może i przede wszystkim dla siebie. Rozwój dzisiejszego scoutingu i to, że każdy mecz jest obserwowany przez wielu trenerów i menedżerów, powinno dać tym piłkarzom świadomość, że każde spotkanie to dla nich duża szansa na promocję. Przyglądając się grze Widzewa przeciwko Podbeskidziu, tej świadomości nie widziałem. Gdy zawodnicy wychodzą na boisko ze spuszczonymi głowami, a tak ja to odebrałem, to niczego dobrego nie można się było spodziewać. Ten wynik jest tym bardziej smutny, że przez to Widzew skończył sezon na niższej pozycji. Wiadomo, że za każde miejsce wyżej są dodatkowe pieniądze, dlatego takie podejście do meczu z Podbeskidziem było dla mnie jeszcze bardziej zaskakujące.

A jak ocenia pan cały sezon w wykonaniu Widzewa? 13. miejsce oddaje faktyczny potencjał tej drużyny?

- Wydaje mi się, że tak. Widzew miał w tym sezonie swoje wzloty i upadki, ale w ogólnym rozrachunku jego pozycja jest adekwatna do jego możliwości. Muszę też przyznać, że trochę współczuję Radkowi Mroczkowskiemu, bo bez względu na to, jaki trener by tu przyszedł, to miałby bardzo trudną sytuację. Ograniczone możliwości finansowe, potworna rotacja zawodników, znane wszystkim problemy organizacyjne... To wszystko nie daje komfortu pracy. Nie krytykuję jednak przy tym pana Cacka. Wręcz przeciwnie, uważam, że to bardzo dobrze, że w ogóle jest taki ktoś jak on, kto ma jeszcze chęci i ochotę, by się w ten sport w Łodzi bawić. Mało się o tym mówi, ale sport w tym mieście jest w ogromnym odwrocie, czego piłka nożna jest bardzo dobrym przykładem.

Jak to wszystko uratować od upadku?

- Według mnie nie ma żadnej racjonalnej polityki miasta, która by zmierzała do uratowania łódzkiego sportu. A miasto jest nie tylko od egzekwowania podatków i mówienia o kryzysie, lecz także od kreowania polityki, wprowadzania zmian i podejmowania działań. Miasto powinno pomóc rzeszom ludzi działającym w sporcie. Nie może wychodzić z założenia, że klub ma sam o siebie zadbać, a jeśli ma jakieś problemy, to są to tylko jego problemy. Nie. To są problemy całej Łodzi, bo im więcej sportu na wysokim poziomie, tym większe zainteresowanie sportem wśród dzieci i młodzieży. I tym większa szansa na to, że młodzi nie skończą z butelką piwa w bramie.

Wracając do Widzewa. Zakaz transferowy może mocno utrudnić budowę zespołu na przyszły sezon. Jak pan jako były prezes klubu widzi jego przyszłość?

- Niestety, żyjemy w brutalnych czasach, gdy wszystko sprowadza się do finansów. Pewnie Widzew czeka teraz burzliwe lato i sporo zawirowań. Przyznam szczerze, że sam nie wiem, jak sobie w klubie poradzą z tym problemem. Pieniądz nie determinuje jednak wszystkiego, co w tym sezonie pokazał Radek Mroczkowski. Jeszcze raz powtórzę: chwała trenerowi, że z tymi dziećmi uzyskał taki wynik, bo według mnie utrzymanie jest jego dużym sukcesem. A jak będzie w nowym sezonie? Nie wiem. Trzeba mieć nadzieję, że Mroczkowski zostanie i że nabrał już na tyle doświadczenia, że znowu uda mu się to wszystko jakoś poukładać.

Zgodnie z oczekiwaniami mistrzem Polski została Legia.

- I w europejskich pucharach nie wróżę jej niczego dobrego. W Legii, podobnie jak w Widzewie, jest też zbyt wielu młodych i niedoświadczonych graczy, którzy dopiero zaczynają grę na poważnie. Poza tym już się mówi, że z drużyny odejdzie wielu zawodników. Nie ma już Artura Jędrzejczyka, do zagranicznego transferu przymierzany jest Jakub Kosecki, a na tym pewnie się nie skończy. Tak się nie da zbudować drużyny. Albo nastawiamy się na wynik, albo na handel.