Jaśniej nad Widzewem. W Kadrze wreszcie jest rywalizacja

Po raz pierwszy tego lata w artykule o przygotowaniach Widzewa do sezonu będzie trochę optymizmu. Jest szansa na powrót Thomasa Phibela, a na testy przyjechali dwaj nieźli piłkarze...
W czwartym przedsezonowym sparingu Widzew miał najtrudniejszego przeciwnika. Omonia Nikozja to drużyna budowana, by odgrywać kluczowe role w ekstraklasie silniejszej niż polska. Występujący w niej Brazylijczycy i Portugalczycy grają w piłkę lepiej od widzewiaków, ale ci nie dali sobie strzelić gola.

Zadanie było trudne, bo defensywa zestawiona była eksperymentalnie. Nie było Phibela, Hachema Abbesa i Łukasza Brozia. O ile boczni obrońcy - Jakub Bartkowski i Michał Płotka - to zawodnicy już ograni, to stoperzy - Piotr Mroziński i Rafał Augustyniak - są całkowitymi nowicjuszami na tym szczeblu. Ten pierwszy wrócił z wypożyczenia do Sandecji Nowy Sącz i zostanie przy al. Piłsudskiego, ale już nie jako defensywny pomocnik, lecz środkowy obrońca. Radzi sobie nieźle, choć ma braki choćby w ustawianiu się. - Ale mamy zamiar na niego stawiać - podkreśla Radosław Mroczkowski.

Trener Widzewa wiele obiecuje sobie po Augustyniaku. 20-latek ze Zduńskiej Woli grał w poprzednim sezonie w Pogoni Siedlce. Do drugiej ligi nie wróci, a jak dalej będzie robił tak szybkie postępy, to Abbes może się zacząć obawiać o miejsce w jedenastce. - To biały Phibel - mówi o nim Mroczkowski. Augustyniak to gracz bardzo silny, a przy tym szybki i zwrotny. Napastnicy Omonii odbijali się od niego jak od ściany. Potrafi też wyprowadzić piłkę.

Wciąż jednak przed nim wiele nauki, ale trener Mroczkowski pokazał wielokrotnie, że potrafi prowadzić takie talenty. Zanosi się, że Augustyniak będzie miał się od kogo uczyć, bo jest szansa, że do drużyny dołączy Phibel. Francuz wczoraj wieczorem miał przylecieć do Polski. - Rozmawiałem z nim i mam nadzieję, że nam pomoże w lidze - ostrożnie twierdzi Mroczkowski. Nie przestaje jednak szukać stoperów, dlatego ściągnął na testy Antwiego Godwina Birago. To 25-letni piłkarz urodzony w Ghanie, lecz mający obywatelstwo hiszpańskie. W tamtejszej młodzieżówce rozegrał cztery spotkania. Cztery lata spędził w Liverpoolu, jednak był wypożyczany do niższych lig, a dwa ostatnie sezony grał w duńskim Vejle.

Przeciwko Cypryjczykom nie zagrał, bo był nieprzygotowany po długiej podróży. W czasie meczu biegał na innym boisku. - Wszystkie warunki mamy ustalone. Jeśli się sprawdzi, zostanie z nami - mówi trener Widzewa, który nie ukrywa, że marzy mu się para stoperów Antwi - Phibel.

Ale obrona to niejedyny problem zespołu z al. Piłsudskiego. Równie dużym jest brak napastników. W sobotę w Opalenicy zabrakło Bartłomieja Pawłowskiego narzekającego na drobny uraz. W pierwszej połowie próbowali go zastąpić Mariusz Rybicki i Veljko Batrović. Nie byli w stanie poradzić sobie z potężnymi obrońcami Omonii.

Znacznie lepiej było po przerwie, gdy na boisku pojawił się Eduards Visnakovs z FK Astana, mistrza Kazachstanu. To brat brat Aleksiejsa, w sezonie 2011/2012 zawodnika Cracovii. Visnakovs junior ma 190 cm wzrostu, a twardym stylem gry przypomina Grzegorza Mielcarskiego. Rywale muszą się go obawiać, bo jest szybki, nieźle główkuje. Był blisko zapewnienia Widzewowi zwycięstwa nad Omonią, ale jego strzał obronił z trudem bramkarz.

- Jest niezły, ale to dobrze, bo nikt nie powie, że gram tylko dlatego, że nie mam rywali - śmiał się Łukasz Staroń, testowany napastnik z SMS Łódź. On zastąpił Dawida Kwieka, największego pechowca w Widzewie. - Trener mówił mi, żebym uważał na nos - opowiadał były pomocnik Resovii. To dlatego, że dwa poprzednie sparingi Kwiek kończył wcześniej z powodu rozbitego nosa. Teraz wytrwał na boisku kilkanaście minut. W jednym ze starć zderzył się głowami z przeciwnikiem i został zniesiony z boiska z rozbitym łukiem brwiowym. - Za bardzo chce, dlatego nadmiernie ryzykuje - komentował szkoleniowiec. Musiał powstrzymywać Kwieka, który z obandażowaną głową rwał się na boisko. O kontrakt nie powinien się jednak martwić. Decyzja w sprawie pozostałych nowych graczy ma zapaść w najbliższych dniach. W tym tygodniu mają też dojechać kolejki piłkarze.