Widzew Łódź wciąż szuka piłkarzy

Po ostatnim sparingu Widzewa przed inauguracją sezonu trudno o optymizm. - Dwa lata temu nie wygraliśmy żadnego sparingu, a w lidze przez dziewięć kolejek byliśmy niepokonani - mówi Maciej Mielcarz
W sobotę widzewiacy zagrają w Warszawie z Legią. Jak to zwykle bywa w klubie z al. Piłsudskiego, transfery dokonywane są w ostatniej chwili. W tym sezonie kadra ma zostać ustalona dopiero przed zamknięciem okna transferowego, czyli 31 sierpnia.

Mecz z Wisłą Płock miał dać odpowiedź, którzy z testowanych piłkarzy zasługują na podpisanie kontraktów. Już wcześniej zapadła decyzja o pozostawieniu czwórki młodych zawodników: pomocników - Dawida Kwieka i Tomasza Kowalskiego, napastnika Łukasza Staronia i obrońcy Karola Tomczyka. Wszyscy są młodzi i niedoświadczeni, ale przynajmniej dwóch z nich - Kwiek i Kowalski - jest blisko gry w podstawowym składzie.

W przegranym meczu z beniaminkiem I ligi najlepiej zaprezentowali się Eduards Visniakovs i Lewon Hajrapetian. 23-letni Łotysz ma zadatki na świetnego napastnika. Wysoki, silny, a przy tym bardzo szybki. Takiego ofensywnego zawodnika w Widzewie nie było już dawno. Hajrapetian jest piłkarzem doświadczonym, reprezentantem Armenii. Co ważne, może grać zarówno na lewej obronie, jak i pomocy.

Z kolejnych testowanych zawodników pociechy raczej nie będzie, choć napastnik Bruno Anciaes strzelił gola Sokołowi Aleksandrów. Portugalczyk nie jest lepszy od Staronia. Za to Antwi Godwin Birago, po którym w Widzewie obiecywano sobie najwięcej, zawiódł najbardziej. Wyróżniał się jedynie potężną sylwetką, ale umiejętności nie są jego silną stroną. W dyspozycji z soboty Ghańczyk z hiszpańskim paszportem z pewnością nie będzie wzmocnieniem.

Lepiej postawić na młodego Rafała Augustyniaka, kolejnego wychowanka MOS Zduńska Wola. A przecież są jeszcze Piotr Mroziński i przede wszystkim Hachem Abbes, który po kontuzji zagrał już w pierwszej połowie spotkania z Sokołem.

Kolejny raz w sparingu zabrakło Bartłomieja Pawłowskiego, który jest kontuzjowany. To miało wpływ na grę ofensywną. Visniakovs praktycznie nie dostawał podań. Lepiej było po przerwie meczu z Wisłą, kiedy na boisku pojawili się Kwiek czy Mariusz Rybicki. Ten pierwszy jest kandydatem nr 1 na lidera drugiej linii, bo potrafi zagrać szybko i niekonwencjonalnie.

Niestety, najgorszym zawodnikiem Widzewa był Marcin Kaczmarek. Chaotyczny, niecelnie podający, chwilami przeszkadzający kolegom. Gra drużyny wyglądała lepiej, gdy został zmieniony. Kaczmarek zmarnował najlepszą szansę na zdobycie gola, kiedy po świetnej akcji i dośrodkowaniu Visniakovsa z bliska nie trafił w bramkę.

Wygraną Wiśle uratował jej bramkarz Seweryn Kiełpin, kapitalnie broniąc strzały Łotysza, a zwłaszcza Staronia. Sędzia Tomasz Radkiewicz powinien podyktować rzut karny dla Widzewa za faul na Kaczmarku.

Goście gola strzelili po błędach Michała Płotki i Godwina, którzy pozwolili rywalowi na strzał głową. Płocczanie przez godzinę sprawiali lepsze wrażenie, ponieważ byli szybsi od widzewiaków. Ci tłumaczyli, że po powrocie z obozu w Uniejowie są zmęczeni. Przez tydzień powinni jednak dojść do siebie.

W drugiej połowie na boisku pojawił się Thomas Phibel. Choć ma zaległości treningowe, to uspokoił grę defensywy, a gdy włączał się do ataków, robiło się dużo groźniej.