Na Legię w starym składzie? Widzew wciąż nie potwierdził do gry żadnego nowego zawodnika

Cztery dni przed inauguracją sezonu Widzew nie potwierdził jeszcze żadnego nowego zawodnika. - Bo teraz jest to znacznie bardziej skomplikowane - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy klubu
Gdyby widzewiacy mieli zagrać z Legią Warszawa w środę, trenerzy mieliby do dyspozycji tylko tych zawodników, którzy kończyli poprzednie rozgrywki.

Nie wszystkich, bo - jak pamiętamy - odeszli Łukasz Broź, Sebastian Dudek, Dino Gavrić (zaczęli ostatni w sezonie mecz z Podbeskidziem w podstawowym składzie), a Emerson Carvalho nie wrócił z wakacji. Zrezygnowano też z Denisa Kramara, Radosława Bartoszewicza i Mehdiego Ben Dhifallaha, a nowej umowy z klubem nie podpisał Mariusz Stępiński..

Ich miejsce mieli zająć nowi zawodnicy. Szkoleniowcy zapewniają, że w przypadku sześciu wydali pozytywną decyzję o ich przydatności. Chodzi o czterech Polaków: Dawida Kwieka, Karola Tomczyka, Tomasza Kowalskiego i Łukasza Staronia oraz dwóch obcokrajowców: Lewona Hajrapetiana i Eduardsa Visniakovsa. Wszyscy zapracowali sobie na kontrakty dobrą postawą na treningach i w sparingach. Ale nikt nie został jeszcze zgłoszony w Łódzkim Związku Piłki Nożnej i Ekstraklasie SA.

W Widzewie bronią się, że potwierdzanie piłkarzy jest tego lata znacznie bardziej skomplikowane niż w poprzednich oknach transferowych. - Najpierw wszystkie dokumenty musimy wysłać do PZPN i dopiero po pozytywnej opinii działu prawnego do Ekstraklasy - tłumaczy Kulesza. Powodem jest ograniczenia nałożone przez Komisję Licencyjną. Przypomnijmy, że Widzewowi nie wolno kupować zawodników, a jedynie zatrudniać wolnych, czyli bez kontraktów. To nie koniec, bo ich łączne zarobki nie mogą przekraczać 5 tys. zł.

Czterech młodych zawodników teoretycznie spełnia wszystkie warunki, ale we wtorek po południu jeszcze nie podpisali umów. Kulesza zapowiada, że w środę cała procedura ma zostać zakończona i pozostanie tylko poczekać na decyzję PZPN i wyniki badań lekarskich. Spośród nich dwaj - Kwiek i Kowalski - mają szansę na występ w podstawowym składzie. Może nie będą jeszcze wielkim wzmocnieniem, lecz z pewnością znaczącym uzupełnieniem.

Widzew będzie dużo słabszy, gdy zabraknie w stolicy Hajrapetiana i Visniakovsa. Obaj powinni zostać kluczowymi zawodnikami drużyny, o ile zdążą podpisać umowy. Z Ormianinem sytuacja teoretycznie jest prosta, bo ostatnio grał w Lechii Gdańsk. Nie będzie więc kłopotu ze ściągnięciem certyfikatu. Gorzej z Łotyszem, bo jego poprzednim klubem był kazachski FK Astana.

Trener Radosław Mroczkowski już po pierwszym występie Łotysza w sparingu mówił, że wstępne warunki kontraktu zostały ustalone z menedżerem jeszcze przed przyjazdem 23-letniego napastnika na zgrupowanie.

Wcześniej widzewscy działacze mieli z tym kłopoty. Wystarczy przypomnieć Djordje Djikanovicia, który musiał wrócić do Czarnogóry, czy Kramara, którego transfer przeciągnął się zimą o kilka tygodni. Oby teraz sytuacja się nie powtórzyła, bowiem w kadrze brakuje napastników, zwłaszcza tak wartościowych jak młody Łotysz.

Wszystko wskazuje, że nie zostanie w Widzewie Antwi Godwin Birago, który w meczu z Wisłą Płock rozczarował. Alternatywą dla Thomasa Phibela i Hachema Abbesa będą więc młodzi stoperzy: Piotr Mroziński i Rafał Augustyniak. Obaj wrócili z wypożyczeń.

Trenerzy Widzewa zapowiadają, że jeszcze nie skończyli poszukiwań nowych piłkarzy. - Transfery można robić do końca sierpnia, więc mamy trochę czasu. Nie chcemy teraz brać kogo popadnie, żeby nie zablokować sobie miejsca - mówił po ostatnim sparingu Mroczkowski. Wynika z tego, że na ostateczne zamknięcie kadry trzeba będzie poczekać nawet kilka tygodni.

Aktualizacja: W środę rano szefowie Widzewa podpisali wreszcie umowy z nowymi zawodnikami. Graczami łódzkiej drużyny zostali Łukasz Staroń, Dawid Kwiek, Karol Tomczyk i Tomasz Kowalski. Wszyscy podpisali roczne kontrakty z opcją przedłużenia o dwa kolejne lata