Gdzie zagra Eduards Visniakovs? W Widzewie czy GKS Bełchatów

W środę wieczorem szanse na to, że Eduards Visniakovs zostanie zawodnikiem Widzewa, spadły w pobliże zera. Pojawiła się jednak szansa...
Jedno jest pewne - Visniakovs prawdopodobnie będzie grać w drużynie z województwa łódzkiego, bo jego menedżer zawiózł go do Bełchatowa. Tam jego warunki, podobno niewysokie, są gotowi spełnić.

Podobno jednak nie wszystko jest stracone, ponieważ Widzew znalazł sponsora gotowego pomóc w zatrudnieniu młodego Łotysza. To Grzegorz Waranecki, łódzki biznesmen, wielki fan klubu z al. Piłsudskiego. Wszystko ma rozstrzygnąć się w piątek. Jednak szanse, że 23-letni napastnik pomoże drużynie w meczu z Legią, są niewielkie.

Drugi z testowanych piłkarzy, który miał być wzmocnieniem, też raczej nie zostanie w Widzewie. Chodzi o reprezentanta Armenii Lewona Hajrapetiana, poprzednio zawodnika Lechii Gdańsk. W jego przypadku powodem nie są finanse, ale problemy zdrowotne. Lewy obrońca jesienią ubiegłego roku miał operację kolana. Widzew przed podpisaniem kontraktu dokładnie bada zawodników. Tym razem też tak było, a doktor Marcin Domżalski, jeden z najlepszych specjalistów medycyny sportowej, wydał negatywną opinię. Podobno kolano Hajrapetiana nie gwarantuje, że uraz więzadeł się nie odnowi.

Choć trenerzy bardzo pochlebnie wypowiadali się o umiejętnościach byłego gracza Lechii Gdańsk, to jest mało prawdopodobne, by wzięli na siebie odpowiedzialność za jego zatrudnienie. - Wciąż musimy szukać lewego obrońcy - mówi Radosław Mroczkowski.

Według szkoleniowca kadra ma zostać zamknięta dopiero pod koniec sierpnia, dlatego należy spodziewać się kolejnych testów. W czwartkowym treningu wziął udział Jean Paul Farrugia. To 21-letni napastnik Hiberniansu La Valetta. Do Polski przyleciał prosto z Serbii, gdzie jego zespół grał z Vojvodiną Nowy Sad w Lidze Europy. Przegrał 2:3, a młody zawodnik pojawił się na boisku w końcówce.

Mroczkowski opowiada, że Farrugię wypatrzył podczas czerwcowego meczu młodzieżowych reprezentacji Polski i Malty w Krakowie. - Był najlepszy w swojej drużynie. Zresztą podobne odczucia mieli inni trenerzy, z którymi rozmawiałem. Dlatego zaprosiliśmy go na testy. Jeśli się sprawdzi, zostanie - opowiada. - Zresztą z zawodnikami z ligi maltańskiej mamy dobre doświadczenia - śmieje się. Stamtąd przyszedł do Widzewa Princewill Okachi, dziś czołowy pomocnik nie tylko łódzkiej drużyny, ale i ekstraklasy.

Wszystko wskazuje więc, że w inauguracyjnej kolejce Widzew zagra bez wzmocnień, jedynie w uzupełnionym składzie. Klub potwierdził, że jego zawodnikami zostali Dawid Kwiek, Karol Tomczyk, Łukasz Staroń i Tomasz Kowalski. Drużyna wczoraj trenowała w porze meczu, czyli o godz. 18. Do stolicy pojedzie w sobotę.