Michał Wlaźlik z Widzewa opowiada m.in. o transferze Bartłomieja Pawłowskiego, Euzebiuszu Smolarku i o ofercie dla Radosława Mroczkowskiego

Niestety, w obecnej sytuacji finansowej Widzewa nie możemy odrzucać takich ofert jak ta dla Bartka Pawłowskiego z Malagi - mówi Michał Wlaźlik, odpowiedzialny w zarządzie klubu za sprawy sportowe
Bartłomiej Derdzikowski: Z jednej strony Bartłomiej Pawłowski trafił do świetnej ligi i fajnego zespołu, a Widzew zarobił dużo pieniędzy. Z drugiej jednak straciliście czołowego piłkarza. Nie wiem, czy gratulować wam tego transferu...

Michał Wlaźlik: Jak najbardziej gratulować. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Przy ofercie, jaką otrzymaliśmy, czyli wypożyczenie za bardzo dobre pieniądze - chyba największe w historii polskiej ligi za transfer czasowy - musieliśmy z niej skorzystać. A jeśli Bartek wykorzysta swoją szansę i Malaga zdecyduje się na wykupienie go z Widzewa, to możemy liczyć na naprawdę bardzo dobry, opłacalny transfer, chyba najwyższy w historii Widzewa. Wiadomo, że straciliśmy dobrego zawodnika, ale są następni, jak Bartek Kasprzak, Mariusz Rybicki, Veljko Batrović...

Następni, których chcecie sprzedać przy dobrej ofercie?

- To nie tak. Na pewno nie będziemy sprzedawać bez końca. Trener Radosław Mroczkowski i my wszyscy w klubie chcemy zbudować drużynę, która w końcu zacznie walczyć o coś więcej niż utrzymanie. Niestety, w naszej obecnej sytuacji finansowej nie możemy odrzucać takich ofert jak ta dla Bartka z Malagi.

Jak doszło do tego transferu?

- Ruch wokół niego zaczął się w maju. Pytało o niego wiele klubów i nawet wydawało się, że odejdzie już na początku okresu transferowego. Odszedł teraz. Traf chciał, że Malaga potrzebowała piłkarza o takiej charakterystyce jak Bartek i jego agenci znaleźli się w odpowiednim czasie i miejscu. Potem były negocjacje i w końcu sfinalizowanie transferu.

Rozmowy były trudne?

- Na pewno nie były łatwe. Wiadomo, że byliśmy pod presją Bartka i jego menedżerów, ale musieliśmy też walczyć o swoje, choćby o procent z kolejnego transferu Bartka. Wiedząc też, że w Hiszpanii jest kryzys, musieliśmy się zabezpieczyć. Rozmowy trwały 48 godzin i w poniedziałek o godz. 23.30 byliśmy w większości spraw dogadani.

Na transferze definitywnym Pawłowskiego Widzew może zarobić około 1,3 mln euro?

- Obejmuje mnie w tej sprawie poufność. Mogę jedynie powiedzieć, że chodzi o trochę większe pieniądze, niż podają media.

Na co pójdą pieniądze, które Widzew dostanie za wypożyczenie Pawłowskiego - na długi, wzmocnienie drużyny czy może zabierze je właściciel klubu Sylwester Cacek?

- Właściciel nie będzie zabierał tych pieniędzy. Jest wręcz odwrotnie, bo cały czas stara się nam pomagać. Potrzebowaliśmy pieniędzy na wykup Pawłowskiego z Jagiellonii i Sylwester Cacek bardzo szybko zareagował. Spłata zadłużenia też nie wchodzi w grę, bo do momentu wejścia układu z wierzycielami blokuje to sąd. Pieniądze mamy dostać od razu, jak tylko Malaga zarejestruje Pawłowskiego u siebie. To też bardzo ważne. Przeznaczymy je na bieżącą działalność. Jest jeszcze okres transferowy i teraz będzie nam się na pewno łatwiej pracowało.

Pracy jest jednak więcej, bo teraz szukacie już nie tylko środkowych obrońców, ale i następcy Pawłowskiego.

- Cały czas szukamy piłkarzy na różne pozycje, więc nic się nie zmieni.

Liga już jednak trwa. Szukacie czy już kogoś macie na oku?

- Oczywiście mamy kandydatów do gry w Widzewie, ale to nie jest takie proste. Udało nam się pozyskać Eduardsa Visniakovsa, który z marszu wszedł do pierwszego zespołu, ale takie transfery nie zdarzają się często. Na razie musimy liczyć na zawodników, którzy już są w kadrze. Ale pracujemy bardzo ciężko, by drużynę wzmocnić.

Co z Thomasem Phibelem?

- On sam musi się określić, co dalej. Co chwilę przedstawia różne wersje tego, jak widzi swoją dalszą karierę. W tym tygodniu Thomas musi się określić. Ma jeszcze kilka dni na odwołanie od naszej decyzji z ubiegłego tygodnia o karze dla niego.

Kto go zastąpi w defensywie? Testujecie m.in. Ukraińców...

- W ich przypadku muszę poczekać na opinię trenerów, by się wypowiedzieć. Jeśli zrezygnują z tych, którzy trenują z drużyną, to przyjadą kolejni gracze.

Kilka tygodni temu dużo mówiło się o przyjściu do Widzewa Euzebiusza Smolarka. Rozmawiałem z nim i powiedział mi, że się z nim kontaktowaliście.

- Skoro tak powiedział, to już nie ma sensu tego ukrywać. Rozmawialiśmy z nim m.in. podczas "Dni Aleksandrowa". Podzieliły nas sprawy finansowe, bo Smolarek miał trochę większe oczekiwania, niż my byliśmy w stanie mu zagwarantować. Jeśli nie zdarzy się cud, jak ten z Visniakovsem, przy transferze którego pomógł nam pan Grzegorz Waranecki, to na Smolarka nie będzie nas stać. Poza tym jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy - w ofensywie chcemy stawiać raczej na zawodników młodych. Ebiego więc w Widzewie raczej nie będzie.

Co z Marcinem Kaczmarkiem? Odchodzi do Korony Kielce?

- W mediach pojawiła się wypowiedź trenera Leszka Ojrzyńskiego o Marcinie, ale my nie mieliśmy ani oficjalnego, ani nawet nieoficjalnego zapytania w tej sprawie. Pytaliśmy też o to Marcina. Nie ma tematu.

Trener Mroczkowski odrzucił ofertę z Zagłębia Lubin.

- Trener Mroczkowski pracuje w Widzewie, mamy ustaloną strategię pracy i wspólne cele. Bez względu na to, czy spyta o niego Zagłębie czy Legia, to wiemy, że odpowiedź trenera będzie taka sama - dalej pracuje w Widzewie. To nie jest człowiek, który coś zaczyna i tego nie kończy. Nie ma opcji jego odejścia.

Będzie miał nareszcie komfort pracy?

- Myślę, że tak, bo wychodzimy w końcu z bardzo trudnego okresu, w którym permanentnie brakowało nam pieniędzy. Czasem nie dawaliśmy rady nawet w podstawowych sprawach, ale teraz jest inaczej. Wiadomo, że wpływają pieniądze za transmisje telewizyjne, do tego dochodzi transfer Pawłowskiego. Dzisiaj mamy ten komfort, że nie musimy z tych pieniędzy pokrywać zobowiązań z ubiegłych sezonów, jak było do tej pory.

Więcej o sporcie w Łodzi i nie tylko na blogach: Jarosława Bińczyka, Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego

Zobacz także
  • Widzew Łódź. Bartłomiej Pawłowski o przejściu do Malagi: "Chcę grać w pierwszym składzie"
  • Widzew testuje Antona Monachowa z Ukrainy
  • Grzegorz Waranecki: "Bez pomocy łódzkiego biznesu Widzew upadnie"
Komentarze (10)
Michał Wlaźlik z Widzewa opowiada m.in. o transferze Bartłomieja Pawłowskiego, Euzebiuszu Smolarku i o ofercie dla Radosława Mroczkowskiego
Zaloguj się
  • loverewelka

    Oceniono 63 razy 43

    Wszystko ladnie, pieknie ale ja sie pytam co ze stadionem na Widzewie? Krecicie lody razem z ruda czy juz ta jedza zostawila klub na lodzie i boicie sie o tym glosno powiedziec?:)

    W Łodzi bez zmian, tylko Widzew!

  • sl8er

    Oceniono 12 razy 8

    a kompleksiarze zamiast kibicować kelnerom z al. unii w lidze orlikowej ujadają pod tematem o wielkim futbolu. Kto tych kloszardów wpuścił na salony?

  • www1908

    Oceniono 12 razy -8

    " Spłata zadłużenia też nie wchodzi w grę, bo do momentu wejścia układu z wierzycielami blokuje to sąd. " CHAMSTWO !! ! KU..wa czekają wierzyciele niektórzy OSIEM LAT a oni se przytulaja ładnych parę baniek. Gdzie jest gw ,wyliczająca kazdy grosz zadłuzenia ŁKS-u !!!!

  • kochamlodzkiklubsportowy

    Oceniono 29 razy -21

    Nie musicie spłacać zaległości z poprzednich sezonów bo są w postępowaniu układowym... Znów wstydzew próbuje odciąć się od długów i udawać że jest wielkim klubem! Wstyd! Jakim prawem taki burdel dostał licencję?

  • antywstydzew-1922

    Oceniono 55 razy -47

    W Łodzi bez zmiany wstydzew jeba(na)ny
    A poza tym kolego wstydzew z nikim nie kreci lodów, on je robi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX