Alen Melunović, Andrei Ciolacu czy Albert Manteca, czyli casting na napastnika Widzewa

23-letni Serb, 25-letni Hiszpan, albo 21-letni Rumun - być może to któryś z nich będzie nowym napastnikiem Widzewa


Oczywiście może być też tak, że więcej niż jeden z nich oczaruje trenerów łódzkiej drużyny, ale... - Nie jest też tak, że możemy brać wszystkich. Cały czas musimy patrzeć na pieniądze i kontrolować nasze wydatki - mówi Paweł Młynarczyk, prezes Widzewa. - Wzmocnienie ofensywy jest jednak potrzebne, trener Radosław Mroczkowski zresztą o tym mówił. W ataku mamy Eduardsa Visnakovsa, który spisuje się świetnie, ale musimy też być przygotowani na to, że - odpukać - dozna kontuzji albo będzie musiał pauzował z innego powodu.

Wczoraj po raz pierwszy z widzewiakami trenowali Alen Melunović i Albert Manteca. Ten pierwszy to 23-letni Serb, drugi dwa lata starszy Hiszpan. Manteca (184 cm wzrostu) ostatnio był zawodnikiem austriackiego St. Polten, a wcześniej rezerw Celty Vigo. Melunović (191 cm) grał dotychczas w FK Sarajewo, w którym wystąpił m.in. w meczach eliminacji do Ligi Europy. Serbski napastnik zdobył zwycięską bramkę w meczu z rywalem z San Marino. Wcześniej z kolei przez cztery lata grał w czeskim klubie FK Teplice, z którego wypożyczano go do drużyn drugiej ligi.

Przy al. Piłsudskiego jest też kandydat nr 3 na napastnika Widzewa. To reprezentant rumuńskiej młodzieżówki Andrei Ciolacu (185 cm). 21-latek ostatnio grał w Rapidzie Bukareszt. - W czwartek nie trenował z drużyną, bo późno przyjechał do Łodzi i chcieliśmy, by odpoczął - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.

Dziś trójka napastników przejdzie najważniejszy test - wszyscy mają wystąpić w sparingu z Koroną w Kielcach (godz. 15), który został zorganizowany właściwie specjalnie dla nich. A co będzie, jeśli żaden nie spodoba się Mroczkowskiemu? - To będziemy szukać innych. Na razie nikogo nie zapraszamy na testy, bo jest ta trójka. Ale oczywiście mamy swoje kontakty i także innych napastników na oku - mówi Kulesza.