Po porażce z Ruchem piłkarze Widzewa długo rozmawiali w szatni

Po środowej porażce z Ruchem Chorzów piłkarze Widzewa Łódź postanowili przeprowadzić poważną rozmowę. Z szatni nie wyszli przez ponad godzinę.
Po środowej porażce widzewiacy ze spuszczonymi głowami szybko zbiegli do szatni i nie byli zbyt chętni do rozmów z dziennikarzami. Nic w tym dziwnego. Porażka na własnym stadionie z Ruchem była bowiem czwartym z rzędu domowym meczem łodzian bez wygranej i szóstym w ogóle. Fatalna seria sprawiła, że podopieczni Radosława Mroczkowskiego spadli na 14. miejsce w tabeli.

Z pewnością wesoło nie było też w szatni. Szkoleniowiec łodzian jeszcze przed konferencją porozmawiał kilka minut ze swoimi zawodnikami. Gdy zostali sami, długo nie wychodzili z szatni. Rozmowa trwała ponad godzinę, a w międzyczasie do klubu przywieziono pizze. W pewnym momencie do piłkarzy ponownie wszedł Mroczkowski, który na konferencji nie ukrywał swojego rozgoryczenia. - Coś pozytywnego, jakaś nadzieja? Nie widać. Gdybym miał teraz coś zmienić, to chyba zdecydowałbym się na nowy nabór, nowy okres przygotowawczy i spróbował jeszcze raz. Chyba tak... - powiedział szkoleniowiec (więcej tutaj).

Warto również dodać, że po raz pierwszy w tym sezonie widzewskie jury nie wręczyło nagrody dla piłkarza meczu. Cenny zegarek zamiast do jednego z zawodników trafi na styczniową licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.