Przemysław Cecherz: "Nic nie wiem, żebym miał być trenerem Widzewa"

- Nikt ze mną nie rozmawiał, bym podjął się prowadzenia Widzewa w ekstraklasie - twierdzi Przemysław Cecherz, trener Kolejarza Stróże.
Widzewiak.pl napisał, że gdyby Leszek Ojrzyński nie zgodził się na warunki pracy zaproponowane przez Widzew, a Rafał Pawlak poległ jako szkoleniowiec w niedzielnym meczu z Lechią Gdańsk, to kolejnym kandydatem na następcę Radosława Mroczkowskiego jest Cecherz. - To miłe, ze ludzie mnie jeszcze pamiętają, a moje nazwisko pojawia się na listach życzeń. Przyznam jednak, że do tej pory nikt ze mną o tej sprawie nie rozmawiał - powiedział nam Cecherz. Pochodzący z Koluszek szkoleniowiec od dwóch lat prowadzi pierwszoligowego Kolejarza Stróże. I dodaje, że nadal posiada ważny kontrakt, który chciałby w całości wypełnić, więc nie szuka nowej pracy.

40-letni obecnie szkoleniowiec był bramkarzem m.in. KKS Koluszki, Bałtyku Gdynia i klubów polonijnych w USA. Po powrocie do kraju pracował w Górniku Zabrze; przez moment był nawet jego pierwszym trenerem. Odszedł, bo nie miał uprawnień. - To już zamierzchła historia - przyznaje Cecherz. - Odpowiednie kursy dawno zaliczyłem i mam teraz licencję na ekstraklasę.