Trener nie eksperymentuje, więc Widzew wygrywa

Rafał Pawlak przestał kombinować z wystawianiem kluczowych zawodników na nietypowych dla nich pozycjach i Widzew zdobył trzy punkty w meczu z Pogonią Szczecin
Wyważać otwarte drzwi - to według słownika frazeologicznego robienie czegoś, co już zostało zrobione. Trzeba było trzech porażek, by trener Widzewa zrozumiał, że nie potrzeba tworzyć kwadratowych jaj, bo najważniejsze rzeczy wymyślono już przed nim.

Każdy, kto interesuje się polską ekstraklasą, powinien pamiętać, że pomysły z Marcinem Kaczmarkiem w obronie nigdzie się nie sprawdziły. Znając Veljko Batrovicia, trudno przypuszczać, że będzie z niego boczny pomocnik, harujący od pola karnego do pola karnego, zaś Princewill Okachi najlepsze mecze w Widzewie rozgrywał jako defensywny pomocnik. Pawlak próbował ustawić ich inaczej, boleśnie przekonując się, co oznacza powiedzenie "wyważać otwarte drzwi". Kosztowało go to trzy porażki w fatalnym stylu. W sobotę wszyscy wrócili na swoje nominalne pozycje, a Widzew wreszcie wygrał.

Kaczmarek znów był lewym pomocnikiem biegającym od bramki do bramki. Dzięki temu Jakub Bartkowski na lewej obronie popełnił znacznie mniej błędów, niż gdy miał przed sobą Batrovicia czy Mariusza Rybickiego. Ten ostatni tym razem grał po prawej stronie pomocy, przez co w opałach był Patryk Stępiński. Bo Rybicki w defensywie nie pomaga, przez co boczny obrońca zostaje sam. Gdy wychowanka SMS-u zmienił Aleksiejs Visnakovs, 18-letni widzewiak radził sobie znacznie lepiej.

Batrović w roli ofensywnego pomocnika jest bardzo groźny, o czym przekonała się Pogoń przed stratą pierwszego rola. Czarnogórzec zrobił świetną akcję, wykładając piłkę Krystianowi Nowakowi. Dalej były błędy obrońców i gol Eduardsa Visnakovsa, który był tam, gdzie powinien znaleźć się klasowy napastnik. Przy drugiej bramce Batrović kapitalnie dośrodkował do Kevina Lafrance'a, a ten z bliska kopnął piłkę do siatki.

Okachi po próbach zrobienia z niego głównego rozgrywającego wrócił do roli defensywnego pomocnika. I zagrał tak, jak w najlepszych momentach poprzedniego sezonu, kiedy zachwycali się nim wszyscy fachowcy.

Co na to trener Widzewa? - Będę wystawiał zawodników na tych pozycjach, na których będę chciał - odpowiedział na pytanie, czy wcześniej popełnił błąd. To on decyduje o składzie i taktyce. Może przecież wystawić bramkarza w ataku, żeby zrobić na złość dziennikarzom.

Do Okachiego, Kaczmarka i Batrovicia dostosował się waleczny (choć chaotyczny) Nowak, dzięki czemu Widzew zdominował Pogoń w drugiej linii. Gdyby widzewiacy grali spokojnie, z pewnością nie doszłoby do dramatycznej końcówki. Okazji do zdobycia gola drużyna z al. Piłsudskiego miała sporo, brakowało jednak precyzji lub spokoju przy ostatnim podaniu.

Żeby nie było, że tylko się czepiam trenera Pawlaka, to zaryzykował z wystawieniem Rafała Augustyniaka w roli drugiego stopera i trafił w dziesiątkę. Młody zawodnik wyłączył z gry Marcina Robaka, który nie miał ani jednej dogodnej sytuacji. Augustyniak dostał za to od Joanny Skrzydlewskiej nagrodę dla najlepszego widzewiaka. Jego drużyna po przerwie miała przewagę, ale rzadko zagrażała widzewskiej bramce. Gola strzeliła z powodu braku koncentracji Kevina Lafrance'a.

Widzew potwierdził, że jego potencjał jest większy, niż wskazywało na to spadkowe miejsce przed meczem z Pogonią. W tym tygodniu czekają go dwa spotkania: w czwartek z Sandecją w Nowym Sączu w Pucharze Polski, a w niedzielę z Legią u siebie. W tym drugim zabraknie Kaczmarka, pauzującego za żółte kartki.

Więcej o: