Po remisie Widzewa z Cracovią. Trener Artur Skowronek: "Przygotowujemy się na wojnę"

Dziesięciu minut zabrakło Widzewowi do wygrania sparingu ze znacznie wyżej notowaną Cracovią. Ale to nie może przesłonić braków drużyny, zwłaszcza w rozegraniu piłki i defensywie
- Za każdym razem wychodzimy po zwycięstwo, choć to tylko gry kontrolne - to dewiza Artura Skowronka, nowego trenera Widzewa. Jego podopieczni wzięli to sobie do serca, dlatego w sparingach grają z wielkim zaangażowaniem

W sobotę widzewiacy pokonali Lechię Gdańsk 4:1. Zbyt daleko idących wniosków z tego nie można wyciągać, bo rywal podobno bardzo ciężko trenował, a poza tym mecz był rozegrany na sztucznym boisku. Z drugim przeciwnikiem - Cracovią - łódzka drużyna grała już na trawie, ale pokrytej kilkucentymetrową warstwą śniegu. Bardziej od umiejętności w Uniejowie liczyły się siła i zaangażowanie.

Mimo to widać było, że rywal pod względem piłkarskim jest lepszy, bardziej poukładany. - To bardzo dobry przeciwnik, konsekwentny w grze ofensywnej, mimo fatalnych warunków - chwalił Cracovię trener Skowronek. Jego drużyna w pierwszej połowie częściej przeszkadzała niż grała w piłkę, a mimo to mogła strzelić nawet pięć goli. Raz za razem Eduards Visnakovs uciekał obrońcom, ale na ciężkim boisku miał problemy z trafieniem w bramkę. W końcu wyręczył go Marcin Kaczmarek, zaś po nim Łotysz wreszcie zdołał przelobować bramkarza.

Nieźle prezentował się Veljko Batrović, który oprócz tego, że radził sobie z piłką przy nodze, to jeszcze walczył. Widać było, że stara się szukać podaniami Visnakovsa. To Czarnogórzec zaliczył asystę przy golu Łotysza. W odbiorze bardzo dobrze prezentował się Princewill Okachi, ale rzadko celnie zagrywał do kolegów. Za to Bartłomiej Kasprzak nawet w śniegu nie może pozbyć się irytującej i niebezpiecznej maniery robienia kółek z piłką. Raz omal nie skończyło się to stratą gola.

- Dla mnie najważniejsze, że idziemy w dobrym kierunku, jeśli chodzi o taktykę. Założenia wypełniliśmy na plus, ale później się popsuło. Nad tym musimy pracować - oceniał Skowronek. Po przerwie mecz był znacznie bardziej wyrównany, ale gole strzeliła Cracovia. Zawinili obrońcy. Wykorzystał to Bartłomiej Dudzic, dwukrotnie w krótkim czasie pokonując Patryka Wolańskiego. Widać jednak, że trener nie będzie wystawiał Mariusza Rybickiego na boku pomocy. Młody piłkarz grał w ataku razem z rekonwalescentem Michałem Jonczykiem. Ten ostatni ma spore zaległości. - Przez rok był wyłączony z gry, dlatego trzeba dać mu więcej czasu - dodał szkoleniowiec. Jonczyk ma wielki atut, jakim jest umiejętność dochodzenia do dobrych sytuacji. W ostatnich minutach mógł dać swojej drużynie zwycięstwo, ale strzelił za lekko. - Może rywalizować o miejsce na dziewiątce [czyli środkowego napastnika - przyp. red.] - dodał Skowronek.

W Widzewie zabrakło pięciu kontuzjowanych zawodników: Jonathana de Amo Pereza, Kevina Lafranca, Alena Melunovicia, Povilasa Leimonasa i Dawida Kwieka. Wszyscy mają w piątek pojechać do Uniejowa. Trener zapowiada też, że do autokaru wsiądą piłkarze, którzy będą wzmocnieniem zespołu. - Nie mamy czasu, bo za chwilę zaczyna się wojna, na którą musimy być przygotowani motorycznie i mentalnie. Cieszy mnie zaangażowanie w sparingach - chwalił drużynę.

Kolejny sparing Widzew rozegra w sobotę, a jego przeciwnikiem będzie w Uniejowie Radomiak.

Widzew - Cracovia 2:2 (2:0)

Gole: Kaczmarek (22.), E. Visnakovs (26.) - Dudzic (80., 88.)

Widzew: Mielcarz (46. Wolański) - Kikut (46. Stępiński), Mroziński (46. Nowak), Augustyniak, Płotka - Okachi, Kasprzak (46. Rybicki) - Pietrowski, Batrović (46. Staroń), Kaczmarek (46. A. Visnakovs) - E. Visnakovs (46. Jonczyk).

Cracovia: Pilarz - Kuś (46. Wawrzynkiewicz), Żytko (46. Nykiel), Szeliga (46. Wasiluk), Jaroszyński (62. Bartków) - Bernhardt (46. Ntibazonkiza), Dąbrowski (46. Kapustka), Budziński (46. Żurek), Danielewicz (46. Zejdler), Steblecki (46. Dudzic) - Boljević (46. Kita)