Dziennikarze z Malagi o Pawłowskim: "To jeszcze dzieciak"

Sporo mówi się ostatnio o braku powołań dla Bartłomieja Pawłowskiego, wypożyczonym do Malagi piłkarzu Widzewa Łódź. Jeden z polskich magazynów o lidze hiszpańskiej postanowił zbadać sprawę u lokalnych dziennikarzy w Andaluzji.
Obszerny artykuł na temat sytuacji Pawłowskiego można przeczytać w "Ole Magazynie", specjalizującym się w hiszpańskiej piłce nożnej. Polak przechodził do Malagi jako wielka nadzieja, jednak kibicom coraz częściej wydaje się, że jego potencjał nie jest w pełni wykorzystany. Światełko w tunelu pojawiło się, gdy po dłuższej nieobecności nie tylko na boisku, ale również w kadrze meczowej, Pawłowski zagrał z FC Barceloną. Zawodnik wciąż chyba jednak nie przekonał do siebie trenera Bernda Schustera, który znów nie powołał go do meczowego składu. - Początki Bartka wydawały się optymistyczne, trener dał mu szansę w pierwszym składzie przeciwko Barcelonie, powtarzał na konferencjach, jak bardzo w niego wierzy, sam myślałem, że stanie się jednym z liderów - ocenia na łamach "Ole Magazynu" José Luis Malo Pérez, dziennikarz Málaga Hoy. - Potem jednak wraz z kolejnymi szansami było coraz gorzej. Najwyraźniej szkoleniowiec go nie lubi, może nie pasuje mu do koncepcji, inaczej byłby chociaż na ławce.

Podobnego zdania jest Javier Bautista, dziennikarz Radio COPE Málaga: - Powołań nie było, bo Schuster nie wiąże przyszłości z Polakiem. Zaczęło się komplikacjami z powodu opóźnień z dokumentami, a to nigdy nie jest dobry start, nawet mimo braku winy Bartka w tym wszystkim - mówi Hiszpan. - Schuster w osobistym rankingu klasyfikuje go bardzo nisko, bo nie pokazał wiele więcej niż błysk z Valladolid - mówi.

Coraz głośniej mówiło się również o rzekomym konflikcie Pawłowskiego z Schusterem. Dziennikarze z Andaluzji rozwiewają jednak wątpliwości. - Nie ma żadnego konfliktu z trenerem - ucina Bautista. - Jedyne, o czym można mówić, to o specyficznym stylu: bardzo anarchicznym, samolubnym i nastawionym na samego siebie. Bartek nie może się poczuć jednym z elementów układanki, bo kiedy tylko dostaje szansę, to koniecznie chce zaistnieć sam. To nie jest gra indywidualna, o czym często Niemiec przypomina. Schuster prosi o więcej zespołowości i koleżeństwa taktycznego, ale zazwyczaj nie otrzymuje tego od Polaka.

Ismael Touat z Málaga Hoy podkreśla, że... Pawłowski to jeszcze dziecko. - No, prawie dziecko - poprawia się dziennikarz. - Mieszka sam, relacje językowe ogranicza do ludzi z klubu oraz kolegów z drużyny. Głównie musi dorosnąć do tego miejsca. Przydałby mu się ktoś, kto doradzi, pomoże i nauczy. Schuster ma swoje metody, więc nie czeka, aż ktoś dojrzeje mentalnie i piłkarsko. Na wszystko przyjdzie pora.

Sam Pawłowski podkreśla, że nie ma żadnych problemów w swoim hiszpańskim klubie. - To nie ode mnie zależy, czy znajdę się w kadrze na kolejne spotkania, więc nie myślę o takich sprawach. Muszę robić swoje i cierpliwie czekam na kolejne szanse - mówi w rozmowie z korespondentem "Ole Magazynu". - Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie aspekty, to dlaczego mam nie być szczęśliwy w Maladze? Jasne, że jestem. Cały czas się uczę i rozwijam.

Cały artykuł przeczytasz TUTAJ.