Widzew 1.0 był słaby, Widzew 2.0 - do bani. Jaki będzie Widzew 3.0, wersja Artura Skowronka?

W piątek o godz. 18 Widzew zaczyna ligę wyjazdowym meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Jego nowy trener Artur Skowronek od kilku tygodni przekonuje, że kibice zobaczą wiosną nową lepszą wersję łódzkiej drużyny. W końcu nadszedł czas, by to sprawdzić
Visnakovs? Batrović? Cetnarski? Stwórz swoją wymarzoną drużynę i... Wygraj Ligę!

Pierwsza wersja wyszła spod ręki Radosława Mroczkowskiego. W dziewięciu meczach jego Widzew zdobył osiem punktów. To nie był dobry wynik, ale nie najgorszy. Gdy działacze pozbawiali ówczesnego trenera łódzkiej drużyny stanowiska, za Widzewem w tabeli były jeszcze dwa zespoły. Byli więc gorsi.

Za wersję 2.0 odpowiadał już Rafał Pawlak. Zapowiadał, że nada drużynie charakteru, ale tak naprawdę jego resztek ją pozbawił. W dwunastu meczach Pawlakowy Widzew uciułał ledwie siedem punktów. Szybko spadł na dno i na tym dnie jest do dzisiaj.

Wersja 3.0, made by Artur Skowronek, ma być najlepsza. Jak ulał do sytuacji Widzewa pasuje świeżutki cytat z Justyny Kowalczyk, która już po zdobyciu złotego medalu, ze złamaną kością w stopie i kilkoma innymi urazami, zdradziła, co myślała przed startem: "Albo wygram, albo zdechnę".

Piłkarze Widzewa też powinni tak myśleć - albo wygrają, czyli utrzymają się w lidze, albo z niej spadną, a to dla drużyny i klubu zapewne będzie oznaczać sportową śmierć. Ich sytuacja jest zresztą jeszcze gorsza niż naszej królowej nart przed startem na 10 km. Ona, dzięki sukcesom z przeszłości, nawet mimo tej fatalnej kontuzji, siłą rzeczy jedną z faworytek była. A widzewiacy to dla wielu kelnerzy, słabeusze, zbieranina do ogrania na stojąco w jednym bucie. W wydanym przed "Piłkę Nożną" skarbie kibica dziennikarz Adam Godlewski pyta Marka Chojnackiego bez ogródek: "Kto spadnie oprócz Widzewa?". Bo dla wielu łódzka drużyna to już spadkowicz.

Oczywiście piłkarze z al. Piłsudskiego na fatalną opinię solidnie sobie zapracowali. Ich drużyna jest w tabeli ostatnia. Przegrali najwięcej meczów i stracili najwięcej goli w 16-drużynowej stawce. Czasem sami je sobie zresztą strzelali. Przez cały 2013 rok nie wygrali ani jednego ligowego meczu na wyjeździe. Nie zwyciężyli w ostatnich sześciu spotkaniach. Słabeusze. Nic tylko "zdechnąć".

Ale Widzew jednak chce "wygrać". - Każdy może pisać i mówić, co mu się podoba. My chcemy udowodnić, głównie sobie i kibicom, że ekstraklasa się nam należy. Niczym i nikim nie będziemy się przejmować. Wierzymy w siebie - zapewnia Mateusz Cetnarski.

Trener Artur Skowronek: - Oczywiście znamy wszystkie statystyki, wiemy, że jesteśmy na ostatnim miejscu. Ale od dawna pracujemy nad tym, by piłkarze w siebie uwierzyli. I jestem pewien, że to się udało. Naszego optymizmu nie wzięliśmy z sufitu.

Oczywiście zapowiedzi prawdziwej walki na śmierć i życie, przerwania długich serii przegranych i przełamania fatalnych pass, słyszeliśmy w tym sezonie dziesiątki razy, ale tym razem brzmi to bardziej wiarygodnie. W piłkarzach Widzewa naprawdę widać przemianę. Nie wiadomo tylko, czy chodzi o to, że w końcu obudził się w nich duch sportu i mają dosyć kompromitujących porażek, czy może odmienił ich nowy trener. Pewność siebie tego niespełna 32-latka w ogóle zadziwia. Skąd się bierze? Niektórzy mówią, że to przez jego śląski charakter. Piłkarzem chyba był słabym. Chyba, bo można mieć wątpliwości, czy ktoś w ogóle go z boiska zapamiętał. Może co najwyżej kilka osób w Tarnowskich Górach, Bytomiu i Radzionkowie, gdzie kopał piłkę. Trenerskich sukcesów nie ma. Krótko pracował w Szczecinie i Radzionkowie, jeszcze krócej w Bytomiu. Posturą też raczej nie wywalczył sobie posłuchu u piłkarzy. Nawet nazwisko Skowronek nie dodaje mu powagi. Ale zawodnicy się go słuchają. Przyjęli do wiadomości regulamin, który zawisł w szatni i który wprowadził w zespole dyscyplinę. - Mamy zadanie do wykonania. Potrzebujemy do tego tylko profesjonalistów - wyjaśnia szef łódzkiej drużyny. Piłkarze mówią, że nowy trener dał im impuls, że znów chcą wygrywać i ratować ligę dla Widzewa. Chyba trzeba im wierzyć.

Oczywiście samą motywacją niewiele się ugra. Skowronek jest jednak pewny, że drużyna jest silniejsza niż jesienią także pod względem czysto piłkarskim. Bardzo liczy na nowych graczy, właśnie Cetnarskiego, ale też m.in. Xhevdeta Gelę, Yaniego Urdinova i Marcina Kikuta. - Mamy teraz więcej jakości i doświadczenia - mówi Skowronek przed debiutem w łódzkiej drużynie i chwali poszczególnych piłkarzy.

Nowy trener cieszy się, że los sprawił, że ten pierwszy mecz Widzewa wersji 3.0 wypada na pojedynek z Podbeskidziem, z drużyną walecznych górali, dodatkowo na ich ziemi i dowodzonych przez największego trenerskiego wojownika w Polsce, czyli Leszka Ojrzyńskiego. I chyba rzeczywiście dobrze się stało. Już w pierwszej wiosennej kolejce możemy dowiedzieć się prawdy o Skowronku i jego drużynie. Czy to naprawdę będzie nowy Widzew, jakiego kibice nie będą musieli się w końcu wstydzić, czy jednak pozostanie zbieraniną słabeuszy, którym można przyłożyć bez strachu, że oddadzą. Jeśli Skowronek sprawi, że w Bielsku jego piłkarze będą walczyć z rywalami jak równy z równym, to nawet gdyby tę pierwszą bitwę przegrali, dadzą nadzieję na wygranie całej wojny, czyli utrzymanie.

Obserwuj autora na Twitterze i na derdzik.blox.pl