Piłkarz Widzewa po meczu z Lechią: "Nie możemy na siebie krzyczeć"

Patryk Mikita nie błyszczał w meczu Widzewa Łódź z Lechią Gdańsk. Po porażce 0:2 podopieczni Artura Skowronka są w coraz gorszej sytuacji i niewielu kibiców wierzy już w utrzymanie klubu z Piłsudskiego w T-Mobile Ekstraklasie. - Musimy przekładać naszą ambicję na dobrą grę - mówi Patryk Mikita
Widzew zagrał kolejne bardzo słabe spotkanie. W meczu z Lechią raziła nie tylko fatalna postawa formacji obronnej, ale brak stworzenia jakichkolwiek sytuacji bramkowych. W ten sposób nie da się wygrywać meczów, a punkty są dla Widzewa jak złoto. Łodzianie zajmują ostatnie miejsce w tabeli i jeśli nie poprawią swojej postawy, pożegnają się z najwyższym szczeblem rozgrywkowym. - Skoro przez cały mecz oddajemy jeden celny strzał, to nie ma się co oszukiwać, coś jest nie tak - mówi Patryk Mikita, napastnik Widzewa o meczu z Lechią. - Przy takiej postawie nie ma co nawet liczyć na zwycięstwo. To musi całkowicie inaczej wyglądać, a w każdym meczu naszą ambicję powinniśmy przekładać na dobrą grę. Po straconej pierwszej bramce w ogóle nie zareagowaliśmy, nie wiem, dlaczego.

I dodaje: - Przyjeżdżamy po to, żeby wygrać, dlatego po tym meczu nie ma dobrego smaku. Jesteśmy w coraz gorszej sytuacji i to na ostatnim miejscu w tabeli. Staramy się, dajemy z siebie wszystko, ale nie wychodzi. Na treningu wygląda to całkowicie inaczej.

W widzewiakach widać coraz większą frustrację. W sobotę jako pierwszy z boiska do szatni schodził Marcin Kaczmarek i w mocnych męskich słowach wyrażał swoje niezadowolenie z meczu. Ucierpiała także jedna z kolumn w drodze z murawy do szatni. - Nie powinno być tak, że po przegranym meczu wszyscy na siebie krzyczymy. Musimy tworzyć drużynę. Wiadomo, że jesteśmy w takim miejscu, jakim jesteśmy, ale trzeba sobie nawzajem pomagać. Jak będziemy wszyscy na siebie krzyczeć, mam na myśli zawodników, sztab i zarząd, to na pewno nie utrzymamy się w lidze. Do tej pory atmosfera w drużynie była dobra, więc nie wiem, dlaczego Marcin tak zareagował. Nie umiem tego wytłumaczyć - mówi Mikita.

Kolejny mecz, tym razem przy al. Piłsudskiego, Widzew zagra z Zagłębiem Lubin. Jeśli łodzianie grają u siebie, kibice mogą liczyć na punkt. Na wyjazdach Widzew w tym sezonie nie wygrał ani jednego spotkania. - W każdym meczu musimy punktować. Przyjechaliśmy do Gdańska, nie wywalczyliśmy w zasadzie nic, ale wracamy do Łodzi i z Zagłębiem chcemy wygrać - zakończył swoją wypowiedź Mikita.

Więcej o: