Widzew Łódź. Eduards Visnakovs potrzebuje pomocy. "Jedna piłka to za mało"

Jak na warunki polskiej ekstraklasy Widzew ma naprawdę bardzo dobrego napastnika, tyle że nie potrafi wykorzystać jego potencjału. - To naprawdę bardzo fajny piłkarz. Ale co z tego, jak on ma w meczu tylko jedną piłkę? - mówi Andrzej Kretek, były gracz i trener Widzewa
- Już gdy przychodziłem do Widzewa, mówiłem, że drużyna ma naprawdę duży potencjał przede wszystkim z przodu i przy odpowiednim wsparciu dla "dziewiątki" można ten potencjał obudzić - mówił tuż przed pierwszym ligowym meczem trener Artur Skowronek.

Na "dziewiątce" gra oczywiście Eduards Visnakovs, który jesienią zdobył dla Widzewa osiem ligowych goli. - Bozia dała mu szybkość i to bardzo duży kapitał nie tylko jego, ale też drużyny. Przy dobrych podaniach, dobrym wsparciu dla niego, on naprawdę może namieszać w statystykach, a to może przełożyć się na punkty dla drużyny - to ciąg dalszy wypowiedzi Skowronka.

Jak wygląda to wiosną, wiemy. Visnakovs zdobył ledwie jedną bramkę, która dała Widzewowi punkt w meczu z Lechem. Zajrzyjmy głębiej w statystyki. W swoich pierwszych pięciu spotkaniach w łódzkiej drużynie, jesienią, łotewski napastnik oddał 21 strzałów, z czego 10 było celnych, a pięć zamieniło się na gole. W pięciu meczach, w jakich Visnakovs zagrał w tym roku, oddał już ledwie pięć strzałów, z czego tylko dwa były celne.

W pierwszych spotkaniach 23-latek wyglądał źle pod względem fizycznym, m.in. biegał wolniej od obrońców rywali. Później było już lepiej, ale nie na tyle, by być zadowolonym. Oczywiście Visnakovsowi gra się trudniej także dlatego, że nie jest już anonimowy dla przeciwników. Przede wszystkim brakuje mu wsparcia kolegów. I to chyba główny powód jego słabej skuteczności.

W ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin napastnik Widzewa biegał w okolicach pola karnego w otoczeniu kilku rywali i czekał na podania. Nie było ich wiele, chyba najwięcej od... bramkarza Patryka Wolańskiego. Często między Łotyszem a pomocnikami Widzewa było kilkadziesiąt metrów przerwy, chociaż - jak tłumaczył po meczu trener Skowronek - założenia były zgoła inne. Napastnika łódzkiej drużyny miało wspierać aż pięciu kolegów: trzech ustawionych za nim w drugiej linii i dwóch bocznych obrońców. Wyszło fatalnie. - Ciężko mi się grało, bo obok mnie nie było nikogo - mówił po meczu załamany Łotysz.

- To nie mogło się udać, skoro głównym rozgrywającym był Wolański - uważa Kretek. - Nawet gdyby Visnakovs wygrał główkę, to do kogo miał zgrać piłkę? Oczywiście można tak grać, czasem taka taktyka okazuje się skuteczna, ale pod warunkiem, że do akcji ofensywnej włącza się dwóch, trzech ludzi. A tego w meczu z Zagłębiem nie było.

Kretek uważa, że nie tylko Visnakovs, ale w ogóle cały zespół z al. Piłsudskiego ma potencjał do ofensywnej i skutecznej gry. - Myślę jednak, że potrzeba mu zgrania - mówi. - Zmian składu jest za dużo. Proszę zwrócić uwagę, że widzewiacy nie tyle nie wykorzystują bramkowych sytuacji, ale w ogóle ich nie stwarzają. Wiadomo, że każdy może popełnić błąd, rozegrać gorszy mecz, ale to nie musi od razu oznaczać utraty miejsca w składzie. Dobrze byłoby zagrać dwa, trzy mecze w tym samym ustawieniu. Poza tym Widzew gra zbyt defensywnie. Kiedyś, gdy za wygraną dostawało się dwa punkty, a za remis jeden, bywało to opłacalne, można było utrzymać się w lidze, remisując mecze. Udało nam się tak kiedyś w Rakowie Częstochowa. Ale dziś w sytuacji łódzkiej drużyny remis nic nie daje. Trzeba atakować. Oczywiście można stracić dwa gole, ale wtedy trzeba strzelić o jednego więcej. Ofensywna gra grozi kontrą, ale z drugiej strony - Widzew i tak jest kontrowany.

Kretek zgadza się, że potencjał Visnakovsa jest marnowany: - To naprawdę bardzo fajny piłkarz. Ale co z tego, jak on ma w meczu tylko jedną piłkę? Zauważyłem, że on strzela już nawet w sytuacjach, gdy tego robić nie powinien. Pewnie dlatego, że czuje, że to jego jedyna szansa. Ktoś musi mu pomóc. Jesienią grał za nim Veljko Batrović i wyglądało to nieźle. Miałem nadzieję, że teraz za nim będzie i Batrović, i Mateusz Cetnarski, bo przecież obaj to ofensywni gracze. A jak jest - widzimy.

Przypomnieliśmy trenerowi Skowronkowi jego słowa o Łotyszu sprzed startu ligi - o jego potencjale, podaniach i wsparciu dla niego. - Dalej z tymi stwierdzeniami się zgadzam, jednak dostrzegam pewne szczegóły, o których nie mam zamiaru się wypowiadać, tylko pracować nad niedoskonałościami. Plan jest zawsze, najważniejsze, aby wreszcie on nie był tylko teorią, ale przed wszystkim praktyką i skutecznością - odpowiada szkoleniowiec Widzewa.

W sobotę drużyna z al. Piłsudskiego zagra na wyjeździe z Cracovią. Gola w lidze na stadionie rywala Visnakovs nie strzelił od 19 października.