Widzew gra z Cracovią. Najlepszą obroną jest atak!

Drużyna z al. Piłsudskiego rozpaczliwie broni się przed spadkiem z ekstraklasy i póki co wychodzi z tego... czarna rozpacz. Jej trenerzy i piłkarze w końcu muszą zrozumieć, że najlepszą obroną jest atak. W sobotę o godz. 18 muszą zaatakować Cracovię
O sytuacji Widzewa napisano już chyba wszystko, więc wystarczy tylko przypomnieć, że jest po prostu fatalna. Ale szanse na utrzymanie cały czas są, i to nie tylko teoretyczne. Przy al. Piłsudskiego niezmiennie zapewniają, że nie złożyli broni i będą walczyć do końca.

Wciąż czekamy jednak na czyny. Jakiekolwiek, bo w dwóch ostatnich meczach widzewiacy nie oddali nawet jednego celnego strzału na bramkę rywali. Zresztą i trenerowi Arturowi Skowronkowi, i piłkarzom cały czas się za to obrywa. - Od was, dziennikarzy, też - zwrócił się do nich Skowronek na konferencji prasowej. - Mieszacie nas z błotem, a niektórzy nawet z mułem. Ale dajemy argumenty. Chcemy odciąć się, wreszcie dobrze zagrać. To, co robimy na co dzień, przełożyć na punkty.

W ostatniej kolejce, w spotkaniu z jedną z najgorszych drużyn w lidze, Zagłębiem Lubin, i to u siebie, łodzianie zagrali wyjątkowo defensywnie, z piątką obrońców. Co prawda trener tłumaczył po meczu, że gra jego zespołu miała wyglądać zupełnie inaczej. Kto oglądał, ten widział...

Z Zagłębiem co prawda Widzew nie stracił gola i wywalczył punkt, ale czasu na bronienie wyniku już nie ma, a punkt to za mało. Drużyna z al. Piłsudskiego w końcu musi zaatakować, zagrać naprawdę ofensywnie. Jeśli przez to się odkryje i straci trzy gole, musi zdobyć cztery. - Mamy bardzo podobny klucz... - odpowiedział Skowronek pytany o taktykę na przedmeczowej konferencji. - Nie zdradzimy szczegółów, ale od pierwszego gwizdka będzie to widoczne.

Cracovia to z pewnością rywal do pokonania, chociaż w przypadku Widzewa, który na wyjeździe nie wywalczył nawet punktu, a z ligowego zwycięstwa w ogóle nie cieszył się od listopada, może to brzmieć jak nieśmieszny żart. Zespół trenera Wojciecha Stawowego w tym sezonie przegrał aż siedem meczów na swoim stadionie. To ligowy rekord.

Skowronek jednak Cracovię komplementuje, tyle że za grę ofensywną. - To najlepiej grająca drużyna w Polsce, jeśli chodzi o grę ofensywą - dobry atak pozycyjny, dążenie do sytuacji podbramkowych, długie utrzymywanie się przy piłce. To nie jest przypadek, tylko efekty dobrej, dwuletniej pracy trenera Stawowego. Każdy kibic chce taką grę ofensywną oglądać - mówi trener Widzewa.

- Do tego Cracovia gra naprawdę twardy futbol - dodaje Marcin Kikut. - Do upartego chce grać swoją piłkę, ale przez to traci też dużo goli. Można ich skarcić, tak jak wiele drużyn, także na stadionie Cracovii.

Kikut chyba wróci do składu Widzewa. Kontuzjowany jest Yani Urdinov i być może były mistrz Polski z Lechem Poznań zajmie jego miejsce po lewej stronie obrony. Tyle że ostatnio, gdy tam zagrał - w meczu z Ruchem Chorzów - wypadł fatalnie. - Z Marcinem nie raz uczciwie rozmawialiśmy. Był przygotowany, by tam grać, chociaż w sparingach występowali tam Urdinov i Michał Płotka - mówi Skowronek. - Ale Marcin wie, czego od niego oczekują i umie po lewej stronie grać, na treningu wygląda to dobrze. Niewykluczone więc, że w sobotę go tam wystawię.

Co na to Kikut? - To nie moja pozycja, ale sobie tam poradzę - zapewnia.

Z Kikutem po lewej czy po prawej stronie, na trybunach czy nawet w domu przed telewizorem Widzew ma jednak w Krakowie przede wszystkim atakować. Bronić już nie ma czego.