Piłkarz Widzewa Łódź przed meczem: "Pokonamy Cracovię i się utrzymamy"

Rafał Augustyniak z powodu nadmiaru żółtych kartek nie mógł zagrać w ostatnim meczu Widzewa z Koroną Kielce, który zakończył się remisem 2:2. Poprosił jednak trenerów, by wystąpić w spotkaniu rezerw. - Trudno zniósłbym dłuższą przerwę bez gry - mówi zawodnik
Augustyniak nie ukrywa, że bardzo zależało mu, by zagrać w rezerwach, by pozostać w rytmie meczowym. - Treningi treningami, ale dopiero mecze podnoszą adrenalinę. Zwłaszcza w tak nerwowym finiszu rozgrywek. A czuję się mocny. I fizycznie, i psychicznie - podkreślił obrońca w rozmowie z portalem Widzewiak.pl.

Zawodnik oglądając mecz w Kielcach, zwrócił uwagę na fakt, że wszystko wskazywało na wygraną Widzewa. Przypomnijmy, że łodzianie prowadzili już 2:0 i dość łatwo wyprowadzali akcje bramkowe. W drugiej połowie gra Widzewa zmieniła się diametralnie, stąd remis 2:2, który można traktować jako porażkę. - Niepotrzebnie się cofnęliśmy. Pomogliśmy im złapać tlen. W sumie obie drużyny zasłużyły na oklaski i na gwizdy - mówi Augustyniak. - Chyba żadnego spotkania nie omawialiśmy tak długo i dokładnie jak meczu z Koroną. Mimo gry na stadionie rywali mieliśmy dziewięć świetnych szans bramkowych, z których wykorzystaliśmy tylko dwie. Wnioski z tego musimy wyciągnąć w meczu z Cracovią, która przed nami na Kolporter Arenie przegrała 0:1 i przez to nie zagra w mistrzowskiej ósemce.

Augustyniak zapytany o przyszły los Widzewa, nie widzi innej opcji niż pozostanie w T-Mobile Ekstraklasie. - Pokonamy Cracovię i unikniemy spadku - mówi obrońca. - A co do spadkowiczów, to uważam, że będziemy wyżej od Piasta i mimo wszystko Zagłębia, z którymi też musimy wygrać. Ale wyłonić spadkowiczów może też Komisja Licencyjna, bo przecież podobna decyzja uratowała przed rokiem przedostatni Ruch, a wcześniej Cracovię. Jeśli chodzi o Podbeskidzie, to sam jestem zaskoczony trzema z rzędu zwycięstwami wyjazdowymi drużyny z Bielska. Musimy starać się skopiować ich wyczyn.