Widzew pudłował na potęgę, ale wygrał z Cracovią. Jest komplet punktów!

Piłkarze Widzewa przez ponad godzinę grali przeciwko Cracovii w przewadze jednego zawodnika. Szans na gole mieli co niemiara, ale pudłowali na potęgę. Było nerwowo, ale skończyło się szczęśliwie. Są trzy punkty, a to było najważniejsze!
Gdyby nie gole Eduardsa Visnakovsa, Widzew pewnie już dawno nie miałby szans na utrzymanie w ekstraklasie. Do meczu z Cracovią Łotysz zdobył ich w lidze 10. Owszem, lepiej szło mu w pierwszej części rozgrywek, ale ostatnio chyba wraca do formy. W poprzednim meczu - z Koroną Kielce - Visnakovs wywalczył rzut karny i sam zdobył bramkę. Bez jego gola nie byłoby też niedawnego remisu z Lechem Poznań. Ale sporo ostatnio mówiło się też o pudłach najlepszego strzelca Widzewa. Oczywiście ze względu na jego zasługi dla drużyny w tym sezonie trzeba uważać z krytyką, ale coś jednak jest na rzeczy. W meczu z Pogonią Szczecin Łotysz nie trafił chyba z pół metra, a dodajmy, że przed nim była już tylko bramka. Kilka dobrych okazji nie wykorzystał też we wspomnianym spotkaniu z Koroną. Jeśli na początku tegorocznych rozgrywek Visnakovs naprawdę mógł narzekać na brak podań od pomocników, to ostatnio marudzić już nie miał prawa. A w niedzielnym meczu z Cracovią koledzy wręcz zasypywali Visnakovsa podaniami. Najpierw piłkę wyłożył mu Mateusz Cetnarski. Wystarczyło odpowiednio dostawić nogę. Pudło! Później na centymetry do kolegi z ataku podał Marcin Kaczmarek. Pudło! Na szczęście Visnakovs dłużej nie testował już nerwów kolegów i kibiców. Kolejnego podania już nie zmarnował. Tym razem dostawił nogę do piłki jak trzeba i Widzew w 33. min objął prowadzenie. Ogromną zasługę przy tym golu mieli jednak przede wszystkim Cetnarski i Kaczmarek, których zagrania poprzedziły 11. bramkę Łotysza w tym sezonie.

Później niestety "Wiśnia" znów pudłował - raz strzelił obok bramki, innym razem zatrzymał go bramkarz Cracovii. I do przerwy Widzew prowadził z drużyną trenera Wojciecha Stawowego tylko 1:0, chociaż już w pierwszej połowie powinien rozstrzygnąć losy meczu. Wszyscy dobrze pamiętamy, co działo się tydzień temu w Kielcach...

Nie sposób pisać o pierwszych 45 minutach tego meczu, nie wspominając o sytuacji z 14. min, bo to po tym zdarzeniu Visnakovs mógł sobie później tak swobodnie hasać przed bramką rywali. Właśnie wtedy Kaczmarek podał na czystą pozycję do Cetnarskiego. Kapitan Widzewa ścigał się o piłkę z Krzysztofem Pilarzem i wyścig ten - tuż przed polem karnym - wygrał bramkarz Cracovii. Tyle tylko, że przy okazji wpadł w Cetnarskiego i zwalił go z nóg. Sędzia Krzysztof Jakubik wyrzucił bramkarza krakowskiej drużyny z boiska. Już po kwadransie goście musieli więc grać w osłabieniu.

Po przerwie widzewiacy nie forsowali przesadnie tempa, ale dbali o to, by gra toczyła się jak najdalej od ich bramki. Oczywiście robili też, co mogli, by podwyższyć prowadzenie. Znów jednak szwankowała skuteczność. Swoje szanse mieli m.in. Alex Bruno i Marcin Kaczmarek, a ta Princewilla Okachiego była wręcz wymarzona. Nigeryjczyk miał przed sobą tylko bramkarza Cracovii i w dodatku nikt go nie atakował... Pudło! A jak wiadomo, niewykorzystane sytuacje... W 66. min po strzale Sebastiana Stebleckiego Patryk Wolański zatrzymał piłkę na linii bramkowej, a niedługo potem obronił strzał Dawida Nowaka. Z Nowakiem jeszcze raz stanął oko w oko, ale znów był górą. Było nerwowo, ale był też happy end dla Widzewa. W 85. min po podaniu Eduardsa Visnakovsa gola głową z bliska zdobył Povilas Leimonas. Dzięki trzem punktom zespół Artura Skowonka zrównał się punktami z Zagłębiem Lubin (gra w poniedziałek) i zbliżył na trzy do Piasta Gliwice (bilans ma jednak gorszy). To w końcu była dla łódzkiej drużyny udana kolejka.

Widzew - Cracovia 2:0 (1:0)

Gole: E. Visnakovs (33.), Leimonas (85.)

Widzew: Wolański - Kikut, Nowak, Augustyniak (82. Lafrance), Mroziński - Okachi, Kasprzak Ż (72. Leimonas) - Alex (61. A. Visnakovs) , Cetnarski, Kaczmarek - E. Visnakovs.

Cracovia: Pilarz CZ 14. - Szeliga (21. Kuś), Żytko, Dąbrowski, Marciniak - Danielewicz Ż (66. Bernhardt), Straus, Boljevic (16. Perdijić)- Steblecki, Nowak, Ntibazonkiza.

Sędziował: Krzysztof Jakubik z Siedlec