Piłkarze Widzewa zamykają dobry tydzień dla klubu. Do kompletu potrzebne zwycięstwo

W środę Widzew dostał licencję na nowy sezon ekstraklasy. W czwartek okazało się, że są chętne firmy do wybudowania mu nowego stadionu. Do kompletu pozostaje wygrana z Jagiellonią Białystok. Początek meczu przy al. Piłsudskiego w piątek o godz. 18
Wygrana z Jagiellonią to znów obowiązek Widzewa. Przed rundą finałową jasne było, że aby utrzymać się w piłkarskiej elicie, trzeba zwyciężyć w trzech meczach u siebie i zdobyć jak najwięcej punktów na wyjazdach.

Punkt pierwszy na razie jest realizowany, bo widzewiacy pokonali w Łodzi Cracovię. Gorzej jest poza Łodzią. Z Koroną w Kielcach Widzew stracił dwa punkty, ze Śląskiem we Wrocławiu - w poniedziałek - już komplet. Obu wpadek na pewno można było uniknąć. W tym pierwszym spotkaniu łódzki zespół prowadził już 2:0. W drugim stracił gola w końcówce po mocno kontrowersyjnym rzucie karnym. - Chwilę po meczu emocje na pewno były spore, bo czuliśmy, że nie musimy tego meczu przegrać - przyznaje Artur Skowronek, trener Widzewa. - Ale czasu się nie cofnie. Trzeba tonować emocje i koncentrować energię na kolejnego rywala.

Ten kolejny rywal to Jagiellonia, której niewiele brakuje, by utrzymać się w ekstraklasie. To w tej chwili lider grupy spadkowej. - W Łodzi chcemy zdobyć trzy punkty i zapewnić sobie spokój - mówi trener drużyny z Białegostoku Michał Probierz. - Podejrzewam, że Widzew kalkulował zwycięstwa we wszystkich meczach u siebie. My musimy się przeciwstawić. Widać, że jest bardzo mocno zmotywowany, potwierdził to w ostatnich spotkaniach. W Kielcach zremisował, choć prowadził, z Cracovią wygrał, we Wrocławiu też nie był gorszą drużyną. My mamy też swoje cele i na pewno nie zamierzamy lekceważyć przeciwnika.

Drużyny, które rywalizują z Widzewem o utrzymanie, w tej kolejce mają teoretycznie trudniej. Albo grają ze sobą, jak Zagłębie Lubin z Cracovią, albo z rywalami, którzy nie mogą jeszcze czuć się bezpiecznie - jak Jagiellonia. Piast Gliwice gra na wyjeździe z Koroną, a Podbeskidzie Bielsko-Biała we Wrocławiu ze Śląskiem. - Czy to dla nas dobre, że Jagiellonia niemal zapewniła sobie utrzymanie? To okaże się dopiero po meczu - mówi Skowronek. - Na pewno wciąż wierzymy w to, że jesteśmy w grze. W szatni panuje takie samo przekonanie. Wiem, że duża część kibiców też bardzo wierzy w utrzymanie, i jestem przekonany, że pokażą to w piątek na trybunach. Że zrobią Jagiellonii małe piekiełko.

I dodaje: - Drużyny, z którymi rywalizujemy o utrzymanie, grają między sobą i nie są w stanie zdobyć kompletu punktów. Matematyka nie kłamie i wciąż jest w nas duża siła, by jeszcze wywrócić tabelę i znaleźć się w bezpiecznym miejscu.

Dziś wiele może zależeć od strzeleckiej formy Eduardsa Visnakovsa, który ostatnio ma spore kłopoty z celnością. W niedawnym meczu z Cracovią zaliczał pudło za pudłem i w spotkaniu ze Śląskiem było podobnie. Przy al. Piłsudskiego przyznają, że jest z tym problem, ale na pewno nikt nie ma do Łotysza pretensji czy żalu. - Oczywiście Eduards miał dobre okazje i mógł nam dać we Wrocławiu remis - przyznaje Marcin Kaczmarek. - Ale widzimy, jak pracuje na treningach, jak się stara. Wspieramy go.

Skowronek: - Jakiś problem jest. Eduards ma spore umiejętności taktyczne i techniczne. Do tego dokłada dobrą motorykę. W decydujących momentach podejmuje złe decyzje i stąd ta nieskuteczność. Ale pomagamy mu na każdym kroku i ma nasze szczere wsparcie.

W środę Widzew dostał licencję na nowy sezon w ekstraklasie, a wczoraj okazało się, że aż siedem firm chce mu zbudować nowy stadion, i to za takie pieniądze, jakie ma na ten cel miasto. Wygrana z Jagiellonią byłaby idealnym dopełnieniem tego dobrego tygodnia. - Czujemy ten ciężar odpowiedzialności. Cieszą nas te pozytywne informacje i czujemy, że może wydarzyć się coś fajnego. Postaramy się do kompletu zrobić dobry wynik - obiecuje trener Widzewa.

Początek meczu przy al. Piłsudskiego dziś o godz. 18.