Drugie podejście Widzewa do licencji. Tym razem na pierwszą ligę

Do środy Widzew musi złożyć wniosek o licencję na grę w pierwszej lidze. - Byliśmy na to przygotowani, dlatego nie powinno być problemów - zapewniają w klubie
Widzew już raz przeszedł postępowanie licencyjne. 14 maja komisja przyznała mu prawo gry w ekstraklasie. Zaleciła przy tym modernizację stadionu, zaś wynagrodzenia zawodników musiały być dostosowane do prognozy finansowej.

Ta decyzja już jednak nie obowiązuje, ponieważ Widzew spadł do I ligi. I musi ponownie występować o licencję na tę właśnie klasę. Nie powinno to być problemem, ponieważ wymagania wobec pierwszoligowców są mniejsze niż wobec klubów z ekstraklasy. To jednak tylko teoria, we wniosku sporo się bowiem zmienia. O ile wymagania wobec infrastruktury są mniejsze i tutaj Widzew ze swoim starty stadionem i tak jest w lepszej sytuacji od większości rywali, to problemem jest budżet.

- Przygotowując pierwszy wniosek, musieliśmy brać pod uwagę dwa scenariusze: optymistyczny, że zostaniemy w ekstraklasie, i pesymistyczny, że spadniemy. Teraz przede wszystkim musieliśmy zaktualizować prognozę finansową. Na tym skupi się komisja licencyjna - podkreśla Michał Kulesza z zarządu klubu. Dochody Widzewa znacząco spadną, bo zabraknie w nich ok. 5 mln zł ze sprzedaży praw marketingowych i telewizyjnych. Budżet zmniejszy się więc o blisko połowę. - Dostosowaliśmy nową prognozę do obecnych realiów - zapewnia Kulesza. Oznacza to m.in. rezygnację z najwięcej zarabiających zawodników. W Większości sa to obcokrajowcy, dlatego w I lidze nie zobaczymy w Widzewie m.in. Kevina Lafranca, Jonathana de Amo Pereza, Povilasa Leimonasa, Xhavdeta Geli czy Yani Urdinowa. Zapewne odjedzie też Marcin Kaczmarek, który ma kontrakt jeszcze ze starych czasów.

Kulesza dodaje, że cały czas prowadzone są rozmowy z firmami, które wspierały Widzew w ekstraklasie. - Efekty są budujące - mówi. - Mamy deklarację dużej części naszych sponsorów, że pozostaną z nami także w I lidze.

Jak już informowaliśmy, klub nie powinien mieć kłopotu z dopuszczeniem do rozgrywek stadionu. Problem pojawi się, gdy rozpocznie się budowa nowego obiektu. Przypomnijmy, że wyniki przetargu mają zostać ogłoszone jeszcze w tym tygodniu. Później zwycięzca przetargu będzie musiał wykonać projekt, zdobyć wszystkie pozwolenia, a więc budowa zacznie się nie wcześniej niż na początku przyszłego roku. Wtedy drużyna będzie musiała się wynieść ze stadionu, bo nowy ma powstać na miejscu obecnego. W Widzewie zapewniają, że taka informacja znalazła się we wniosku licencyjnym.

Decyzja o licencji ma zapaść w ciągu kilku najbliższych dni. Według naszych informacji z PZPN, będzie raczej korzystna dla Widzewa. Przypomnijmy, że z dotychczasowych pierwszoligowców licencji odmówiono Arce Gdynia, Dolcanowi Ząbki i Okocimskiemu Brzesko. Wszystkie mają prawo się odwołać.