Widzew z licencją: "To na pewno pomoże nam w budowaniu drużyny"

Pierwsza wątpliwość związana z przyszłością łódzkiego klubu rozwiana. Widzew dostał licencję na I ligę. Teraz jego szefowie muszą tylko znaleźć trenera i zbudować nową drużynę.
Emocje związane z przyznawaniem ligowej licencji działacze z al. Piłsudskiego musieli przeżywać już po raz drugi w ostatnim czasie. Za pierwszym razem skończyło się dobrze - 14 maja Widzew dostał zgodę na grę w ekstraklasie.

Tyle tylko, że później z niej spadł. I trzeba było ponownie wystąpić o licencję, tym razem już na rozgrywki pierwszoligowe. Na zapleczu ekstraklasy kluby nie mogą liczyć na pieniądze za transmisje telewizyjne i od sponsora rozgrywek, dlatego klub musiał przedstawić nową prognozę finansową. Musiał więc wytłumaczyć, skąd weźmie pieniądze na bieżącą działalność i jeszcze na spłacanie długów. Oczywiście potrzebna była też redukcja zatrudnienia i cięcie kosztów. Pożegnano się m.in. z kilkoma trenerami i innymi pracownikami, w tym z dyrektorem sportowym Michałem Wlaźlikiem. Rozwiązano też drugi zespół. Budżet na nowy sezon ma wynosić około 4 mln zł.

- Jesteśmy dobrej myśli. Wierzymy, że dostaniemy licencję - zapewniali przy al. Piłsudskiego. I mieli dobre przeczucie, bo Komisja Licencyjna dała się przekonać i przyznała Widzewowi zgodę na udział w rozgrywkach I ligi w sezonie 2014/2015. Pełną radość mąci jedynie to, że łódzki klub dostał licencję z pewnymi ograniczeniami. Komunikat komisji nie jest zbyt przejrzysty, ale można wywnioskować, że nowi piłkarze mogą średnio zarabiać 5 tys. zł miesięcznie. Klub musi też tak zaplanować zarobki wszystkich swoich pracowników, by na pensje nie wydawać miesięcznie więcej niż 325 tys. zł. - Musimy to dokładnie przeanalizować - mówi Michał Kulesza, rzecznik Widzewa.

I dodaje: - Następnym krokiem jest odbudowanie drużyny. Informacja o przyznaniu licencji na pewno pomoże nam w pozyskiwaniu nowych zawodników, uwiarygodni nas. W niektórych mediach spekulowano, że możemy nie wystartować w I lidze. Ale my mamy licencję i w nowym sezonie zagramy w I lidze.

Jeszcze w tym tygodniu Widzew ma zrobić drugi krok, czyli zatrudnić nowego trenera. Kulesza cały czas utrzymuje, że prowadzone są rozmowy z kilkoma kandydatami, a decyzja o tym, kto poprowadzi drużynę, zapadnie dziś lub jutro. - Chcemy, by na pierwszym treningu w poniedziałek z piłkarzami spotkał się już nowy szkoleniowiec i budował drużynę - mówi.

Nie jest tajemnicą, że najpoważniejszym kandydatem na nowego trenera pierwszej drużyny jest Przemysław Cecherz, który w ostatnim sezonie utrzymał w I lidze Kolejarza Stróże, a w przeszłości prowadził na tym szczeblu rozgrywek kilka innych drużyn. - Nic nowego w mojej sprawie się nie wydarzyło. Czekam na sygnał od działaczy Widzewa - wczoraj po południu powiedział "Wyborczej" Cecherz. Zapewnił, że jest gotowy przejąć zespół.

Na razie z Widzewa tylko odchodzą zawodnicy. Kolejnym, którym zainteresowały się silniejsze kluby, jest Rafał Augustyniak. Młodego stopera chce Jagiellonia Białystok. Niewykluczone, że jeszcze w tym tygodniu pochodzący ze Zduńskiej Woli zawodnik dołączy do nowego zespołu. Na zatrudnienie Mariusza Rybickiego, innego widzewiaka, ochotę ma Cracovia, zaś Patryk Wolański ma ponoć kilka ofert z zagranicy.