Eduards Visnakovs chce grać w Niemczech. Ale Andrzej Grajewski widzi go w Rosji

Eduards Visnakovs będzie dłużej, niż planowano, trenował z Torpedo Moskwa, ale grać chce w Niemczech. Jaką rolę przy jego transferze do Rosji odgrywa Andrzej Grajewski?
PIŁKA NOŻNA. W środę do południa łotewski napastnik miał już być przy al. Piłsudskiego. Od Andrzeja Grajewskiego, który z pełnomocnictwem Widzewa w ręku próbuje wytransferować go do beniaminka rosyjskiej ekstraklasy, usłyszał jednak, że ma zostać na zgrupowaniu Torpedo w Austrii dłużej. - Zgodziliśmy się na to - potwierdza Michał Kulesza, rzecznik prasowy łódzkiego klubu. - Rosjanie cały czas są zainteresowani transferem Eduardsa i dlatego został tam dłużej. Myślę, że do końca tygodnia wyjaśni się, czy przeniesie się do Torpedo. W grę wchodzą jeszcze także inne opcje.

Na te inne opcje bardzo liczy Łotysz, który nie przestał marzyć o lidze niemieckiej. Podobno wciąż w grę wchodzi m.in. St. Pauli, które - według doniesień prasy z Hamburga - miało już zrezygnować z widzewiaka. Ale są też inni zainteresowani. Przenosiny do Torpedo to dla Visnakovsa plan B.

Bardzo niejasna w tej sprawie jest postać Grajewskiego. Nie brakuje opinii, że menedżer zrobił Łotyszowi złą reklamę w St. Pauli i koniecznie chce go wytransferować do Rosji, bo tylko na ten kierunek ma pełnomocnictwo Widzewa i co za tym idzie, tylko na transferze do Torpedo może zarobić. Grajewski zaprzecza. Powtarza, że to sprawa łódzkiego klubu, a on się nie miesza. Przy okazji przyznaje jednak, że to on załatwił testy Visnakovsa w rosyjskim klubie. - Piłkarz ze spadkowicza z polskiej ekstraklasy jest na Niemcy za słaby. Co innego liga rosyjska - mówi. W Widzewie o Grajewskim i jego roli przy transferze Łotysza nie chcą nic mówić.

Na razie nic nie ruszyło się też w sprawie transferów do łódzkiej drużyny. Kontraktów wciąż nie podpisali Mateusz Broź i Piotr Kasperkiewicz. Ten pierwszy nie porozumiał się na razie z działaczami w sprawie swojego kontraktu. W przypadku Kasperkiewicza problem jest inny - 26-letni pomocnik ma ważną umowę z Miedzią Legnica, która wygasa dopiero z końcem przyszłego roku. - Ale nie będzie żadnego problemu z jej rozwiązaniem - zapewniał piłkarz po przyjeździe do Łodzi.

- Rzeczywiście, odpowiedni dokument czeka na Piotra. Wystarczy wpisać datę i się pod tym podpisać - mówi Mariusz Mowlik, odpowiedzialny za sprawy sportowe w Miedzi. - Ale nie chodzi o żadne zrzeczenie się zaległych wypłat. Wszystko płacimy terminowo. Piotr wie, na jakich zasadach może dojść do rozwiązania kontraktu. Publicznie nie będę o tym mówił.

Ale prawdopodobnie i tak chodzi o kwestie finansowe - Miedź puści Kasperkiewicza, gdy ten zrezygnuje z pieniędzy, jakie mógłby zarobić, gdyby został w klubie z Legnicy do końca kontraktu.