Widzew zaczyna I ligę w Katowicach. Skład raczej znany

Wyjazdowym meczem z GKS Katowice (sobota, godz. 14.45) Widzew zaczyna swój 13. sezon w I lidze.
PIŁKA NOŻNA. Ten ostatni przy al. Piłsudskiego wspominają bardzo miło. Cztery lata temu prowadzona przez Pawła Janasa drużyna pewnie wygrała ligę i po dwóch latach wróciła do piłkarskiej elity. Wróciłaby zresztą już rok wcześniej, ale wtedy PZPN zablokował jej awans za korupcyjne grzechy z przeszłości.

Z tamtej drużyny oczywiście nikogo w Widzewie już nie ma. Przez te cztery lata przez drużynę przewinęły się dziesiątki piłkarzy, byliśmy świadkami kilku kadrowych rewolucji. Teraz znów do niej doszło, chociaż bywały większe.

Na liście piłkarzy, którzy odeszli, jest sporo nazwisk, ale z drugiej strony z zespołu, który w maju spadł z ekstraklasy, zostało dziesięciu piłkarzy. Aż ośmiu z nich zagrało w ostatnim meczu sezonu z Zagłębiem Lubin. Wśród nich są też jednak Eduards Visnakovs i Patryk Wolański. Obaj cały czas są w kadrze Widzewa, ale obaj nie zmienili zdania na temat swojej przyszłości w klubie - wciąż chcą odejść. Problem w tym, że nie ma dla nich konkretnych ofert.

To z pewnością kłopot dla trenera Włodzimierza Tylaka, bo wciąż nie wie, czy może na nich liczyć tylko w jednym meczu, w kilku najbliższych, czy do końca rundy. No i na kogo postawić w bramce w Katowicach? Wolański to bez wątpienia najlepszy bramkarz w kadrze, więc teoretycznie powinien grać. Tyle tylko, że niespełna 23-letni piłkarz nie chce umierać za Widzew. Nie był nawet z drużyną na zgrupowaniu w Świdniku. Z kolegami trenował za to Maciej Krakowiak. - Obaj są brani pod uwagę. Patryk z małymi przerwami się z nami przygotowywał - mówi Tylak.

To samo odnosi się do Visnakovsa, który część przygotowań do sezonu spędził na zgrupowaniu Torpedo Moskwa. - Tej klasy zawodników nie można nie brać pod uwagę, wybierając skład na mecz - uważa trener Widzewa.

Rozstrzygnąć, kto powinien bronić - Wolański czy Krakowiak, nie potrafił też nowy kapitan drużyny Piotr Mroziński. - Najlepiej dla zespołu będzie, jeśli będzie bronił lepszy - powiedział tylko.

Mroziński to pewniak do gry w pierwszym składzie. Obok niego w środku obrony stanie zapewne Krystian Nowak, a na bokach obrony Marcin Kozłowski i Jakub Czapliński. Z tym drugim o grę po prawej stronie defensywy rywalizuje Patryk Stępiński, ale i on spędził tydzień z dala od kolegów, na testach w angielskim Huddersfield. Kozłowski to faworyt prezesa Sylwestra Cacka, który wróży mu wielką karierę.

Skrzydła zarezerwowane są dla dwójki kolegów z Motoru Lublin, czyli Konrada Wrzesińskiego i Mateusza Brozia, a środek dla Bartłomieja Kasprzaka i Rafała Augustyniaka. Za Visnakovsem, który z powodu urazu Damiana Warchoła nie ma konkurencji, ustawiony będzie zapewne Mariusz Rybicki. W składzie Widzewa raczej nie będzie więc niespodzianek, bo nie bardzo jest kim i czym zaskoczyć.

Z nowych piłkarzy, oprócz Brozia i Wrzesińskiego (Czapliński i Kozłowski to gracze z rezerw), trener Tylak może liczyć tylko na Wołodymira Pidwirnego, Michała Sołtysika i Michała Przybyłę. Bramkarz Dino Hamzić i obrońca Cristian del Toro nie mogą jeszcze grać. Bośniak wyjechał na razie do domu. - Ale wróci. Pojechał, by załatwić swoje sprawy i przygotować się na dłuższy pobyt w Łodzi. Jeśli Wolański nie odejdzie, to będziemy mieli trzech mocnych bramkarzy. Jeśli odejdzie, to dwóch i młodzieżowca pukającego do kadry - mówi Cacek.

Większy problem może być z del Toro. Klub w czwartek ogłosił, że Hiszpan podpisał kontrakt, ale... - Mamy dokument, że był wolnym zawodnikiem. Jego menedżerowie zapewniali, że Sevilla [del Toro grał w jej trzeciej drużynie - przyp. red.] nie będzie robić problemów. Ale on nie ma jeszcze 23 lat, więc czekamy na informację, czy trzeba płacić ekwiwalent za jego wyszkolenie - tłumaczy Cacek. A płacić rzeczywiście zapewne będzie trzeba...

Widzew wciąż nie otrzymał pieniędzy za transfer Bartłomieja Pawłowskiego, a klub póki co nie zarobił też na Wolańskim i Visnakovsie. Cacek zapewnił jednak, że wzmocnienia drużyny nie były od tego uzależnione. - I tak mamy ograniczenia finansowe - stwierdził.

Na przedsezonowej konferencji prasowej przyznał też, że to koniec transferów do klubu. Ostatnim nowym piłkarzem, który przeniesie się na al. Piłsudskiego, ma być Adam Duda, napastnik Lechii Gdańsk. - Jesteśmy bliscy finalizacji jego wypożyczenia - zdradził Cacek.

Wiemy więc już niemal w 100 proc., jaką kadrę będzie miał Widzew na nowy sezon. Nie wiemy jeszcze, jak będzie grał. W klubie prezes, piłkarze i trenerzy przekonują, że mają zespół na awans. Rywale i eksperci są jednak sceptyczni. Przeciwnikom Widzewa raczej nie będą trzęsły się nogi na myśl o meczu z łodzianami. Według Rafała Augustyniaka to dobrze. - Może przez to, że rywale nie biorą nas na poważnie, będzie nam łatwiej? Może będą nas lekceważyć? To może nam pomóc - uważa piłkarz.

Pierwszy test widzewiacy przejdą w sobotę w Katowicach. W drużynie trenera Kazimierza Moskala zaszło trochę zmian. Przyszli m.in. Krzysztof Bodziony z Floty Świnoujście, Rafał Kujawa z Termaliki Nieciecza i Antonin Buczek, czeski bramkarz z ROW Rybnik.

Ostatni sezon GKS zakończył na ósmym miejscu. U siebie przegrał tylko raz. Zważywszy na to, że Widzew jest w tej lidze nowy i na wyjazdach nie wygrał od października 2012 r., to trudno traktować go jako faworyta. Chociaż skoro łodzianie mają być jednym z faworytów do awansu, to wypadałoby w Katowicach wygrać.

Więcej o: