ADAM DUDA CZYNI CUDA! Widzew Łódź pokonał Arkę Gdynia i nareszcie wygrał na wyjeździe!

Mecz z Arką Gdynia przejdzie do historii Widzewa. Po 33. meczach bez wygranej na stadionie rywala, co jest absolutnym rekordem klubu, w końcu się udało!
Na mecz z Arką Gdynia widzewiacy wyszli z trzema zmianami w składzie. Najbardziej w oczy rzucał się brak w nim Dawida Kwieka, w którym trener Włodzimierz Tylak widział dotychczas głównego kreatora akcji ofensywnych, motor napędowy drużyny. Kwiek jednak zawodził i najwyraźniej w Widzewie stracili do niego cierpliwość. Zresztą trudno się dziwić. 26-letni pomocnik pojawił się na boisku w drugiej połowie i w 88. min popsuł fatalną kontrę - zamiast do Adama Dudy podał do rywala. Ale po kolei...

W składzie nie było też oczywiście kontuzjowanego Veljko Batrovicia oraz Patryka Stępińskiego. Awansowali do niego za to Konrad Wrzesiński i Mariusz Rybicki. Trenerzy łódzkiej drużyny liczyli, że skrzydła w końcu będą jej mocnym punktem. Podobne nadzieje wiązali zresztą z Dudą, który trafił do Widzewa po to, by zdobywać gole. I już w 5. min napastnik łodzian stanął oko w oko z bramkarzem Arki, chwilę po tym, jak piłkę podał mu obrońca gospodarzy Michał Marcjanik. Duda fatalnie jednak spudłował, a naprawdę była to wymarzona okazja.

Szansa dla Widzewa wzięła się głównie z błędu rywala, ale prawdą jest też, że to łodzianie mieli przewagę. To oni prowadzili grę i od pierwszej minuty próbowali przedostać się pod bramkę Arki. Tak było do 30. min. Wtedy stało się coś, co dobrze znamy, to wręcz klasyka. Widzew miał przewagę, a przeciwnicy... strzelili bramkę. Michał Nalepa ograł w polu karnym Bartłomieja Kasprzaka, który jeszcze przewrócił się na murawę, i z 16 metrów mierzonym strzałem nie dał szans Dino Hamziciowi. Bramkarz łodzian chyba trochę spóźnił się z interwencją, może też zabrakło mu kilku centymetrów wzrostu.

Przed przerwą widzewiacy zmarnowali jeszcze jedną świetną okazję, a właściwie dwie w jednej akcji. W 36. min po rzucie rożnym głową strzelił Cristian del Toro. Skowron obronił, ale dał szansę Hiszpanowi na poprawkę. Tym razem obrońca Widzewa uderzał nogą, ale z bliska fatalnie przestrzelił. Po prostu brak słów...

Na szczęście widzewiacy jeszcze przed przerwą jednak wyrównali. Nalepa zagrał do Rybickiego, a ten podał w pole karne do Piotra Mrozińskiego, który najpierw przyjął piłkę, potem oszukał Krzysztofa Sobieraja i w końcu precyzyjnym strzałem lewą nogą pokonał bramkarza. Uf...

Po przerwie gospodarze nie byli już tak gościnni. Od początku to właśnie oni mieli przewagę i stosunkowo szybko stworzyli dwie naprawdę groźne akcje. W 53. min Hamzić z trudem odbił piłkę na rzut rożny po strzale Roberta Sulewskiego, a po chwili Nalepa strzelił minimalnie za wysoko.

W 70. min Arka powinna prowadzić, ale na szczęście dla łodzian znakomitej okazji nie wykorzystał Paweł Wojowski. Gdyby pomocnik gdynian lepiej przyjął piłkę w polu karnym, stanąłby oko w oko z Hamziciem. Piłka mu jednak uciekła i na dokładny strzał nie miał już większych szans.

Widzew takich okazji nie miał. Na domiar złego łodzianie łapali kontuzje, bo najpierw Rybicki musiał opuścić boisko, a niedługo po nim także Mroziński. Nie zapowiadało się na pierwszą od października 2012 roku wygraną na wyjeździe. Ale...

W 93. minucie Widzew przeprowadził ostatnią w tym meczu akcję. Piłkę przejął Kwiek i ta trafiła do Kasprzaka, który zagrał do Dudy. Tym razem napastnik łodzian nie zmarnował okazji sam na sam z bramkarzem. Strzelił obok niego i Widzew w końcu wygrał na wyjeździe!

Arka Gdynia - Widzew Łódź 1:2 (1:1)

Gole: Nalepa (30.) - Mroziński (31.), Duda (93.)

Arka: Skowron - Glauber, Marcjanik, Sobieraj, Warcholak - Łukasiewicz, Ława - Jagiełło (46. Sulewski), Nalepa (68. Marcus), Wojowski (75. Kusiak) - Abbott Ż.

Widzew: Hamzić - Kozłowski, Nowak, Pidwirny, del Toro Ż - Augustyniak Ż, Kasprzak Ż, Mroziński (81. Stępiński) - Wrzesiński (89. Czapliński), Rybicki (76. Kwiek) - Duda.