Widzew Łódź - Stomil Olsztyn. Widzew zagra w niedzielę z "małą rewelacją" sezonu

W niedzielnym meczu ze Stomilem Olszyn (godz. 12.30 przy al. Piłsudskiego) grę Widzewa poprowadzić ma jego nowy dyrygent - Serb Dimitrije Injac
PIŁKA NOŻNA. W poniedziałek zamyka się okno transferowe i kto jeszcze ma pieniądze, ten sprowadza nowych piłkarzy. - Staramy się działać w kierunku wzmocnienia drużyny do końca okienka - przyznaje Włodzimierz Tylak, trener Widzewa. I dodaje: - Mogą być jakieś niespodzianki.

Nie wiadomo, czy Tylak właśnie to miał na myśli, ale niedługo po tych słowach okazało się, że do Wisły Płock na zasadzie transferu definitywnego przechodzi Patryk Stępiński. To na pewno niespodzianka, bo chociaż 19-latek był niedawno na testach w Huddersfield, to nie zapowiadało się na transfer - ani do Anglii, ani gdziekolwiek.

W ubiegłym sezonie Stępiński zagrał aż w 21 meczach Widzewa w ekstraklasie. To jeden z tych młodych graczy, który miał być inwestycją na przyszłość łódzkiego klubu. Najwyraźniej w jego przypadku to już nieaktualne. Teraz przy al. Piłsudskiego uznali, że lepiej rokują Jakub Czapliński i przede wszystkim Marcin Kozłowski. - Patryk nie miał teraz szans na grę - usłyszeliśmy w klubie. Dodatkowo do gry potwierdzony został Damian Ceglarz, który ostatnio był zawodnikiem Pelikana Łowicz, ale leczył poważny uraz.

Dzień wcześniej piłkarzem Ruchu Chorzów został oficjalnie Eduards Visnakovs. Do piątkowego popołudnia nierozstrzygnięta była jeszcze sprawa transferu Patryka Wolańskiego do FC Midtjylland. Duńczycy są zdecydowani na bramkarza z Łodzi, ale teraz do porozumienia muszą dojść kluby. Na pewno do poniedziałku sprawa się wyjaśni, a pewnie wcześniej.

Odejść może także Mariusz Rybicki, który wczoraj pojechał na testy do Cracovii. Klub z Krakowa chce go wypożyczyć, ale - jak mówią przy al. Piłsudskiego - na razie oferują za mało.

To transfery z Widzewa. A co ze wzmocnieniem drużyny? Nie ma już żadnych przeszkód, by w niedzielę w meczu ze Stomilem zagrał Dimitrije Injac. Serb jest już zgłoszony do gry. Po 34-letnim pomocniku, który na koncie ma 163 występy w ekstraklasie i sięgał z Lechem Poznań po mistrzostwo i Puchar Polski, kibice, a przede wszystkim trenerzy, wiele sobie obiecują. Tylak widzi w nim nowego dyrygenta drużyny. - Zdaję sobie sprawę z oczekiwań, ale do Widzewa nie przyszedł Ronaldo, który będzie wygrywał drużynie wszystkie mecze - mówi Injac. - Presji się jednak nie obawiam, bo przez siedem lat w Lechu przed każdym meczem ją czułem. Nie będzie więc problemów. Widzewowi spróbuję pomóc swoim doświadczeniem.

Injac, chyba nikt nie ma wątpliwości, mecz ze Stomilem rozpocznie w pierwszym składzie. - Myślę, że nie będzie wielkich problemów z wkomponowaniem Dimy do zespołu - zapewnia Tylak. - Chyba najlepsza dla niego pozycja to miejsce wśród trójki pomocników. To uniwersalny zawodnik, który może mieć zadania ofensywne, ale też defensywne.

Serb może nie być jedynym graczem, który w niedzielę zadebiutuje w Widzewie. Klub wypożyczył też z Korony Kielce Mateusza Jańca. To 22-letni skrzydłowy, o którym Tylak wypowiada się w samych superlatywach. - Jesteśmy na tak, chcemy go w drużynie - przyznaje szkoleniowiec. - To zawodnik z dominującą lewą nogą, z bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. Testy sprawnościowe, jakie u nas przeszedł, wykazują, że jest bardzo szybki, myślę, że jest jednym z najszybszych zawodników w naszej drużynie.

W Koronie Janiec z jakichś powodów jednak nie grał. Plotkuje się o jego trudnym charakterze. - Na treningach niczego takiego nie zauważyliśmy - ucina Tylak. - Poza tym zawodnicy o trudnym charakterze często są najlepsi w drużynie.

Stomil to z pewnością trudny rywal. Jest jedną z trzech drużyn w pierwszoligowej stawce, które nie przegrały jeszcze w tym sezonie. Ba, wygrał ostatnie trzy spotkania i po pięciu kolejkach jest wiceliderem. - To mała rewelacja. Chociaż to zespół bez wielkich nazwisk, ale jednak bardzo solidny i poukładany w grze obronnej. Dobrze też prezentuje się w grze z kontrataku. Dobrze im to wychodzi, podobnie jak stałe fragmenty gry. Do tego dopisuje mu szczęście - mówi Tylak.

Ale to samo można chyba powiedzieć o Widzewie, który w ostatnich dwóch meczach punkty zdobywał w doliczonym czasie gry. - Nastroje w drużynie są oczywiście dobre i w rozmowach z piłkarzami podkreślam pozytywy w naszej grze. Zdajemy sobie jednak sprawę, że wiele elementów jest do poprawy - mówi szkoleniowiec. - Po tych dwóch ostatnich meczach nie zauważyłem w zespole hurraoptymizmu, a raczej większą motywację. Wszyscy wiemy, że każdy kolejny wygrany mecz będzie działał na naszą korzyść, będzie konsolidował drużynę.

Spotkanie ze Stomilem rozpocznie się w niedzielę o godz. 12.30.

Więcej o: