Sport.pl

Dlaczego Widzew nie pokonał Stomilu Olsztyn? Bo nie pomógł mu trener

Gdy ma się młodą i niedoświadczoną drużynę, bardzo ważna jest pomoc trenera. Włodzimierz Tylak piłkarzom nie pomógł
PIŁKA NOŻNA. - Przede wszystkim nie możemy się odkrywać. Szczególnie z takimi zespołami jak Stomil, który wygrywał po bardzo szybkich atakach, po kontrach. Musieliśmy się przed tym zabezpieczyć. Nadrzędnym celem oczywiście było zwycięstwo, ale takiego całkowitego ryzyka nie można było podjąć - mówił po meczu ze Stomilem Olsztyn Tylak. I te słowa właściwie mówią wszystko.

Widzew, drużyna, która według przedsezonowych słów trenera i szefów klubu miała grać o awans do ekstraklasy, w meczach u siebie myśli przede wszystkim o tym, jak zabezpieczyć swoją bramkę. W sobotę piłkarzom z al. Piłsudskiego rzeczywiście się to udało. Po raz pierwszy w tym sezonie nie stracili bramki. Wygląda więc na to, że cel został osiągnięty i Widzewowi i jego trenerowi należą się pochwały za dobrze wykonane zadanie.

Ale można też na to spojrzeć inaczej. Dolcan Ząbki, GKS Tychy i Stomil, czyli drużyny, z którymi łodzianie mierzyli się w tym sezonie u siebie i z którymi osiągnęli trzy remisy, to z pewnością rywale do ogrania. Po sobotnim meczu jeden z byłych piłkarzy Widzewa, mistrz Polski z nim, nie mógł się nadziwić, jak słaby jest poziom pierwszoligowych drużyn, jak duża jest różnica między ekstraklasą a jej zapleczem. I dodał, że łódzki zespół, chociaż oczywiście ma sporo mankamentów, to szczególnie w meczach na swoim stadionie powinien wygrywać, spokojnie go na to stać. Z pewnością potrzeba jednak do tego mądrej gry, mądrego ustawienia.

W pierwszej połowie było jeszcze nieźle. Widzew prowadził grę i czekał na szansę. Doczekał się jej, ale Adam Duda zmarnował okazję sam na sam. W drugiej połowie było już gorzej, bo raz, że goście zagrali odważniej, a dwa - łódzka drużyna nie zmieniła sposobu gry. A przecież po to ma trenera, by ten szukał w trakcie meczu nowych rozwiązań. Tylak konsekwentnie trzyma się jednak ustawienia 4-3-2-1. Z jego pomeczowej wypowiedzi wiemy już, że zespół nie chciał się odkrywać, że chodziło o zabezpieczenie się przed atakami Stomilu. Ale u siebie? Z tak słabym rywalem?

Nadzieje na zmianę stylu gry kibice mogli mieć w 67. min, kiedy na boisko wszedł Mateusz Janiec. To ofensywny skrzydłowy. Tymczasem Tylak wstawił go do obrony. Dlaczego? - Chciałem, by zapoznał się z tą pozycją. Potem przeszedł do ofensywy. Obrona to nie jest jego pozycja. Doskonale o tym wiem - tłumaczył trener Widzewa i trudno nie uznać tego tłumaczenia za absurdalne. Zresztą Janiec wszedł na murawę w tym momencie tylko dlatego, że kontuzji doznał obrońca Cristian del Toro. Gdyby nie ten uraz, to pewnie długo nic by się nie zmieniło.

Wcześniej na boisko wszedł też Dimitrije Injac, ale trudno było się po tej roszadzie spodziewać zmiany stylu gry Widzewa na ofensywny. Serb nie zmienił bowiem innego defensywnego pomocnika, tylko ofensywnego. W tym momencie w składzie łodzian było już więc czterech defensywnych graczy w drugiej linii. Zresztą po Injacu widać długą przerwę w grze i brak przygotowań do sezonu z drużyną.

- Zawsze trzeba szanować punkt. Mogło być gorzej. W drugiej połowie było kilka niebezpiecznych kilka kontr rywali. Ale remis nas nie satysfakcjonuje, bo każdy mecz chcemy wygrać i takie też było nastawienie dzisiaj - mówił Tylak. Skoro tak, to trzeba się było chociaż trochę postarać, by o to zwycięstwo powalczyć. I nie chodzi wcale o piłkarzy, którym ambicji nie można odmówić. Oni potrzebowali pomocy z ławki, jakiejś reakcji, mądrej podpowiedzi, przestawienia, ale się tego nie doczekali.

Więcej o:
Komentarze (18)
Dlaczego Widzew nie pokonał Stomilu Olsztyn? Bo nie pomógł mu trener
Zaloguj się
  • wielkiwidzew-ap2013

    Oceniono 25 razy 11

    @gaymon2013
    ty ćwierćmózgu zainteresuj się swoją akademią piłkarską która niedługo gra wielki mecz z Pilicą Białobrzegi. Podobno w roli skauta wybiera się na niego sam Żose Murinio
    Buhahahahhahahaha

  • hh7

    Oceniono 35 razy 11

    Jaki Prezes taki trener.Wyjdzie na to niebawem że i taka drużyna.Cacek , spieprzaj puki jeszcze wszystkiego nie zniszczyłeś do Piaseczna.Nikt płakał po tobie nie będzie.

  • pokermax

    Oceniono 22 razy 6

    Zeby wygrać trzeba strzelać bramki.....a kto ma to robić???? Duda ???? nawet Wiśnia bez formy był o trzy klasy lepszy !!!!! co w Widzewie robi Duda ??? zresztą w Chojnicach strzelił chyba trzy gole w sezonie więc o czym mowa..

  • mihal501

    Oceniono 26 razy 6

    Jak Wrzesiński nie strzela takiej sytuacji jaką miał w drugiej połowie to żaden trener nie pomoże, nawet "Głardiola" !

  • 7abc7

    Oceniono 16 razy 4

    Trener i tak wycisnął z tej drużyny dużo. W tej chwili trener robi to co Mroczkowski gra tak aby nie przegrać.

  • saymon1908

    Oceniono 42 razy -14

    Derdzik po co tyle pisania ? odpowiedź jest bardzo prosta, no ale nie na tyle prosta, żeby mogły ją poznać peryferyjne kmioty, ich myślenie bardzo boli, więc nie potrafią zrozumieć, że ten kabaretowy, amatorski, skorumpowany i zadłużony po uszy KS Wstydzew spółka w upadłości, jest po prostu słaby. Czy do zrozumienia tej oczywistej, oczywistości potrzeba wybitnej inteligencji ? nie wystarczy popatrzeć na mecz z udziałem tych żałosnych kopaczy z okolic Niciarki, a niestety ale TV Orange katuje nas prawie co tydzień wyczynami tych cieniasów, tak jakby w I lidze na 17 pozostałych drużyn, nie było od nich lepszych.

  • www1908

    Oceniono 42 razy -16

    derdzikowski na trenera wstydzewa ! WIELKI ZNAWCA FUTBOLU !
    P.S.Należy rozumieć,ze niewykorzystane sytuacje przez zawodników to wina Tylaka.Brawo,czapki z głów.......

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX