Widzew Łódź - Flota Świnoujście. Do pięciu razy sztuka?

Po czterech remisach z rzędu u siebie Widzew w końcu ma wygrać. - Flota to zespół do pokonania - twierdzi trener łodzian.
PIŁKA NOŻNA. Mecz z Flotą Świnoujście będzie już piątym w tym sezonie, który Widzew rozegra na swoim stadionie. Poprzednie cztery zakończyły się remisami, co oczywiście jest wynikiem fatalnym. Trudno więc się dziwić, że Widzew jest jedną z najgorszych drużyn w pierwszoligowej stawce. Tym bardziej że przegrywa też na wyjazdach, jak w ostatniej kolejce z Termalicą Nieciecza.

Przy al. Piłsudskiego cały czas twierdzą, że drużyna może grać lepiej, wygrywać i piąć się w górę tabeli. Pomóc w tym mają zmiany w treningach. Prosili o to sami piłkarze, którzy przyznają, że brakuje im sił na całe mecze. - Oczywiście po każdym spotkaniu omawiamy wspólnie grę zespołu i rozmawiamy o planach na następne mecze. Pytamy piłkarzy, jak się czują, i bierzemy ich zdanie pod uwagę. Wielkich zmian w treningach jednak nie ma. Mikrocykl treningowy buduje się tak, że najpierw jest mniejsza intensywność zajęć, w środku tygodnia ona wzrasta, a później znów spada - twierdzi trener Włodzimierz Tylak.

Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że w Widzewie trenują na... nos. Piłkarze opowiadają, że rzadko sprawdzane są ich wydolność i szybkość. Zresztą nie używają sporttesterów, co w profesjonalnym futbolu w XXI wieku jest wręcz nieprawdopodobne. Sporttester to urządzenie, które piłkarze noszą podczas ćwiczeń. Służy do monitorowania najważniejszych parametrów treningowych. Po zajęciach dane są sczytywane. Dzięki nim trenerzy od przygotowania fizycznego wiedzą, jak ustawiać kolejne treningi pod konkretnych graczy, by byli w jak najlepszej formie. - Nie używamy ich, bo się popsuły. Zostały oddane do naprawy i czekamy, aż wrócą - mówi Tylak. Kiedy się to stanie, nie wiadomo. W Widzewie liczą, że jak najszybciej.

Bardzo trudno więc stwierdzić, w jakiej formie jest np. Dimitrije Injac. Serb przyszedł do Widzewa zupełnie nieprzygotowany i miał nadrabiać zaległości. Czy już nadrobił? Nie wiadomo, bo klub nie ma drugiej drużyny, by Injac mógł w niej zagrać, zanim wejdzie na boisko w pierwszej lidze. Tylak widzi go więc tylko na treningach i to musi mu wystarczyć do oceny jego formy. - Myślę, że to dobry czas, by wreszcie zaczął nam pomagać. Rozmawiałem z nim. Jest w dobrej dyspozycji - mówi trener Widzewa.

A co do treningów - szefowie klubu chyba przestali bezgranicznie ufać Tylakowi i jego metodom, bo przydzielili mu do pomocy Rafała Pawlaka. Były pierwszy trener drużyny jest w klubie jak cień Tylaka i chyba czeka, by zastąpić go na dobre. Do tej pory odpowiedzialny był m.in. za rozpracowywanie rywali (po wynikach widać, że chyba nie do końca się w tym sprawdził). Teraz poprowadził nawet trening pierwszej drużyny. - To była grupa zawodników ofensywnych. Ustaliliśmy, że Rafał Pawlak będzie nam pomagał w różnego rodzaju zajęciach - grupowych i indywidualnych. Cały czas staramy się, by proces treningowy jeszcze usprawnić - mówi Tylak.

Być może zresztą nie tylko on będzie pomagał sztabowi szkoleniowemu Widzewa, bo trener łodzian przyznał, że nie wyklucza pomocy psychologa. Najwyraźniej i ze stroną mentalną piłkarzy sobie nie radzi. - Bierzemy to pod uwagę - mówi. - Mamy w drużynie młodych zawodników i nie wszyscy są w stanie podołać presji.

Kibice rzeczywiście oczekują zwycięstwa. Czy uda się z Flotą? To siódmy zespół pierwszej ligi, który jest niepokonany od czterech kolejek. - Flota to drużyna do pokonania, zresztą jak każda z drużyn, z którymi graliśmy. Może poza Termalicą, która była zdecydowanie lepsza - mówi Tylak.

Słabe strony Floty? - Słabsza formacja tej drużyny to defensywa. Są tam piłkarze o dobrych warunkach fizycznych, ale za to niezbyt szybcy i mało zwrotni, jak Michał Stasiak. Widać, że w pojedynkach biegowych nie daje rady - mówi.

Pomocnik Dawid Kwiek ma nawet plan, jak ograć Flotę. - Trzeba strzelić jedną bramkę więcej - mówi. No to do dzieła. Początek w sobotę o godz. 16 przy al. Piłsudskiego.