Sylwester Cacek, prezes Widzewa: Oczyszczenie atmosfery? Wyrzucić chuliganów ze stadionu lub wycofać klub z ligi

Podczas meczu Widzewa ze Śląskiem Wrocław z trybun padły ostre słowa w kierunku Sylwestra Cacka, prezesa łódzkiego klubu. - W przeszłości już popełniłem błąd, lekceważąc takie zachowania, teraz już go nie popełnię - mówi szef Widzewa.
Zaraz po zakończeniu meczu na antenie Polsatu Sport Cacek zapowiedział, że nie będzie tolerował wyzwisk pod adresem trenera Włodzimierza Tylaka i swoim. A takowych podczas meczu nie brakowało, a wręcz można było je usłyszeć przez dłuższą część spotkania. - W przeszłości już popełniłem błąd lekceważąc takie zachowania. Teraz nie mam zamiaru popełniać go raz jeszcze. Nie pozwolę na sytuacje, w których drużyna wygrywa, a trybuny wyzywają trenera. Wcześniej ubliżano też piłkarzom, teraz skupiono się przede wszystkim na szkoleniowcu. Takich sytuacji więcej nie będzie, nawet gdybyśmy mieli oglądać mecze w 100 osób - zapowiada Cacek. - Wszyscy jesteśmy lekko podenerwowani tym, co się dzieje w klubie, w pracy czy szkole. To jednak nie upoważnia do tego, by ubliżać trenerowi. Nie będę tego tolerował. I nie mówię o kibicach, bo przecież kibole sami nazywają się "kibolami". A ja takich ludzi nie chcę mieć na stadionie.

I dodaje: - Za takie zachowanie na trybunach w normalnym kraju policja wlepiłaby każdemu z nich 500 zł mandatu. Nie może być tak, że ktoś przychodzi i ubliża komukolwiek. I nieważne, czy jest to stadion, praca czy kompletnie inne miejsce. Kibice chcą zmusić trenera do złożenia dymisji. A ja w takiej formie i tak bym jej nie przyjął. Trener Tylak ma kontrakt ważny do czerwca i ja zdecyduję o tym, czy go wypełni, czy nie. Mogę zapewnić, że żaden kibic nie będzie miał na to wpływu. Zawsze szuka się innych rozwiązań, czy to w zmianie szkolenia, czy systemu treningów. Takie zachowanie trybun nie pomaga ani piłkarzom, ani trenerowi. Ja nawet uważam, że zdobyliśmy te osiem punktów nie dzięki kibicom, tylko wbrew nim.

A jak więc oczyścić atmosferę wokół Widzewa? Cacek znalazł dwa sposoby. - Wyrzucić chuliganów ze stadionu albo wycofać klub z rozgrywek. I jedną z tych metod przyjmę - kończy prezes Widzewa.