Widzew Łódź - Wisła Płock 0:1. Włodzimierz Tylak remisował, Rafał Pawlak przegrywa

Zmiana trenera wyszła Widzewowi na... gorsze. Po pięciu remisach z rzędu na swoim stadionie łódzka drużyna tym razem przegrała przy al. Piłsudskiego z Wisłą Płock.
Mecz z Wisłą miał rozpocząć nowy etap w Widzewie. Po 10 kolejkach drużyna z al. Piłsudskiego była na przedostatnim miejscu i pomóc jej miała zmiana trenera. - Znajdziemy wyjście z trudnej sytuacji - zapowiadał Rafał Pawlak, który zastąpił Włodzimierza Tylaka. Nowy szkoleniowiec Widzewa opowiadał, że przez kilka dni pracował głównie nad stroną mentalną piłkarzy i nad taktyką. I na mecz z Wisłą łodzianie wyszli w nowym ustawieniu z trójką obrońców. Za to z przodu od pierwszej minuty grał ostatnio rezerwowy Mateusz Broź. Damian Warchoł wylądował na ławce, a do niedawna napastnik nr 1 w drużynie Adam Duda - na trybunach, chociaż to podobno przez naciągnięcie mięśnia.

Na trybunach zresztą też było po nowemu. Na meczu była garstka kibiców, a fani spod zegara, których też było zdecydowanie mniej niż zwykle, zrezygnowali z dopingu. To efekt kolejnego już konfliktu z szefami Widzewa. Dopiero pod koniec meczu nieliczni fani zaczęli wspierać drużynę.

Wcześniej na trybunach było i pusto, i wyjątkowo cicho. To, co działo się na boisku, też nie porywało, a tak szczerze, to było przeraźliwie nudno. Widzewiacy mieli przewagę, dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało. Wystarczy wspomnieć, że pierwszy celny strzał w meczu oddali w 41. minucie. Po lekkim uderzeniu głową Rafała Augustyniaka bramkarz Wisły bez problemów złapał piłkę.

Piłkarze z Płocka skupiali się na bronieniu dostępu do własnej bramki, atakując sporadycznie. W 44. minucie mogli objąć prowadzenie, ale Piotr Wlazło nie trafił w piłkę stojąc, tuż przed bramką Widzewa. I tak zakończyła się pierwsza połowa, chyba najnudniejsza w meczu łódzkiej drużyny w tym sezonie.

Na celny strzał po przerwie kibice czekali już krócej. W 64. minucie Dawid Kwiek w polu karnym uderzył piłkę z powietrza, ale Seweryn Kiełpin bez problemów ją złapał. Nieco wcześniej dobrą szansę miał Krystian Nowak, ale on z kolei nie trafił w bramkę. Poza tym widzewiacy grali tak jak w pierwszej połowie - wolno i przewidywalnie. Do tego notowali sporo strat i niecelnych podań. Pod koniec meczu już człapali po boisku.

W 69. minucie dobrą okazję mieli goście, ale Dino Hamzić zdołał odbić piłkę po lobie zza pola karnego Jacka Góralskiego. Kilka minut później bramkarz Widzewa był już jednak bezradny po rzucie rożnym i strzale głową Marko Radicia. Na domiar złego w 80. minucie z boiska po drugiej żółtej kartce wyleciał Bartłomiej Kasprzak, który w głupi sposób osłabił drużynę.

Grający w dziesiątkę widzewiacy tym bardziej nie byli w stanie zagrozić Wiśle i po pięciu remisach z rzędu na swoim stadionie tym razem przegrali. Rafał Pawlak z pewnością nie tak wyobrażał sobie swój debiut w Widzewie. Dla wielu bardzo słaba gra jego drużyny i porażka to jednak żadna niespodzianka...

Widzew Łódź - Wisła Płock 0:1 (0:0)

Gole: Radić (76.).

Widzew: Hamzić - Augustyniak Ż, Nowak, Mroziński - Kasprzak Ż, CZ 80., Injac - Wrzesiński Ż, Kwiek Ż (72. Dosljak), Rybicki, Del Toro (78. Warchoł) - Broź (61. Janiec).

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Sielewski, Radić - Góralski, Kostrzewa Ż - Janus (90.+1 Kaczmarek), Wlazło Ż (61. Ruszkul), Kasprzycki (77. Stępiński), Hiszpański - Iliev.