Pogoń Siedlce - Widzew Łódź 3:1. Widzew rozbity w meczu na dnie tabeli! Kompromitacja!

Trener Rafał Pawlak kontynuuje swoją czarną serię w Widzewie. Łódzka drużyna przegrała czwarty mecz pod jego wodzą, tym razem jednak kompromitując się na całej linii
Mecz Widzewa z Pogonią był pojedynkiem dwóch najgorszych drużyn w pierwszej lidze. Niżej, na dnie tabeli, jest oczywiście łódzki zespół. Pogoń przed niedzielnym spotkaniem wyprzedzała go o trzy punkty. Widzewiacy mieli więc okazję, by zrównać się z drużyną z Siedlec. Oczywiście warunkiem koniecznym była wygrana, a już od dziewięciu kolejek, to dla łodzian mission impossible.

Nadzieja na zwycięstwo pojawiła się w 20. min, kiedy Krystian Nowak pewnie wykorzystał rzut karny. Chwilę wcześniej Daniel Dybiec według sędziego odbił piłkę ręką po strzale Mateusza Jańca i arbiter podyktował jedenastkę.

Zanim padł ten gol, gra była szybka i obie drużyny miały swoje bramkowe szanse. Po stronie Widzewa warto odnotować potężny strzał z prawie 40 metrów Jańca, który na rzut rożny odbił bramkarz Pogoni, oraz akcję z 16. min, kiedy po prostopadłym podaniu Dimitrija Injaca do piłki nie doszedł Mariusz Rybicki. Gdyby był odrobinę szybszy, to stanąłby oko w oko z Jackiem Kozaczyńskim. Na szczęście trzecia próba Widzewa, ta wspomniana z rzutu karnego, już się powiodła i łódzki zespół prowadził w Siedlcach.

Tyle że niezbyt długo. W 27. min dwa błędy w jednej akcji popełnił Nowak (swój dołożył też Cristian Del Toro) i pozwolił Bartoszowi Tarachulskiemu na strzał z pola karnego. Prawie 40-letni napastnik, który grał w Widzewie ponad 13 lat temu, huknął z powietrza na bramkę Dino Hamzicia i doprowadził do wyrównania. Swojego ostatniego gola Tarachulski strzelił ponad rok temu.

Niedługo potem było już 2:1 dla gospodarzy, bo po rzucie rożnym znów nie popisali się obrońcy i Tomasz Lewandowski strzałem głową nie dał szans bramkarzowi Widzewa. Ten sam zawodnik strzelił łodzianom gola w letnim sparingu, który Pogoń wygrała 1:0.

Niestety już po pierwszym golu gospodarzy goście właściwie przestali grać. Cofnęli się na swoją połowę, oddali środek pola rywalom, i czekali na to, co zrobi rywal. I doczekali się drugiej bramki. A trzeba było przesunąć grę dalej od swojej bramki, dłużej utrzymywać się przy piłce, a gdy rywal zaczynał budować swoje akcje, zagrać pressingiem i próbować zmusić przeciwników do błędów. Tymczasem zawodnicy Pogoni spokojnie rozgrywali piłkę w swojej strefie. Trener Rafał Pawlak nie ma niestety żadnego wpływu na to, co na boisku robią jego piłkarze.

Po przerwie niestety wiele się nie zmieniło. Na boisko wszedł Veljko Batrović i trochę ożywił ofensywę łodzian, ale efektów nie przyniosło to żadnych. Mało tego, to gospodarze mieli świetne okazje i tak naprawdę po ponad godzinie gry powinni gromić Widzew. Łodzianie, ustawieni przez Pawlaka trójką z tyłu, spisywali się w obronie fatalnie. Pogoń nie wykorzystała jednak ich prezentów, czyli trzech 100-procentowych okazji. W bramkę w bardzo dogodnych sytuacjach nie trafili Tarachulski i Adrian Dziubiński, a po uderzenie głową Przemysława Rodaka piłka odbiła się od poprzeczki. Za to strzał z dystansu Aliu Djalo obrobił Hamzić.

W 76. min bramkarz Widzewa nie miał już nic do powiedzenia, kiedy rezerwowy Maciej Tataj z bliska wbił piłkę głowę do bramki. To już był nokaut i kompromitacja piłkarzy z Łodzi i ich trenera.

Pogoń Siedlce - Widzew Łódź 3:1 (2:1)

Gole: Tarachulski (27.), Lewandowski (39.), Tataj (76.) - Nowak (20., z rzutu karnego)

Pogoń: Kozaczyński - Grudniewski, Dybiec Ż, Lewandowski, Guzek - Krawczyk, Dziubiński, Rodak, Djalio (84. Kaszubowski), Ratajczak - Tarachulski (68. Tataj).

Widzew: Hamzić - Augustyniak, Nowak, Del Toro - Rozwandowicz - Kozłowski, Kasprzak (72. Duda), Injac Ż (46. Batrović), Wrzesiński - Janiec, Rybicki Ż.

Sędziował: Szymon Lizak

Więcej o: