Radosław Michalski: Starego stadionu żal, ale nowy pomoże Widzewowi

- Gdy wspominam mecze na starym stadionie, to łza się w oku kręci - mówi Radosław Michalski, były piłkarz Widzewa.
PIŁKA NOŻNA. W sobotę widzewiacy rozegrają ostatni oficjalny mecz na stadionie przy ul. Piłsudskiego. Na początku przyszłego roku zacznie się bowiem rozbiórka, a w ciągu półtora roku powstanie nowoczesny obiekt. Michalski wspomina, że w połowie lat 90. ubiegłego wieku Widzew miał najnowocześniejszy stadion w Polsce: - Zwłaszcza po modernizacji na Ligę Mistrzów. Wrażenie robiła zwłaszcza kawiarnia, pierwsza w lidze z miejscami dla VIP-ów, z których można było oglądać mecz.

Michalski dziś jest prezesem Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, ale - jak sam twierdzi - mocno interesuje się losem drużyny, z którą zdobył mistrzostwo Polski po słynnym meczu na ul. Łazienkowskiej, grał w Lidze Mistrzów i Pucharze UEFA. - Pamiętam też wspaniałą atmosferę, jaką w Łodzi tworzyli kibice. Tutaj wszystkim się dobrze grało, bo był to typowo piłkarski obiekt - dodaje.

Z powodu wspomnień jeszcze bardziej niepokoi się o los drużyny. - Niestety, upadek trwa i jest coraz większy - ocenia były piłkarz, który w Widzewie rozegrał 90 meczów w ekstraklasie. - Cieszę się jednak, że powstanie nowy stadion, bo wtedy łatwiej będzie stworzyć nowy zespół, nawet zaczynając od niskiej ligi. To będzie taki impuls do działania. Gdyby został stary obiekt, Widzew mógłby popaść w zapomnienie - kończy Michalski.

Sobotni mecz z GKS Katowice ma obejrzeć 7 tys. ludzi, bo na tyle klub ma zgodę.

Więcej o: