Co w Widzewie wyczaruje trener Wojciech Stawowy?

Mając świeżo w pamięci 18 ligowych meczów Widzewa i patrząc w pierwszoligową tabelę, trudno uwierzyć w utrzymanie. Ale Wojciech Stawowy przekonuje, że to realne, i to bez czarów
PIŁKA NOŻNA. Nowy trener Widzewa z pewnością nie jest Harrym Potterem i nie ma mocy czarodzieja z Hogwartu, więc na cuda nie ma co liczyć. Mało prawdopodobne więc, by - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - drużynę rozdającą punkty zamienił w zdolną do zwycięstw. Ale przyjście Stawowego przynajmniej daje nadzieję.

Jeszcze niedawno tej nadziei nie było. Co prawda Rafał Pawlak przekonywał, że Widzew zacznie wygrywać, ale chyba tylko on w to wierzył. Nawet Sylwester Cacek przejrzał w końcu na oczy: Pawlaka pogonił i zatrudnił trenera prawdziwego. Już po pierwszym oficjalnym wystąpieniu Stawowego można stwierdzić, że klub z al. Piłsudskiego ma w końcu TRENERA, a nie jedynie p.o. trenera.

48-letni Stawowy już wziął się do roboty. - Praca trenera polega na tym, że czasem prowadzi się zespół, który walczy o najwyższe stawki. Wtedy taka praca jest przyjemniejsza, łatwiejsza. Czasami jednak zadanie jest trudne, wręcz ekstremalne. Ale trzeba je podjąć, bo po to jest się trenerem. Sytuacja Widzewa jest trudna, ale to marka. To klub, który zrobił bardzo wiele dla polskiej piłki. Takiemu się nie odmawia - mówił.

A sytuacja jest bardzo trudna? Po 18 kolejkach drużyna zamyka ligową tabelę, do bezpiecznego miejsca traci aż 13 punktów. Wygląda na to, że czary wcale nie są Stawowemu potrzebne, by osiągnąć cel. - W sporcie wszystko jest realne, nie ma rzeczy niemożliwych. Gdybym w to nie wierzył, to nie podjąłbym się tego wyzwania. Rozgrywki trwają i do rozegrania pozostało sporo meczów. Teraz mam jak najlepiej przygotować zespół, wzmocnić go - opowiada.

O wzmocnieniach też mówił, ale zanim opowiedział, jakich piłkarzy zamierza ściągnąć, wspomniał o potencjale tych, którzy są. To były słowa zaskakujące, bo chyba wszyscy mamy w pamięci "popisy" widzewiaków. - Obstawiałem Widzew jako głównego - obok Zagłębia Lubin - kandydata do awansu - wypalił nowy trener. - Potoczyło się inaczej. Ale jest tu spora grupa młodych i utalentowanych piłkarzy. Bardzo fajnych, o niezłym poziomie wyszkolenia.

I mówił dalej, już o wzmocnieniach: - Każdy zespół ich potrzebuje, każdy zespół potrzebuje dopływu świeżej krwi. Po rozmowie z Sylwestrem Cackiem mogę zagwarantować, że chcemy budować nowy, silny Widzew. To ma być mieszanka młodości i doświadczenia. Potrzebujemy uznanych i doświadczonych graczy z bogatym stażem w ekstraklasie. Mamy pomysły, listy. Rozmowy są już prowadzone. Jestem bardzo dużym optymistą, że poukładamy ten zespół tak, że będzie dobrze funkcjonować - stwierdził Stawowy.

Z piłkarzami po raz pierwszy spotkał się już wczoraj. Poinformował ich o swoich planach, przekazał, jak będą pracować. Wygląda na to, że przed nimi wyjątkowo ciężka zima. - Oni nawet sobie nie zdają sprawy z tego, jaka harówa ich czeka. Od rana do wieczora. Tylko tak można uratować ligę - zapowiadał Stawowy. Teraz widzewiacy mają tydzień wolnego, ale w przyszły poniedziałek spotkają się ponownie. Będą trenować do 17 grudnia. - Zrobię wtedy selekcję wstępną. Znam tę drużynę z zewnątrz, a teraz chcę poznać ją od kuchni. Zrobimy też badania wydolnościowe. Trzeba to zrobić, by wiedzieć, co poprawić - tłumaczył.

Później piłkarze pojadą do domów na przerwę świąteczną (ale dostaną rozpiskę zajęć i będą musieli raportować mailowo, co robią na urlopie), a okres przygotowawczy rozpoczną 6 stycznia. W planach są dwa zgrupowania - w Turcji (12 dni w styczniu) i w Uniejowie (16-22 lutego). Przypomnijmy, że w przerwie letniej Widzew nie był na żadnym obozie. Z badaniami też bywało różnie, no i prowadził go trener na emeryturze, który przez ostatnie lata uczył dzieci w gimnazjum. Wygląda na to, że Sylwester Cacek w końcu się przebudził i jednak zdecydował się ratować pierwszą ligę dla Widzewa...

Asystentem Stawowego będzie Krzysztof Przytuła. Nazwisk trenera bramkarzy i osoby odpowiedzialnej za przygotowanie motoryczne piłkarzy nowy szkoleniowiec Widzewa jeszcze nie ogłosił. - Przed nami wszystkimi bardzo ciężka praca, ale i tak wszystko zależy od piłkarzy. Od ich wiary i determinacji - mówi trener Stawowy. A jeśli razem z nimi uratuje ligę dla Widzewa, także czarodziej Stawowy.