Gdzie Widzew będzie trenował w nowym roku? Co z ośrodkiem treningowym i murawą ze starego stadionu? Dyrektor MOSiR odpowiada [WYWIAD]

Obiekty w parku 3 Maja lub niedawno oddane do użytku boisko przy ul. Potokowej - w jednym z tych dwóch miejsc od Nowego Roku powinien trenować Widzew.


ROZMOWA Z

RADOSŁAWEM PODOGROCKIM,

dyrektorem MOSiR w Łodzi

Szymon Bujalski: Widzew jest już po ostatnim meczu na stadionie przy al. Piłsudskiego, który ma zostać zburzony. Co teraz będzie robił na nim MOSiR?

Radosław Podogrocki: Przede wszystkim zabezpieczamy wszystkie rzeczy, które mają jakąś wartość i mogą się przydać na innych obiektach. Chodzi na przykład o krzesełka, ogrodzenie, płoty, kołowrotki, system monitoringu, bramki, piłkochwyty... Wszystkie prace, które chcemy zakończyć do 12 stycznia, wykonujemy tak starannie, by niczego nie zniszczyć.

Macie pomysł co zrobić na przykład ze starymi krzesełkami?

- Jeszcze nie, gdyż te krzesełka to nie jest konstrukcja samonośna. Nie można więc ich tak łatwo zabrać, przenieść i postawić w innym miejscu. Każdy, kto jest zainteresowany tymi siedziskami, musi więc samemu sprawdzić, jak mógłby je wykorzystać. Ale oczywiście w pierwszym rzędzie chcemy je wykorzystać na naszych obiektach, by podnieść ich standard. Dopiero później będziemy analizować, co z resztą. Wiem, że pozyskaniem siedzisk są zainteresowani kolekcjonerzy i myślę, że taka możliwość też będzie wchodzić w grę.

A co z resztą infrastruktury?

- Mamy kilkanaście obiektów, na których się przyda. Dla przykładu reaktywowaliśmy boisko przy Wodnym Raju na Teofilowie, gdzie przydadzą się piłkochwyty i bramki. Ogrodzenie przyda się za to przy hali przy ul. Sobolowej, bo teraz jest betonowe. Staramy się więc, by nic się nie zmarnowało.

Najważniejsze pytanie: co z treningami drużyny Widzewa? Wiadomo, że do końca roku piłkarze korzystać mogą jeszcze z obecnych obiektów. Ale co będzie potem?

- Staramy się znaleźć miejsce do treningów dla Widzewa. Nie jest to prosta sprawa, a wiele zależy chociażby od pogody. Szukamy wolnych godzin na należących do nas boiskach, ale w tej chwili to kłopot, bo są obłożone. Rozmawiamy jednak z klubami i być może skrócimy jakieś zajęcia, a być może jakiś klub zgodzi się ćwiczyć w innym miejscu. Jeśli chodzi o lokalizacje, to rozważamy park Baden-Powella, park 3 Maja i boisko na Stokach przy ul. Potokowej [oddane do użytku w połowie tego roku, kosztowało ponad 3,5 mln zł - przyp. red.]. Trochę możliwości więc jest. Mam nadzieję, że wszyscy podejdą do tematu elastycznie i zarówno Widzew, my, jak i inne kluby będą usatysfakcjonowane.

A co z głównym i bocznym boiskiem z Widzewa? Prezydent Hanna Zdanowska wspominała niedawno, że najlepiej byłoby przenieść je właśnie do parku Baden-Powella i na tereny przy ul. Niciarnianej, gdzie Widzew trenował lata temu.

- Przenoszenie boisk to rozwiązanie, które pozwala zaoszczędzić pieniądze, ale trzeba pamiętać o warunkach atmosferycznych. W tej chwili temperatura spadła poniżej zera i przenoszenie murawy w takich warunkach się nie powiedzie, bo ta trawa po prostu nie będzie miała szansy się zakorzenić. Natomiast jeżeli tylko temperatura skoczy powyżej zera i jeżeli będzie taka możliwość, to mamy już umówioną firmę, która jest w stanie przenieść murawę w nowe miejsce w ciągu trzech dni. Trzeba przy tym pamiętać, że bardzo ważna jest też podbudowa i nawodnienie. Bez tego samo przeniesienie murawy zakończyłoby się katastrofą.

Wychodzi więc na to, że w tej chwili przeniesienie murawy nie jest realne. Klub musiałby się już do tego przygotowywać, trzeba też znaleźć na to pieniądze, przeprowadzić odpowiednie procedury itp.

- To prawda. Dlatego mam nadzieję, że w przeciągu tygodnia, może dwóch, zostaną podjęte wiążące decyzje.

Jak do tego wszystkiego podchodzi Widzew? Jego szefowie wskazywali, gdzie chcieliby trenować najbardziej?

- Oczywiście klub chciałby mieć boisko tylko do swojej dyspozycji, ale dzisiaj MOSiR nie ma obiektu, który moglibyśmy udostępnić tylko Widzewowi.

Gdzie Widzewowi jest najbliżej, by trenować w styczniu?

- W styczniu? Najbliżej jest park 3 Maja i boisko na Stokach.

Ma pan zapewnienie ze strony władz miasta, że w przyszłorocznym budżecie znajdą się pieniądze na "znalezienie" dla Widzewa miejsca do treningów? Bez względu na to, czy chodzi o przeniesienie murawy, czy przystosowanie innego obiektu, czy zbudowanie ośrodka treningowego?

- To decyzja, które są poza MOSiR-em. Dopóki budżet nie zostanie zatwierdzony, trudno jest mi się w tej sprawie wypowiadać.

Gdyby w momencie rozpoczęcia budowy nowego stadionu Widzew musiał ćwiczyć poza Łodzią, bo w mieście nie ma dla niego boiska treningowego, to byłoby trochę niepoważne...

- Mogę powiedzieć tylko tyle, że robimy wszystko, by czas treningowy dla Widzewa zabezpieczyć. Żeby znalazła się dla niego i hala, i boisko do treningów. Takie jest moje zadanie i staram się mu sprostać.

Problem ze znalezieniem miejsca treningowego pokazuje, jak bardzo we wschodniej części Łodzi brakuje tego typu infrastruktury.

- Od dłuższego czasu jest taka refleksja, że na zachodzie miasta jest miejsce, gdzie możemy zaproponować nowe murawy, gdzie możemy budować nowe obiekty, natomiast we wschodniej części Łodzi rzeczywiście jest wiele do zrobienia. Taki ośrodek faktycznie bardzo by się więc przydał. Zwłaszcza że jest na nie bardzo duże zapotrzebowanie, co widzimy chociażby po obłożeniu boisk na Łodziance. A przecież to jeszcze nie jest bardzo daleki wschód, a okolice centrum. Taki ośrodek na wschód od parku 3 Maja bardzo by się więc przydał.

Pytanie tylko, czy znajdą się pieniądze w budżecie.

- Lobbuję za tym, żeby się znalazły.

Więcej o: