Sport.pl

Sławomir Szeliga o pracy Wojciecha Stawowego, nowego trenera Widzewa: "Taktyka, dyscyplina, szczerość"

- Trener Stawowy potrafi zrobić z zawodników teoretycznie słabszych naprawdę dobrych graczy. Potrafi wydobyć z zawodnika to, co ten ma najlepszego, i sprawić, by uwierzył w siebie - mówi Sławomir Szeliga, piłkarz Cracovii, a w przeszłości Widzewa
Rozmowa ze Sławomirem Szeligą, piłkarzem Cracovii, a kiedyś Widzewa

Bartłomiej Derdzikowski: Trenerem Widzewa został właśnie Wojciech Stawowy, z którym pracował pan w Cracovii...

Sławomir Szeliga: To prawda. Pracowaliśmy razem około dwóch lat. Trener Stawowy wprowadził nas do ekstraklasy.

Jakim Stawowy jest trenerem?

- Stawia przede wszystkim na taktykę, na ustawienie całej drużyny i poszczególnych piłkarzy. Lubi grę w piłkę, utrzymywanie się przy niej, grę techniczną. Ale oczywiście normalną rzeczą jest, że u trenera Stawowego trzeba też biegać i walczyć. Na pewno nie jest to jednak kopanie piłki do przodu i walka o nią pod bramką przeciwnika. Trener lubi, gdy jego piłkarze podchodzą pod nią krótkimi podaniami.

Słynna tiki-taka Stawowego.

- Dokładnie.

Do tego trzeba mieć chyba w drużynie dobrych technicznie piłkarzy. A w Widzewie...

- Oczywiście, żeby tak grać, piłka nie może w grze przeszkadzać, trzeba mieć niezłe umiejętności techniczne. Ale ważna jest też kwestia odpowiedniego ustawienia się na boisku. Poza tym trener Stawowy potrafi zrobić z zawodników teoretycznie słabszych naprawdę dobrych graczy. Potrafi wydobyć z zawodnika to, co ten ma najlepszego, i sprawić, by uwierzył w siebie.

Czego trener nie lubi u piłkarzy? Czym łatwo mu podpaść?

- Na pewno na treningach jest u niego dyscyplina. Nie ma taryfy ulgowej. Cały czas trzeba być skoncentrowanym i słuchać tego, co trener mówi i przekazuje. W Cracovii zdarzało się, że trener, widząc, że ktoś nie uważa, pytał na wyrywki, co właśnie powiedział. Jak ktoś tego nie wiedział, to trener go dyscyplinował. Ale nie robił tego złośliwie. Chodziło mu po prostu o to, byśmy byli maksymalnie skoncentrowani i byśmy jak najszybciej załapali, co ma nam do przekazania, byśmy zrozumieli jego filozofię i pomysły. Wszystko to dla dobra drużyny.

Trener Stawowy zapowiedział już, że piłkarzy Widzewa czeka ciężka zima, ciężka praca w okresie przygotowawczym. Rzeczywiście widzewiacy powinni się bać?

- Wiadomo, że okres przygotowawczy nigdy nie jest lekki, bo trzeba się przygotować na całą rundę. Zwykle wtedy treningi są ciężkie. U trenera Stawowego dużo jest jednak zajęć z piłkami, gier mniejszych lub większych. Właściwie na każdych zajęciach. To oczywiście też męczące, ale na pewno u trenera Stawowego nie ma biegania po górach, w śniegu. On stawia przede wszystkim na elementy piłkarskie, operowanie piłką. Podejrzewam, że w Widzewie będzie podobnie.

Słyszałem już kilka opinii, że trener Stawowy lubi rozmawiać z piłkarzami, z którymi pracuje, nie tylko o piłce.

- To prawda. Można z nim porozmawiać na każdy temat. Zawsze wysłucha i pomoże. Nie pamiętam, by komuś odmówił rozmowy. I na pewno lubi szczerość. Jeśli ktoś jest wobec niego w porządku, to on zapewne odwdzięczy się tym samym.

Z pana słów wynika, że go pan lubi.

- Bardzo go lubię i szanuję. W Cracovii dużo mnie nauczył.

Odszedł pan z Widzewa w 2008 roku. Śledzi pan jeszcze jego wyniki?

- Oczywiście. Zawsze sprawdzam w internecie, jak mu poszło. Ostatnio nie idzie Widzewowi najlepiej, ale w piłce nożnej już tak jest. W Cracovii też były momenty gorsze i lepsze i też mamy swoje problemy. Mam nadzieję, że teraz łódzkiej drużynie będzie się wiodło lepiej.

Może Stawowy pomoże...

- To naprawdę dobry trener. Trzymam kciuki, by dobrze mu w Widzewie poszło. Ważne, by chłopaki szybko zrozumieli jego piłkarską filozofię. Wtedy zaczną wygrywać.

* Sławomir Szeliga ma 32 lata, jest piłkarzem Cracovii. W Widzewie występował w latach 2005-2008

Więcej o:
Komentarze (1)
Sławomir Szeliga o pracy Wojciecha Stawowego, nowego trenera Widzewa: "Taktyka, dyscyplina, szczerość"
Zaloguj się
  • jazz1910

    Oceniono 18 razy 14

    Przyjemna laurka.. Swoją droga bardzo żałowałem i żałuję że Szeliga u nas nie został. Zawsze dawał z siebie maksimum, grał fajną piłkę. Ale wówczas był trochę za słaby -pozornie, bo tak naprawdę na jego pozycji nie pojawiła się żadna gwiazda... teraz byłby nią ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX