Sport.pl

Widzew - CCC Polkowice 99:98. Kto nie widział, niech żałuje

- Kto nie przyszedł, niech żałuje - uważa Adam Ziemiński, trener Widzewa, po meczu CCC Polkowice
KOSZYKÓWKA. W 10. kolejce ekstraklasy kobiet koszykarki Widzewa sprawiły ogromną niespodziankę, pokonując u siebie aktualnego wicemistrza Polski CCC Polkowice. Mecz był bardzo dramatyczny, do rozstrzygnięcia potrzebne były aż dwie dogrywki. - Wprawdzie rywalki mają mały dołek formy, ale to nie zmienia faktu, że po prostu byliśmy lepsi od utytułowanego przeciwnika - przyznaje Adam Ziemiński, trener Widzewa. - To było bardzo emocjonujące widowisko. Kto nie przyszedł, naprawdę niech żałuje.

Według Ziemińskiego kluczem do wygranej była ogromna determinacja jego zawodniczek, które pokonały rywalki ledwie w siedmioosobowym składzie. W drużynie są bowiem kontuzje i choroby.

Do zwycięstwa Widzew poprowadziła Adrianne Ross, która zdobyła 23 punkty. Niestety, Amerykanka odejdzie z Widzewa, bo postanowiła, że nie przedłuży umowy z klubem. - Niestety nie stać nas na nią - nie owija w bawełnę Ziemiński.

Łodzianki są na dziesiątym miejscu w tabeli ekstraklasy, a CCC - na czwartym. Wygrana z drużyną z Polkowic była dopiero pierwszą w tym sezonie w hali Parkowej. Wcześniej łodzianki przegrały w niej z MKK Siedlce i Wisłą Kraków. Później grały aż siedem meczów na wyjazdach, bo obiekt przy ul. Małachowskiego był zajęty.

Do końca roku widzewianki czekają jeszcze wyjazdowe mecze z Basketem Gdynia i MKK Siedlce. - Na pewno wygrana z CCC poprawi nasze nastroje. Tym bardziej że ostatnio cyklicznie przegrywaliśmy. Dla nas teraz liczy się tylko mecz w Gdyni, bo Basket to nasz najgroźniejszy rywal w walce o utrzymanie - mówi trener Widzewa.

Więcej o: