Sport.pl

Wojciech Stawowy, trener Widzewa, dla Łódź.sport.pl: "Brakuje mi ośmiu piłkarzy" [WYWIAD]

Potrzebuję graczy, których CV jest tak mocne, że samo ich wejście do szatni automatycznie podniesie rywalizację. Chcę piłkarzy, którzy już coś do piłki wnieśli i wniosą coś do naszej drużyny - mówi Wojciech Stawowy, trener Widzewa
Rozmowa z Wojciechem Stawowym, trenerem Widzewa

Bartłomiej Derdzikowski: Za panem dziesięć dni treningów z drużyną. Już wszystko pan o niej wie?

Wojciech Stawowy: Oczywiście, że wszystkiego nie wiem. Ludzie czasem poznają się latami i wciąż wszystkiego o sobie nie wiedzą. W Widzewie będziemy się dalej poznawać, ale to jasne, że wiem już znacznie więcej niż te dziesięć dni temu. Znam też o wiele lepiej niż wcześniej potencjał tego zespołu i dokonałem też tego, co było moim głównym celem, czyli wstępnej selekcji. Już wiem, na kim będę chciał budować drużynę i przyszłość, a kto będzie musiał poszukać sobie czegoś już poza Widzewem.

Zanim o personaliach, to spytam, czy coś pana zaskoczyło przez te dziesięć dni?

- Na pewno jestem zdziwiony, że zespół, w którym jest spora grupa fajnych, utalentowanych i wysoko zaawansowanych technicznie piłkarzy, jest tak nisko w tabeli. Zresztą byłem tym zdziwiony już wtedy, gdy obserwowałem drużynę z zewnątrz, a teraz, gdy znam ją lepiej, gdy widzę piłkarzy na treningach, jestem zdziwiony tym bardziej.

Gdyby dziś miał pan określić potencjał drużyny, to o co powinna walczyć w pierwszej lidze?

- Na pewno, by walczyć o ekstraklasę, trzeba być bardzo dobrze przygotowanym. Czy Widzew był przygotowany? Trudno mi to oceniać, bo mnie tutaj nie było. Jestem teraz i myślę, że z tym potencjałem piłkarskim - chodzi mi o grupę piłkarzy, których wyselekcjonowałem - to na pewno Widzew nie powinien być zagrożony spadkiem. Do tego, przy odpowiednich wzmocnieniach, mógłby walczyć o coś więcej.

Do pana drużyny nie załapie się dziewięciu piłkarzy...

- Nie jest tak, że są to słabi zawodnicy. To chłopcy, którzy potrafią grać w piłkę i na pewno znajdą miejsce dla siebie w innych klubach. Ale trener dobiera zawodników do pewnej koncepcji. Nie każdy do niej pasuje. Podam przykład Adama Dudy, który w Widzewie się zaciął, ale przecież potrafi strzelać gole. To jednak zawodnik do innej gry, niż ja preferuję. To klasyczna dziewiątka, która bazuje głównie na dośrodkowaniach. Adam miałby w Widzewie problemy z regularną grą. To samo dotyczy Borisa Dosljaka, Cristiana Del Toro, Wołodymira Pidwirnego, Jakuba Czaplińskiego, Mateusza Ławniczaka, Mateusza Stępnia, Damiana Ceglarza i Mateusza Wlazłowskiego. Jestem przekonany, że wielu trenerów, gdy dowie się, że z naszego klubu odchodzą ci piłkarze, to będę chcieli ich u siebie.

Jestem trochę innego zdania, ale nie będę dyskutować z fachowcem. Jak ci piłkarze zareagowali, gdy dowiedzieli się, że nie ma dla nich miejsca w Widzewie?

- Przedstawiłem jasno swoje zasady, więc nikt nie może być niczym zaskoczony. Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz, to powiedziałem piłkarzom, że chcę przeprowadzić pierwszą selekcję i każdy ma czas, by pokazać się z jak najlepszej strony. W kolejnym etapie, na początku tygodnia, grupa graczy usłyszała, że są daleko od kadry. Z każdym w niedzielę rozmawiałem indywidualnie. Teraz zapadły decyzje. Dziś mamy 17 grudnia, każdy ma dużo czasu na to, by znaleźć sobie nową pracę. Myślę, że to uczciwe.

Ktoś się uratował?

- Arek Kasperkiewicz i Konrad Wrzesiński. Obaj przekonali mnie, że mogą być wartościowymi zawodnikami do rywalizacji.

Oczywistym jest, że piłkarze, z których pan zrezygnował, robią miejsce nowym. Co ze wzmocnieniami?

- Zawsze powtarzam swoim zawodnikom, że powinna ich cechować cierpliwość i konsekwencja. Dlatego apeluję o cierpliwość.

Kibice nie są cierpliwi, kibice chcą "newsa".

- Rozumiem to, ale "news" musi być sprawdzony. Nie mogę opowiadać bajek, dawać sztucznych nadziei, albo mówić o czymś, co nie jest realne. Pamiętamy, że Widzew jest w pierwszej lidze i to na ostatnim miejscu. Chcę sięgnąć po piłkarzy z ekstraklasy, którzy nie łapią się w swoich drużynach, ale trzeba mieć świadomość, że w pierwszej kolejności oni czekają na propozycje z ekstraklasy. To nie jest tak, że w weekend liga zakończyła rozgrywki, a ja mam już gotową listę piłkarzy, którzy na pewno do nas trafią. To będzie proces dłuższy. 7 stycznia, gdy zaczniemy okres przygotowawczy, na pierwszym treningu na pewno nie będzie piłkarzy uznawanych za spektakularne wzmocnienia. Trzeba się za to spodziewać kilku młodych piłkarzy na testy. Myślę, że kadra będzie kompletna przed wyjazdem na zgrupowanie do Turcji 19 stycznia.

Nazwiska piłkarzy, którzy mieliby wzmocnić Widzew, już się pojawiają...

- Niektóre są dla mnie dużym zaskoczeniem. Choćby Dariusza Pietrasiaka czy Bartka Dudzica. Nie pokrywają się z moimi zainteresowaniami. Mogę obiecać, że jak tylko będzie wiadomo, że jakiś zawodnik do nas trafi, to podam jego nazwisko jak najszybciej, by zaspokoić ciekawość kibiców. Na pewno nie będę spekulować.

A Bartosz Ława, Dawid Plizga i Michał Renusz?

- To zawodnicy, którzy są w kręgu moich zainteresowań. Zastanawiam się nad nimi, ale trzeba pamiętać, że oni też się zastanawiają, czy do Widzewa przychodzić.

Sytuacja pana drużyny nie zachęca do tego, by do niej dołączać...

- Oczywiście zachęcając jakiegoś zawodnika do przyjścia do Widzewa, nie mogę nikomu obiecać, że na pewno nie spadniemy. Patrzę realnie na sytuację. Zrobimy wszystko, by Widzew uratować. Też nie chcę mieć w CV spadku do drugiej ligi i widzę szansę na utrzymanie. Jeśli piłkarze też będą ją widzieć i jeśli - tak jak ja - będą chcieli pomóc, to będę się z tego powodu bardzo cieszył. Nie potrzebują zawodników, którzy przyjdą do Widzewa, by sobie pograć przez pół roku, bo gdzie indziej nie mogli, i skasować pensje. Potrzebują takich, którzy chcą ze mną budować zespół.

Ilu nowych piłkarzy pan potrzebuje?

- Chciałbym, aby kadra liczyła 25 zawodników, w tym trzech bramkarzy. Brakuje mi ośmiu piłkarzy, w tym jednego bramkarza. Potrzebuję piłkarzy, których CV jest tak mocne, że samo ich wejście do szatni automatycznie podniesie rywalizację. Na tę chwilę nie szukamy młodych i utalentowanych chłopaków, bo takich już mamy sporo. Chcemy piłkarzy, którzy już coś do piłki wnieśli i wniosą coś do naszej drużyny.

Jest pan w stałym kontakcie z prezesem Sylwestrem Cackiem czy na razie dał panu spokój?

- Kontaktujemy się regularnie. Jeśli mam przygotowany konkretny materiał, to kontaktuję się z prezesem, bo to konkretny człowiek. I cały czas przygotowuję listę piłkarzy. Jeśli będzie kompletna, to pójdą z nią do prezesa. Panu Cackowi bardzo zależy, by budować zespół i m.in. dlatego przyszedłem do Widzewa. On chce mieć w końcu drużynę, której po sezonie czy dwóch nie trzeba będzie budować na nowo. Tylko taką, którą będzie można budować sukcesywnie i regularnie piąć się w górę.

Wszystko to brzmi pięknie, tyle że prezes Cacek buduje tę swoją drużynę z kolejnymi trenerami już ponad 7 lat, a w tej chwili jest na dnie pierwszej ligi. Oczywiście nie chcę pana zniechęcać...

- Nie zniechęca mnie pan. Ze wszystkiego zdaję sobie sprawę. Wiem, że trenerzy, którzy byli tutaj przede mną, przedstawiali podobne wizje. Ale w życiu trzeba mieć wiarę. Gdybym jej nie miał, to wszystkich musiałbym podejrzewać o to, że są nieuczciwi i musiałbym do wszystkich podchodzić z dystansem. Wtedy nic nie udałoby się zrobić. Może w końcu do Widzewa przyszedł trener, który ten zespół zbuduje? Trzeba mieć taką nadzieję. Myślę, że doszło już do takiej sytuacji, że na kolejne błędy nie można już sobie pozwolić. Widzew nie może już spadać niżej. To wielka marka. Buduje się nowy stadion i budować się musi nowa historia.

Na koniec spytam o pana niedawną wypowiedź, która wielu rozśmieszyła. Stwierdził pan, że jeśli uda się w tym sezonie utrzymać, to w kolejnym celem drużyny będzie awans do ekstraklasy, a za trzy lata eliminacje Ligi Mistrzów. Uczciwie mówię, że też się śmiałem.

- Powiedziałem to świadomie. Nie podpisałem z Widzewem długiego kontraktu tylko po to, by go wypełnić. Chcę tutaj coś zrobić i nie uważam, by była to wizja, z której należy się śmiać. Owszem, patrząc na dzisiejszą sytuację drużyny, to można się uśmiechnąć, a nawet współczuć temu panu z wąsem, który to mówi, ale jeśli ktoś się nad tym zastanowi, to zauważy, że nie jest to pozbawione logiki. Jeśli się utrzymamy, to w kolejnym sezonie zrobimy wszystko, by walczyć o ekstraklasę. Dalej będziemy też wzmacniać drużynę, budować ją. Jeśli uda się wrócić do ekstraklasy, może na otwarcie nowego stadionu, to dlaczego mam nie walczyć o mistrzostw Polski? Czy to jakaś sensacja, że chcę stawiać sobie i drużynie nowe cele? O co mamy walczyć? O utrzymanie? Pomijam kwestie budżetu, kwestie kadrowe, ale przecież po to piłkarz wychodzi na boisko, by wygrywać. Muszę im dawać dobry przykład. A trzy lata to kupa czasu, to aż sześć okresów przygotowawczych.

Życzę więc panu sześć okresów przygotowawczych albo i więcej w Widzewie. Niestety jeszcze żadnemu trenerowi w erze Sylwestra Cacka się to nie udało.

- Może mi się uda... Dziś się wszyscy śmieją z moich planów, ale co zrobią wtedy, gdy jednak się uda? Niech nie przychodzą wtedy poklepać nas po plecach. A do kibiców Widzewa apeluję o większą wiarę w drużynę, klub, trenerów. Ta wiara będzie nam bardzo potrzebna. Każdy klub przechodzi kiedyś kryzys i trzeba go przezwyciężyć razem. To powinno być naszą siłą.

Więcej o:
Komentarze (48)
Wojciech Stawowy, trener Widzewa, dla Łódź.sport.pl: "Brakuje mi ośmiu piłkarzy" [WYWIAD]
Zaloguj się
  • 7abc7

    Oceniono 39 razy 13

    Powoli krok po kroku może się odbuduje WIELKI WIDZEW. Natomiast łks zostawiłbym koszykówkę i siatkówkę, miło by było pójść na dobrą siatkówkę, może prezydent to przemyśli i postawi na dwa kluby jeden z dobrą piłką drugi z dobrą siatkówką.

  • Tomasz Malonek

    Oceniono 16 razy 8

    Gdyby dobre wzmocnienia dostał Skowronek (i przyszedł od razu po Mroczkowskim) to drużyna nie spadła by z Eklasy. Bez sensu jest taka strategia gaszenia pożarów - dzisiaj trzeba wydac więcej (nie mając dodatkowo wpływów z C+) niż trzeba było wydac gdy odchodził Mroczkowski aby utrzymać się w Eklasie.

  • wielkiwidzew-ap2013

    Oceniono 19 razy 5

    Panie Stawowy, życzę powodzenia w realizacji pana planów. Najpierw niech pan utrzyma Nasz Widzew w tej I lidze, a potem się zobaczy. Na razie najważniejsze jest UTRZYMANIE. PozdRo dla Widzewiaków. Widzew > AP łks

  • fanatyk_99

    Oceniono 16 razy 2

    "Do tego, przy odpowiednich wzmocnieniach, mógłby walczyć o coś więcej." - od razu o LM z 1 ligi panie trenerze! ;-)

  • bzyk997

    Oceniono 1 raz 1

    to sobie ich narób i urodź. Tylko trzech piłkarzy ma Widzew oj ta oj ta. Nieprawdą jest że Widzew nie ma "dodatkowo wpływów C+". Jak to nie ma a Krzysiu Przytuła to nic.

  • fanatyk_99

    Oceniono 15 razy -1

    "Rozumiem to, ale "news" musi być sprawdzony. Nie mogę opowiadać bajek, dawać sztucznych nadziei, albo mówić o czymś, co nie jest realne. Pamiętamy, że Widzew jest w pierwszej lidze i to na ostatnim miejscu."
    A przecież niedawno opowiadał pan bajki o Lidze Mistrzów...a przecież jedno wyklucza drugie:D

  • ajzyk1922

    Oceniono 39 razy -23

    Zwolnił 9-ciu a brakuje mu 8-miu...
    Powstali 1922 a pucują się do 1910...
    Winni są 40mln a oddają 20...

    To się może podobać na wichurach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX