Sport.pl

Widzew przegrał ważny mecz. Ross raz dla Łodzi, raz dla Ślęzy

Koszykarki Widzewa miały rozpocząć od wygranej powrót do swojej hali. Gospodyniom zabrakło kilku sekund, by pokonać Ślęzę Wrocław.
- Ross dała nam wygraną we Wrocławiu, a po jej rzucie teraz przegraliśmy rewanż że Ślęzą - przyznał po meczu Ryszard Andrzejczak, prezes sekcji koszykówki Widzewa. Od początku było widać, że wrocławianki nie mają zamiaru podarować widzewiankom wygranej. Szybko objęły prowadzenie 6:0, a dla gospodyń wtedy dopiero pierwszy punkty zdobyła Sara Boothe. Była to jej kwarta, bo Amerykanka trafiała często z półdystansu i w tej części meczu zdobyła 10 punktów. To głównie dzięki Boothe Widzew po 10 minutach prowadził 28:22.

Później trwała walka kosz za kosz, a prawdziwe emocje były dopiero w ostatniej minucie. Wówczas Widzew po rzutach Roksany Schmidt prowadził 73:70, a po chwili Ślęza zdobyła cztery punkty (Jhasmin Player, Adrianne Ross), ale w następnej akcji widzewianki miały ogromną szansę na zwycięstwo. 13 sekund przed końcową syreną Cecilia Okoye wykonywała dwa rzuty wolne, ale trafiła tylko jeden. Wydawało się, że będzie jednak dogrywka, bo do końcowej syreny pozostały zaledwie niecałe cztery sekundy. Wówczas Paulina Pawlak, wychowanka MKS Jedynka Łódź, po faulu Angeli Rodriguez wprowadziła piłkę do gry z linii bocznej, która zagrała do Ross, a ta spod kosza zdobyła zwycięskie punkty.

W ekipie gospodyń zadebiutowała rozgrywająca Rodriguez, która przy większym zgraniu z zespołem może być silnym punktem drużyny. Czego zabrakło, aby wygrać? Przede wszystkim punktów zdobytych po stratach (5-18) i po szybkim ataku (0-15).

Widzew - Ślęza Wrocław 74:76

Kwarty: 28:22, 15:18, 12:17, 19:19

Widzew: Boothe 18, Schmidt 13, Okoye 11, Kenig 10, Bilotserkiwska 8, Niedzielska 8, Rodriguez 6.

Ślęza: Player 22, Pawlak 13, Nwagbo 10, Ross 9, Czarnecka 8, Mistygacz 8, Głocka 4, Śnieżek 2.

Więcej o: