Sport.pl

"Gdzie zagra Widzew wiosną?", odc. 1398. "ŁKS odpada, Widzew wciąż szuka poza Łodzią"

Wciąż nie wiadomo, gdzie w rundzie wiosennej będzie grał Widzew. Stadionem ŁKS-u nie jest zainteresowany i dalej szuka poza Łodzią. Pytanie, czy zdąży
PIŁKA NOŻNA. Zimowa telenowela "Gdzie Widzew zagra wiosną?" rozwija się w najlepsze. Łódzki klub musi znaleźć zastępczy stadion, na którym będzie grał w roli gospodarza w pierwszej lidze. Przy al. Piłsudskiego rozpoczęła się bowiem budowa nowego obiektu, który oddany do użytku ma zostać dopiero w listopadzie 2016 roku.

Działaczom Widzewa nie udało się porozumieć w władzami Piotrkowa, więc szukają innych lokalizacji, m.in. w Byczynie, Kutnie i Aleksandrowie. Czas ucieka nieubłaganie, bo pierwszy mecz w roli gospodarzy widzewiacy rozegrają 7 lub 8 marca. Jednak już miesiąc wcześniej działacze muszą załatwić wszystkie formalności: uzyskać zgodę właściciela obiektu, PZPN, policji i stacji telewizyjnej, która transmituje mecze pierwszej ligi. Czasu naprawdę pozostało niewiele.

A sprawa jest tym bardziej trudna, że nowy obiekt trzeba dostosować do wymogów pierwszej ligi, a Widzew nie kwapi się z wydawaniem na to swoich pieniędzy. Dlatego upadł temat gry w Piotrkowie, chociaż PZPN pozytywnie ocenił obiekt tamtejszego OSiR-u.

Z Piotrkowa Widzew pojechał do Byczyny, niedaleko Poddębic, gdzie jest nowy ośrodek piłkarski, ale niespełniający wymogów pierwszej ligi. Obejrzał go przedstawiciel PZPN-u i nie był optymistą. Napisał raport i na jego podstawie w ubiegłym tygodniu Komisja Licencyjna boisko w Byczynie odrzuciła (mówi o tym w wywiadzie jej wiceprzewodniczący Jan Popiołek).

W Widzewie wciąż zachowują jednak spokój. - Bierzemy pod uwagę kilka lokalizacji, wciąż także boisko w Byczynie. Nie spełnia wymogów? Żaden stadion w województwie, poza obiektem GKS Bełchatów, nie spełnia wymogów pierwszej ligi. Na każdym z nich trzeba coś zrobić, w mniejszym lub większym stopniu. Zdajemy sobie z tego sprawę. W ciągu kilku dni powinniśmy zakończyć ten temat - zarzeka się Michał Kulesza, rzecznik prasowy łódzkiego klubu.

W Bełchatowie Widzew też pytał o wynajęcie stadionu, ale na tym się skończyło. W Kutnie meczów pierwszoligowych nie chcą.

Piotr Sęczkowski, burmistrz Poddębic, któremu podlega obiekt w Byczynie: - PZPN wykluczył nasze boisko? Nie wiedziałem. Widzew nas nie informował. W tym tygodniu mamy rozmawiać o wynajęciu. Jesteśmy umówieni.

Także w tym tygodniu Pawła Młynarczyka z Widzewa spodziewają się w Aleksandrowie Łódzkim. - Na pewno na tę chwilę nie ma żadnej decyzji, jak informowały niektóre portale. Owszem, był u nas pan Grzegorz Waranecki z rady nadzorczej Widzewa, ale to była raczej jego prywatna inicjatywa, a nie oficjalna wizyta przedstawiciela klubu. Z panem Młynarczykiem mamy się w tym tygodniu spotkać i porozmawiać - mówi "Wyborczej" Jacek Lipiński, burmistrz Aleksandrowa. - Zaznaczam jednak, że nasz obiekt nie spełnia odpowiednich wymogów i nasze miasto nie będzie płacić, by go do nich dostosować. Oczekujemy też pieniędzy za wynajem. Poza tym muszą się wypowiedzieć policja i PZPN. Ale nie mówimy "nie". Porozmawiamy.

- Widzew musi jak najszybciej znaleźć stadion. Nie ukrywam, że poważnie się o to martwimy - mówi "Wyborczej" Adam Kaźmierczak, wiceprezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej. I dodaje: - Czasu jest bardzo mało i chyba nie będzie wyjścia i Widzewowi pozostanie stadion przy al. Unii.

Tam co prawda trwa budowa nowoczesnej trybuny (oddana ma zostać w lipcu), ale trzecioligowi piłkarze ŁKS w tym czasie mogą rozgrywać swoje mecze na boisku obok. - Ten obiekt ma m.in. monitoring, co jest bardzo ważne dla policji. Oczywiście należałoby poczynić pewne inwestycje, jak choćby wydzielenie miejsca dla VIP-ów i zainstalowanie internetu, ale to wszystko jest do zrobienia - uważa Kaźmierczak.

Radosław Podogrocki, dyrektor MOSiR, który zarządza stadionem przy al. Unii, wyklucza jednak taką możliwość. Tym bardziej że - jak twierdzi - Widzew nie jest zainteresowany takim rozwiązaniem. Potwierdza to Michał Kulesza, rzecznik prasowy klubu z al. Piłsudskiego. - Dotychczas braliśmy pod uwagę tylko obiekty poza Łodzią. Wiemy przecież, że przy al. Unii trwa budowa - mówi Kulesza.

Podogrocki zapewnia za to, że Widzew może liczyć na pomoc MOSiR-u w innej kwestii. - Wiemy, że klub stara się o obiekt poza Łodzią i chciałby skorzystać z należących do nas elementów infrastruktury. Chodzi o kołowrotki, system dostępowy czy monitoring. Czekamy na ostateczną decyzję, czy Widzew chce je od nas wypożyczyć. Jeżeli tak, to w każdym momencie będzie mógł z nich skorzystać. Nie będzie problemu z wypożyczeniem tego sprzętu do innego miasta.

Wciąż nie wiadomo jednak do którego...

To Widzew ma problem, a nie PZPN

Bartłomiej Derdzikowski: W ubiegłym tygodniu zajmowaliście się w PZPN m.in. sprawą Widzewa i jego zastępczego stadionu. Łódzki klub chciał rozgrywać mecze w Byczynie...

Jan Popiołek: Nie wyraziliśmy zgody na grę Widzewa w Byczynie. Ten obiekt nie spełnia pierwszoligowych warunków i brakuje mu za dużo, by je spełniał. Klub został o tym poinformowany i zobowiązany do znalezienia innego stadionu.

Do kiedy działacze mają na to czas?

- Na pewno nie jest go zbyt dużo. W Widzewie wiedzą, jak wygląda zgłoszenie stadionu do rozgrywek, ile potrzeba czasu, by uzyskać zgodę na zorganizowanie imprezy masowej itp.

Jakie inne obiekty zastępcze zgłaszał Widzew? Bełchatów, Kutno, Aleksandrów?

- W województwie łódzkim jest sporo obiektów, które mogą spełniać wymogi. My na pewno nie będziemy Widzewowi wskazywać, gdzie mają grać. To rola klubu. Poza tym za tą decyzją stoją pieniądze i to działacze wiedzą najlepiej, ile tych pieniędzy mogą wydać, by przystosować stadion do rozgrywek. Przypominam też o bardzo ważnym fakcie, że obiekt musi spełniać także wymogi stacji telewizyjnej, która transmituje mecze pierwszej ligi. Widzew może na boisku prezentować się słabo, ale i tak jest medialnie atrakcyjny.

Nie jest pan zaniepokojony tym, że poszukiwanie stadionu trwa już tak długo?

- W Widzewie mają świadomość, że wkrótce mogą nie mieć gdzie grać, bo czas się skończy, ale nie sądzę, by tak się stało. Nam, czyli PZPN-owi, zależy, by ta sprawa zakończyła się jak najszybciej i oczywiście pozytywnie dla klubu. Wydaje mi się, że w tym przypadku bardzo dużo zależy od pieniędzy. Widzew chce załatwić tę sprawę jak najniższym kosztem. W klubie twierdzą, że w przyszłym sezonie będą mogli grać na stadionie ŁKS. Wiadomo jednak, jak jest z budowami tego typu, może być poślizg, inne problemy itp. Nie zmienia to wszystko faktu, że rundę wiosenną obecnych rozgrywek Widzew musi gdzieś rozegrać.

Czy podczas posiedzenia komisji, gdy odrzuciliście Byczynę, przedstawiciele łódzkiego klubu zaproponowali od razu inne miejsce?

- Nikogo z Widzewa nie było. Paweł Młynarczyk zawiadomił nas, że nie może dojechać, i podjęliśmy decyzję samodzielnie. Później poinformowaliśmy o niej klub. Rozmawiałem później z panem Młynarczykiem i myślę, że niedługo przedstawi nam inną propozycję.

Nie chce mi się wierzyć, że nikt z Widzewa nie przyjechał do Warszawy... To przecież bardzo ważna sprawa!

- Też nas to trochę zdziwiło, ale cóż mamy zrobić?

Kiedy jest graniczna data, by tę sprawę załatwić ostatecznie?

- Myślę, że 10 lutego wszystko musi być już rozstrzygnięte. Zastanawiam się tylko, kiedy Widzew zamierza uzyskać wszystkie potrzebne pozwolenia - na imprezę masową itp. Ale to naprawdę problem klubu, a nie nasz.

* Jan Popiołek jest wiceprzewodniczącym Komisji Licencyjnej PZPN zajmującym się pierwszą ligą

Więcej o:
Komentarze (66)
"Gdzie zagra Widzew wiosną?", odc. 1398. "ŁKS odpada, Widzew wciąż szuka poza Łodzią"
Zaloguj się
  • j0922

    Oceniono 87 razy 33

    Jak można torpedować budowę Stadionu przy alei Unii, a potem błagać na kolanach o pozwolenie na grę na Nim?
    Można. Pozwala na to "honor" Widzewa rodem z chlewni (przepraszam wszystkie świnie).

  • kossaga

    Oceniono 66 razy 30

    Radosław Podogrocki, dyrektor MOSiR, który zarządza stadionem przy al. Unii, wyklucza jednak taką możliwość..

    Bezdomny RTS Byczyna w A klasie wystarczy wam boisko za stodołą sołtysa w Bedoniu

    bye bye czerwony nie w modzie bo czerwony to złodziej...

  • saha07

    Oceniono 54 razy 24

    Dziennikarze się bardziej przejęli niż ich pseudodziałacze haha beka z was po całości i to z dnia na dzień.. a od Al. Unii wara i sto ch..ji w bok !!!

  • piastow1908ruda

    Oceniono 65 razy 21

    jestem ciekaw gdzie są ci wszyscy pierdzewiacy którzy krzyczeli że ŁKS jest bezdomny hehe

  • 123plum

    Oceniono 56 razy 18

    na al. Unii można ich wpuścić tylko po to żeby posprzątali po niedzielnym meczu jedynego ŁÓDZKIEGO KLUBU SPORTOWEGO!

  • fanatyk_99

    Oceniono 39 razy 17

    Cacek to szczwany lis, a Widzew nie ma honoru...cała piłkarska śmieje się z was...przez ostatnie lata robicie z siebie pośmiewisko i liczycie, że ktos was będzie szanował. Od poczatku taki był plan prezesa żeby wyczekać do końca i suma sumarum grać na ŁKSie. Rozgyrwajcie mecze na aleja Unii ale władze Łodzi niech natychmiast wstrzymaja budowe stadionu na Widzewie, zaorac, zrobic boiska treningowe, cała inwestycja powinna powstać na ŁKSie. I tak nie macie już nic...poza prezesem ;-)
    Widzew to wy, a nie Cacek....a wy się sami ośmieszacie pozwalając na to!
    Dopiero protestowaliście przeciwko budowie stadionu miejskiego na aleja Unii, a teraz mówicie chcielibyśmy grać na stadionie miejskim na ŁKSie :)
    Widzew to wy....a wy się sami ośmieszacie!
    Żal panowie, żal patrzeć, że się godzicie na to...

  • bruna5

    Oceniono 20 razy 14

    Tacy wielcy, rzekomo wszędzie kochani, a nikt ich nie chce? Nawet tam, gdzie jak twierdzą mają najwięcej fanów? Zawsze się szczycili podłódzkimi FC.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX