Widzew Łódź. Bernhardt - tak, Lisowski - być może

Tomasz Lisowski jest gotowy wrócić do Widzewa. Jeszcze bliżej gry w nim jest Edgar Bernhardt.
PIŁKA NOŻNA. 28-letni Niemiec urodzony w Kirgistanie, który ma też rosyjskie obywatelstwo, wczoraj dołączył do trenujących w tureckiej Antalyi widzewiaków.

Bernhardta kibice w Polsce znają z występów w Cracovii. Właśnie w krakowskim klubie poznał się z Wojciechem Stawowym, obecnym trenerem Widzewa. Bernhardt w barwach Cracovii grał w pierwszej lidze i ekstraklasie. W sumie zaliczył 52 występy i osiem goli. - Pamiętamy go jako dynamicznego, szybkiego ofensywnego pomocnika. Gdy był zdrowy i w formie, to naprawdę spisywał się nieźle. Z pewnością może być wzmocnieniem pierwszoligowej drużyny - uważa Andrzej Klemba, dziennikarz krakowskiej "Wyborczej" i Kraków.sport.pl.

Po odejściu z Cracovii, z którą rozstał się ostatniego lata, Bernhardt grał w fińskim FF Jaro. Wcześniej występował już w tym kraju, ale też w Niemczech i Holandii. Skoro dołączył do widzewiaków w Turcji, to jasne jest, że jest blisko gry w łódzkiej drużynie.

Trochę dalej do powrotu do niej ma Tomasz Lisowski, ale wczoraj ten dystans się skrócił. Byłemu widzewiakowi (grał w Łodzi od czerwca 2007 do stycznia 2011 roku) marzył się powrót do ekstraklasy, do Korony Kielce, ale jej trener Ryszard Tarasiewicz uznał, że Lisowskiego w tej chwili nie potrzebuje. - Tomek nieźle wygląda motorycznie, ale u nas miałby problem z regularną grą. A w jego przypadku, po kontuzji, jest to niezwykle ważne. Uznaliśmy, że dobrze będzie, jeśli wiosną znajdzie klub, gdzie będzie mógł regularnie występować, a latem być może wrócimy do tematu jego powrotu do Korony - tłumaczył Tarasiewicz.

Lisowski szukał więc innego klubu. W grę wchodziła m.in. Sandecja Nowy Sącz. Widzewowi piłkarz miał dać odpowiedź do wczoraj. I dał odpowiedź pozytywną. Teraz przed nim i działaczami rozmowy o kontrakcie. Stawowy już kilka razy powtarzał, że widzi go w drużynie.

Jeszcze bez Bernhardta i Lisowskiego widzewiacy rozegrali wczoraj trzeci sparing podczas zgrupowania w Turcji. Po wygranej z brazylijskim Sao Carlos FC z ligi stanowej i porażce z macedońskim Vardarem Skopje tym razem łódzka drużyna zmierzyła się z Libijczykami z Al-Ahly z Trypolisu.

Po raz pierwszy w bramce Widzewa stanął Matko Perdijić, który dotychczas leczył uraz. W pierwszym składzie znalazło się też dwóch innych nowych graczy w łódzkiej drużynie: Tsubasa Nishi i Szymon Zgarda. Już po przerwie na boisko weszli kolejni nowi: Maksym Kowal i Damian Lenkiewicz, a także również wracający po kontuzji Dimitrije Injac.

Do przerwy Widzew przegrywał 0:1, a niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy stracił drugiego gola. Rozmiary porażki zmniejszył w 70. min Krystian Nowak, który skutecznie wykonał rzut karny. Jedenastkę sędzia podyktował za faul na Maksymilianie Rozwandowiczu.

W piątek widzewiacy rozegrają ostatni sparing podczas zgrupowania. Tym razem ich rywalem będzie rumuński Gaz Metan Medias.

Widzew Łódź - Al-Ahly (0:1) 1:2 Gole: Nowak (70. rzut karny) - Sola (26.), Allafi (50.). Widzew: Perdijić - Wrzesiński (73. Kozłowski), Nowak, Kasperkiewicz (46. Rozwandowicz), Brodziński (46. Janiec) - Zgarda, Mroziński - Kwiek (46. Kasprzak), Nishi (73. Injac), Batrović (46. Kowal) - Rybicki (46. Lenkiewicz).