Kiedy Widzew podpisze kontrakty z nowymi piłkarzami?

Trener Wojciech Stawowy niemal zakończył budowę drużyny na rundę wiosenną. Teraz do pracy muszą zabrać się działacze Widzewa. Przed nimi dużo papierkowej roboty. W ruch pójdą też kalkulatory
PIŁKA NOŻNA. Po sobotnim sparingu z Siarką Tarnobrzeg Stawowy ogłosił, że właściwie - z małymi wyjątkami - zakończył budowę drużyny. To oznacza, że zimą dołączy do niej aż 10 zawodników, a być może nawet o dwóch, trzech więcej.

W tej chwili wszystko wskazuje na to, że piłkarzami Widzewa zostaną Edgar Bernhardt, Bartosz Brodziński, Tomasz Lisowski, Tsubasa Nishi, Matko Perdijić, Julien Tadrowski, Szymon Zgarda, Kosuke Kimura, Rok Straus i Maksym Kowal. Większość z nich Stawowy dokładnie sprawdził podczas zgrupowania w Turcji, podczas wielu treningów i sparingów. Innych - jak choćby Lisowskiego i Strausa - zna na tyle dobrze, że nie musi przekonywać się o tym, co potrafią. W ich przypadku decyzja też jest pozytywna.

Przekonać Stawowego do swoich umiejętności próbują jeszcze Japończyk Yosuke Saito i Słoweniec Liridon Osmanaj. Obaj zagrali przeciwko Siarce i mają trenować z drużyną także w tym tygodniu. Decyzja w sprawie ich przyszłości zapaść ma po zaplanowanym na sobotę sparingu z Pogonią Siedlce.

Do wyjaśnienia pozostaje jeszcze oczywiście kwestia transferu Pawła Sobolewskiego, który chce grać w Widzewie, ale upiera się, że ma ważny kontrakt z Koroną Kielce. Szefowie Korony są innego zdania i dziś rozstrzygnąć tę sprawę powinien PZPN. - My też czekamy. W tej chwili nic więcej nie możemy zrobić - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa. Jeśli związkowi działacze uznają, że kontrakt Sobolewskiego jest ważny, to trzeba będzie rozmawiać o wypożyczeniu go z Korony.

W większości przypadków Stawowy już zdecydował i teraz do pracy muszą brać się działacze, którzy muszą ustalić z nowymi piłkarzami wszystkie warunki kontraktów, podpisać je i potwierdzić zawodników do gry. Już w tej chwili pewne są wypożyczenia Japończyka Nishiego z Lechii Gdańsk i Brodzińskiego z Ruchu Chorzów. W obu przypadkach na rok z opcją przedłużenia umów. Z kolei Zgarda ma być wypożyczony z Lecha Poznań na pół roku, ale także z opcją związania się z Widzewem na dłuższy czas. Zresztą łódzki klub ustalił już ze Zgardą warunki, na jakich miałby grać w kolejnych latach.

Przy al. Piłsudskiego zmienili zasady kontraktowania zawodników. W przeszłości działacze podpisywali raczej krótkie umowy, zwykle do końca sezonu. Nie był to najlepszy pomysł, bo zawodnicy nie czuli się związani z klubem i myśleli o zmianie pracodawcy na długo przed otwarciem okienka transferowego. - Trener Stawowy podpisał z Widzewem długi kontrakt, bo nie myślimy tylko o tym sezonie, ale od razu o kolejnych latach. Trener buduje drużynę i chce w niej piłkarzy, którzy zostaną w niej dłużej niż tylko do końca sezonu czy na rok - tłumaczy Kulesza.

Rzecznik prasowy Widzewa zapewnia, że w ciągu najbliższych dni klub podpisze kontrakty z nowymi piłkarzami. - Większość z nich trenuje z drużyną już od dawna, więc to oczywiste, że wiemy, jakie mają oczekiwania - mówi "Wyborczej". - Zresztą już gdy piłkarz przyjeżdża starać się o kontrakt, to ustalamy ramowe warunki, jak wysokość zarobków czy długość umowy. Nie spodziewamy się więc żadnych zaskoczeń.

W przeszłości często zdarzało się, że Widzew kontraktował piłkarzy na ostatnią chwilę. Bywało i tak, że w pierwszych meczach nie mógł zagrać zawodnik z zagranicy, bo do Polski na czas nie docierał jego certyfikat. Teraz ma być inaczej. - Do startu ligi pozostał miesiąc, a trener Stawowy ogłosił, że ma właściwie pełną kadrę. I takie były założenia. Nie wiadomo jeszcze, co z dwoma testowanymi piłkarzami i co z Sobolewskim, ale budowa zespołu na pewno jest na finiszu. Teraz ma się zgrywać, a my mamy sporo czasu na załatwienie spraw formalnych.

W klubie bardzo przydają się kalkulatory, bo Widzew wciąż ma ograniczenia płacowe. Wysokość miesięcznych zarobków wszystkich pracowników klubu nie może przekraczać 325 tys. zł, a najwyższa pensja nie może być wyższa niż 10 tys. zł. - Oczywiście pamiętamy o tym i będziemy tych wytycznych przestrzegać - zapewnia Kulesza.